W pierwszych dniach lutego w centrum Sztokholmu doszło do rzadko spotykanego zjawiska. Nadzwyczajnie niski poziom Morza Bałtyckiego sprawił, że przy zachodnim brzegu wyspy Kastellholmen, zaledwie kilka metrów od betonowego nabrzeża, ponad powierzchnię wody wynurzyły się fragmenty dużego drewnianego kadłuba.
Odsłonięty wrak szybko przyciągnął uwagę mieszkańców i turystów, stając się tymczasową atrakcją w samym sercu szwedzkiej stolicy.
Widoczna część konstrukcji ma około 40 metrów długości. Z wody wystają masywne belki poszycia, a między kamieniami balastowymi zachowały się przedmioty codziennego użytku oraz elementy wyposażenia okrętu: kule armatnie, fragmenty ceramiki i gliniane garnki. Wszystko wskazuje na to, że są to pozostałości XVII-wiecznego okrętu wojennego, który przez lata spoczywał tuż pod lustrem wody, niemal niezauważony przez spacerujących nabrzeżem.
Jak wyjaśnia archeolog morski i ekspert Muzeum Wraków w Sztokholmie Jim Hansson, jednostka nie zatonęła w wyniku katastrofy ani bitwy. Została zatopiona celowo, już po zakończeniu służby wojennej. W XVII wieku w rejonie dzisiejszego centrum miasta znajdowały się rozległe, lecz płytkie akweny. Z czasem stawały się one coraz mniej przydatne dla żeglugi, a stare, wycofane z użycia okręty wykorzystywano w sposób praktyczny jako elementy infrastruktury.
Czytaj też: Jak dwunastu Polaków zajęło Sztokholm. Historia, która mogła zmienić losy Północy
Wrak odsłonięty przy Kastellholmen był jednym z sześciu okrętów, które w XVII wieku posłużyły jako fundament pierwszego mostu łączącego wyspy Skeppsholmen i Kastellholmen. Konstrukcja powstała około 1640 roku i przez pewien czas pełniła funkcję komunikacyjną, zanim została rozebrana. Same okręty pozostały jednak na dnie, stopniowo przykrywane osadami i wodą.
W zbiorach i badaniach szwedzkiego Muzeum Wraków udokumentowano co najmniej kilkanaście innych wraków spoczywających na dnie w tym obszarze, w tym kilkudziesięciometrowe konstrukcje, które dawniej wykorzystywano jako fundamenty pod budowle portowe lub mostowe. Archeolodzy morscy prowadzili tam badania już wcześniej, pobierając próbki i analizując znaleziska, choć większość obiektów zwykle pozostaje pod wodą i niewidoczna z powierzchni.
Tożsamość jednostki pozostaje nieustalona. Przez lata pojawiała się hipoteza, że wrak może być pozostałością po duńskim okręcie Grå Ulv, zdobytym przez Szwecję w połowie XVII wieku i wcielonym do szwedzkiej floty. Analiza chronologii podważa jednak tę wersję. Grå Ulv miał zostać zatopiony dopiero około 1670 roku, podczas gdy most oparty na wrakach istniał już trzy dekady wcześniej. Zdaniem badaczy odsłonięta jednostka jest starsza i pochodzi najpewniej z lat 20. XVII wieku.
Nie budzi natomiast wątpliwości, że był to okręt wojenny. Świadczą o tym zachowane elementy uzbrojenia oraz charakterystyczna konstrukcja kadłuba. Jednostka brała udział w działaniach zbrojnych na Bałtyku w epoce wczesnonowożytnej, gdy morze to było areną rywalizacji Szwecji, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Danii oraz innych państw regionu.
Odsłonięcie wraku było możliwe dzięki wyjątkowym warunkom meteorologicznym. Nad Skandynawią przez dłuższy czas utrzymywał się silny wyż baryczny, który „wypychał” wodę z Bałtyku. W Sztokholmie poziom morza obniżył się o około 60 centymetrów względem normy, co było najniższym stanem notowanym tam od co najmniej kilkunastu lat. Zjawisko to miało również praktyczne konsekwencje: część statków pasażerskich w archipelagu sztokholmskim nie mogła dopłynąć do nabrzeży z powodu mielizn, powodując utrudnienia w transporcie publicznym.
Prognozy zapowiadają jednak zmianę sytuacji. Wraz z odejściem wyżu i wzrostem poziomu wody wrak ponownie znajdzie się pod powierzchnią Bałtyku, prawdopodobnie na długie lata. Dla archeologów podwodnych nie oznacza to końca zainteresowania obiektem. Jim Hansson zapowiada kolejne nurkowania i dalsze analizy, które mają pomóc w dokładniejszym rozpoznaniu konstrukcji oraz ustaleniu pochodzenia okrętu. Choć wrak zniknie z pola widzenia, pozostanie cennym źródłem wiedzy o historii morskiej Sztokholmu i militarnej przeszłości Bałtyku.





























