Według publicysty portalu 19FortyFive rosyjska armia poniosła na Ukrainie szczególnie dotkliwe straty w czołgach T-80, które miały uchodzić za jedne z najnowocześniejszych w arsenale Moskwy. W jego ocenie skala zniszczeń, problemy konstrukcyjne i nieudolne dowodzenie doprowadziły do odsunięcia tych wozów na rzecz przestarzałych T-62.
Publicysta portalu 19FortyFive Steve Balestrieri ocenia, że wojna na Ukrainie okazała się szczególnie kosztowna dla rosyjskich wojsk pancernych, a jednym z najbardziej poszkodowanych typów sprzętu jest czołg T-80. W jego analizie straty tego modelu przekroczyły już 1 200 egzemplarzy, co w praktyce oznacza poważne uszczuplenie rosyjskiej floty nowoczesnych wozów bojowych.
Autor powołuje się na dane serwisu monitorującego straty sprzętowe, według których Rosja utraciła łącznie ponad 4 300 czołgów zniszczonych lub porzuconych w toku działań na Ukrainie. Choć w początkowej fazie konfliktu dominowały straty modeli T-72 i T-90, to – jak twierdzi Balestrieri – właśnie T-80 wypadł najgorzej pod względem przeżywalności.
Zobacz też: Według Ukraińców Rosja przywraca do służby przestarzałe T-62
W tekście wskazano, że T-80 zyskał reputację „stalowej trumny” ze względu na charakterystyczny sposób eksplozji po trafieniu, prowadzący często do zerwania wieży. Zdaniem autora wynika to z zastosowanego automatu ładującego oraz rozmieszczenia amunicji wewnątrz przedziału bojowego. W przeciwieństwie do konstrukcji zachodnich, gdzie pociski są odseparowane od załogi, rosyjskie rozwiązania miały sprzyjać katastrofalnym skutkom nawet po pośrednich trafieniach.
Balestrieri podkreśla również, że straty sprzętowe ujawniły głębsze problemy rosyjskiej armii. W jego ocenie załamała się koncepcja nowoczesnego dowodzenia, określana jako „doktryna Gierasimowa”, a jednostki wróciły do sztywnego, scentralizowanego stylu dowodzenia, niezdolnego do reagowania na zmieniającą się sytuację na polu walki. Szczególnie krytycznie autor ocenia wykorzystanie batalionowych grup taktycznych, które – jego zdaniem – nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań.
W konsekwencji ciężkich strat rosyjskie dowództwo miało sięgnąć po zapasy przestarzałych czołgów T-62, które wcześniej znajdowały się w magazynach. Zdaniem publicysty świadczy to o wyczerpaniu rezerw nowocześniejszego sprzętu i problemach przemysłu z szybkim uzupełnianiem strat.
Autor przypomina, że T-80 był konstrukcją kosztowną i skomplikowaną, z silnikiem turbinowym zapewniającym wysoką prędkość, ale jednocześnie charakteryzującym się dużym zużyciem paliwa. W realiach wojny na Ukrainie cechy te, w połączeniu z niewystarczającym wyszkoleniem załóg i błędami taktycznymi, miały doprowadzić do jego marginalizacji.
Według Steve’a Balestrieriego T-80, niegdyś uznawany za symbol nowoczesności rosyjskich wojsk pancernych, został faktycznie odsunięty na dalszy plan, a jego miejsce na froncie zajmują starsze, mniej zaawansowane, ale łatwiejsze w utrzymaniu wozy.
Kresy.pl/19FortyFive
































