Dowódca Norweskich Sił Zbrojnych ocenił, że nie można wykluczyć rosyjskiej agresji wobec Norwegii. Jako potencjalny powód wskazał ochronę rosyjskiego arsenału nuklearnego rozmieszczonego na Półwyspie Kolskim.
We wtorek szef Norweskich Sił Zbrojnych generał Eirik Kristoffersen wyraził obawy dotyczące możliwych działań militarnych ze strony Rosji. W jego ocenie Moskwa mogłaby zdecydować się na atak na Norwegię w celu zabezpieczenia swojego potencjału nuklearnego zlokalizowanego na dalekiej północy.
W rozmowie z dziennikiem „The Guardian” dowódca norweskiej armii zaznaczył, że scenariusz rosyjskiej inwazji nie powinien być wykluczany. Zasugerował, że jednym z motywów takiego działania mogłaby być chęć ochrony strategicznych zdolności jądrowych Federacji Rosyjskiej.
„Nie wykluczamy przejęcia naszych terytoriów przez Rosję, jako części ich planu ochrony własnych zdolności nuklearnych, które są jedyną rzeczą, która im pozostała” – stwierdził generał Eirik Kristoffersen.
Jak dodał, znacząca część rosyjskiego arsenału nuklearnego znajduje się na Półwyspie Kolskim, w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Norwegią. Sprzęt zgromadzony w tym regionie miałby kluczowe znaczenie dla Rosji w przypadku ewentualnej konfrontacji z NATO.
Zwracaliśmy uwagę, że jak wynika z poufnego dokumentu rządowego, do którego dotarł w grudniu serwis Politico, także niemieccy wojskowi ostrzegają, że niedawne cyberataki, sabotaż i kampanie dezinformacyjne mogą zwiastować otwierającą nową wojnę. Dokument opisuje, jak państwo ma bronić terytorium w strukturach NATO oraz jaką rolę ma pełnić w logistyce i wsparciu sojuszniczych wojsk.
Zobacz: Wojsko w stanie gotowości po rosyjskich atakach na Ukrainę. Czasowo zamknięto lotniska
Czytaj: FSB oskarża Polskę o udział w zamachu na rosyjskiego generała
theguardian.com / Kresy.pl






























