Pacjenci z nowotworami, głównie trzustki, mieli szybciej trafiać na operacje – w tym z użyciem robota da Vinci – po wcześniejszych wpłatach na fundację przyszpitalną. Narodowy Fundusz Zdrowia skontrolował Państwowy Instytut Medyczny MSWiA po publikacjach medialnych i stwierdził nieprawidłowości w 97 proc. przeanalizowanych przypadków.

Jak ustalił serwis Zero.pl, który dotarł do wyników kontroli NFZ, nieprawidłowości dotyczyły 2178 z 2244 przeanalizowanych sytuacji pacjentów Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii w PIM MSWiA. Kontrola objęła okres od 1 stycznia 2022 roku do 31 marca 2025.

Z ustaleń funduszu wynika, że przez lata funkcjonował mechanizm, w którym wpłata darowizny na fundację działającą przy szpitalu miała wpływać na dostęp do operacji, w tym wykonywanych z wykorzystaniem robota chirurgicznego da Vinci.

NFZ wysłał do części pacjentów ankiety, aby potwierdzić ustalenia wynikające z dokumentacji. 36 osób przyznało, że wpłaciło pieniądze, by uzyskać dostęp do zabiegu z użyciem robota. Każdemu z nich wyznaczono termin operacji z pominięciem kolejności zgłoszeń.

„Pacjenci, którzy nie dokonywali wpłat, nie mieli dostępu do przejrzystej, obiektywnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń” – stwierdził NFZ.

Sprawa dotyczyła przede wszystkim chorych na raka trzustki – nowotwór o bardzo niskiej, około 8-procentowej, pięcioletniej przeżywalności. W części przypadków od diagnozy do zgonu mija zaledwie kilka–kilkanaście tygodni.

Czytaj: Rząd chce ratować ochronę zdrowia cudzoziemcami

Według relacji opisywanych przez Zero.pl, ścieżka przyspieszonego leczenia rozpoczynała się od prywatnej wizyty u kierownika kliniki, za którą płacono 1150 zł. W jej trakcie ustalany był termin przyjęcia do szpitala. Osoby zainteresowane operacją z użyciem robota miały dodatkowo dokonywać wpłaty na fundację.

W kwietniu 2025 roku opublikowano nagranie rozmowy pacjenta z prof. Markiem Durlikiem, ówczesnym kierownikiem kliniki. Na nagraniu lekarz wskazywał, że wpłata około 20 tys. zł na fundację warunkuje przeprowadzenie operacji w korzystniejszy sposób.

Prof. Durlik w rozmowie z Zero.pl zakwestionował ustalenia NFZ. Twierdzi, że nie wymuszał wpłat, a jedynie o nie prosił, więc „pacjenci musieli coś źle zrozumieć”. Zapewnił także, że przy ustalaniu terminów decydowały względy medyczne i stan pacjenta.

Kontrolerzy NFZ nie znaleźli jednak w dokumentacji adnotacji uzasadniających zmiany w kolejce, mimo że procedury nakładają obowiązek ich odnotowywania.

Zobacz: 8 mld zł zaległości NFZ. Szpitale czekają na pieniądze

Rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec zakończył własne postępowanie, stwierdzając naruszenie „zbiorowych interesów pacjentów”. Nakazał szpitalowi zaprzestanie nielegalnej praktyki oraz zobowiązał dyrekcję do wystosowania przeprosin.

„Zidentyfikowaliśmy przypadki, w których dokonanie darowizny pieniężnej na rzecz określonej fundacji warunkowało i umożliwiało uzyskanie szybszego terminu wykonania zabiegu operacyjnego z zakresu leczenia raka trzustki lub wykonanie tego zabiegu z zastosowaniem systemu robotowego w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia” – powiedział Chmielowiec.

Fundacja działająca przy Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA (dawna nazwa PIM MSWiA) funkcjonuje od 2012 roku i formalnie podlega Ministerstwu Zdrowia. Jej siedziba mieści się pod tym samym adresem co szpital. Jednym z jej twórców był prof. Marek Durlik.

W 2022 roku fundacja wykazała 2,4 mln zł przychodów, w 2023 – 2 mln zł, a w 2024 – 1,2 mln zł. W poprzednich latach zdecydowana większość wpływów pochodziła z darowizn osób fizycznych. W 2023 roku 1,65 mln zł przeznaczono na narzędzia do robotyki dla kliniki kierowanej przez prof. Durlika.

Dyrekcja PIM MSWiA twierdziła wcześniej, że fundacja jest odrębnym podmiotem, nad którym szpital nie sprawuje nadzoru. Jednocześnie na terenie placówki widoczne były plakaty zachęcające do wpłat.

Eksperci zwracają uwagę, że przypadek ten jest szczególnie poważny z uwagi na skalę stwierdzonych nieprawidłowości oraz fakt, że chodzi o resortowy szpital. Zdaniem dr. Marcina Wrońskiego ze Szkoły Głównej Handlowej ustalenia NFZ są „wyjątkowo oburzające”, a podobne mechanizmy mogą występować także w innych placówkach.

Zobacz także: Lekarz na Mazowszu z pensją ponad 316 tys. zł miesięcznie. Na kolejnych miejscach 258 tys. i 232 tys. zł

zero.pl / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności