W maju 1549 roku w Krakowie doszło do jednego z głośniejszych wystąpień studenckich w dziejach Akademii Krakowskiej.
Początek sprawie dał incydent z 14 maja, kiedy żacy mieszkający w bursie Wszystkich Świętych zaczepili dwie kobiety przechodzące w pobliżu cmentarza przy kościele Wszystkich Świętych.
Były to Julianna Cjanowska i Regina Strzelimuszanka, kobiety o złej opinii w mieście. Studenci zaczęli z nich niewybrednie żartować, a przy okazji dworowali sobie z kanonika Andrzeja Czarnkowskiego, sugerując jego związki z obiema kobietami.
Kobiety schroniły się w domu Czarnkowskiego. Samego duchownego nie było wówczas na miejscu, lecz jego słudzy, dowodzeni przez Jana Reszkowskiego, uznali zaczepki pod adresem kobiet i swego pana za zniewagę wymagającą odwetu. Uzbrojeni pachołkowie ruszyli na studentów, pobili ich, a następnie wtargnęli do bursy. W czasie napaści zraniono kilka osób, a jeden z żaków, Jerzy, syn Jana z Pienian w diecezji wileńskiej, został zabity.
Następnego dnia żacy udali się na Wawel, chcąc złożyć skargę królowi Zygmuntowi Augustowi, lecz zostali odprawieni. Następnie zabrali ciało zabitego kolegi i obnosili je po ulicach Krakowa. Na rynku publicznie obwiniali Czarnkowskiego o śmierć studenta, po czym pochowali zmarłego w kościele św. Ducha.
Sprawa trafiła do sądu biskupiego. Studenci oskarżali kanonika, choć miał on alibi i w chwili napadu przebywał poza domem. Władze Akademii zachowywały ostrożność, nie chcąc narażać się wpływowemu duchownemu ani biskupowi krakowskiemu Samuelowi Maciejowskiemu. To zwiększyło rozgoryczenie żaków.
Napięcie wzrosło 26 maja, gdy grupa młodzieży zaatakowała Czarnkowskiego wracającego konno z Prądnika, obrzucając go kamieniami. Jeden z napastników został zatrzymany i pod groźbą tortur złożył zeznania obciążające studentów. W odpowiedzi żacy postanowili opuścić Kraków i przenieść się na inne uniwersytety. Termin wymarszu wyznaczono na 4 czerwca.
Król próbował powstrzymać bunt. Wydał mandaty grożące karami za udział w exodusie i obiecywał ukaranie sprawców napadu na bursę. Nie zatrzymało to jednak najbardziej zdeterminowanych studentów. Rankiem 4 czerwca żacy wyszli z miasta, udali się do kościoła św. Floriana, a potem ruszyli w stronę Prądnika. Część dała się namówić królewskim wysłannikom do powrotu, lecz inni opuścili Kraków na stałe, kierując się m.in. do Pragi i na uniwersytety niemieckie.
Ostatecznie bunt nie doprowadził do upadku Akademii Krakowskiej. We wrześniu sąd biskupi uznał, że Czarnkowski nie ponosi winy za napad i śmierć żaka. W kolejnych latach duchowny został biskupem poznańskim, a jego sługa Jan Reszkowski, uczestnik napaści, został przyjęty do stanu duchownego i nagrodzony kanonią.
Podobny bunt w Oksfordzie przyczynił się do powstania uczelni w Cambridge
Exodus żaków z Krakowa wpisuje się w długą tradycję studenckich migracji, znanych z dziejów średniowiecznych uniwersytetów. Najsławniejszym przykładem jest opuszczenie Oksfordu przez część scholarów w 1209 roku, po powieszeniu dwóch uczonych oskarżanych w związku ze śmiercią kobiety. Część rozproszonych studentów i mistrzów trafiła wówczas do Cambridge, co stało się początkiem tamtejszego uniwersytetu.
Podobny mechanizm występował także we Włoszech. Uniwersytet w Padwie wiąże swoje początki z rokiem 1222, gdy do miasta przybyli studenci i profesorowie z Bolonii, szukający większej swobody akademickiej.
W 1229 roku doszło z kolei do tzw. wielkiego rozproszenia Uniwersytetu Paryskiego po konflikcie studentów z władzami miejskimi i królewskimi. Mistrzowie i żacy opuścili Paryż na około dwa lata, a część z nich kontynuowała naukę lub nauczanie w innych ośrodkach Europy.
Krakowski bunt z 1549 roku nie miał aż takich konsekwencji, lecz wyrastał z tego samego średniowiecznego przekonania, że wspólnota akademicka może bronić swoich praw przez demonstracyjne opuszczenie miasta.
Kresy.pl / Dziennik Polski









