W ostatnich dniach władze Francji poinformowały o wykryciu zagranicznej kampanii dezinformacyjnej, której celem było powiązanie prezydenta Emmanuela Macrona z aferą Jeffreya Epsteina. Władze w Paryżu wskazały, że operacja miała rosyjskie pochodzenie i była elementem szerszych działań wymierzonych w zachodnich przywódców.
Fałszywa publikacja sugerująca rzekome relacje Macrona z Epsteinem została opublikowana na stronie podszywającej się pod francuski portal France-Soir, a następnie rozpowszechniana w serwisie X. W jednym z rozpowszechnianych e-maili pojawiło się twierdzenie, że Macron miał organizować przyjęcia z udziałem nieletnich.
Konto French Response, prowadzone przez francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zdementowało te informacje. „Okazuje się, że artykuł z France Soir nie istnieje. Okazuje się, że rosyjskie sieci bezpośrednio go wzmacniają” — przekazano w komunikacie.
Działania dezinformacyjne zostały zidentyfikowane przez Viginum, francuską agencję odpowiedzialną za przeciwdziałanie zagranicznym ingerencjom w cyberprzestrzeni. Francuskie władze powiązały tę operację z rosyjską siecią propagandową Storm-1516, wcześniej łączoną z innymi kampaniami dezinformacyjnymi prowadzonymi na Zachodzie.
W ramach fałszywej narracji rozpowszechniano także wpisy sugerujące, że Macron był „częstym gościem” w paryskiej rezydencji Epsteina. Twierdzenia te opierały się na publikacji przypisywanej France-Soir, która została później jednoznacznie określona jako podszywanie się pod markę i treści portalu.
Francuskie media zwróciły uwagę, że nazwisko Macrona rzeczywiście pojawia się w ujawnionych dokumentach amerykańskich dotyczących Epsteina, jednak wyłącznie w kontekście rozmów z innymi osobami lub w materiałach prasowych. Nie istnieją dowody na jakiekolwiek bezpośrednie kontakty, spotkania ani relacje pomiędzy prezydentem Francji a Epsteinem.
Pałac Elizejski nie odniósł się bezpośrednio do pytania, czy Macron kiedykolwiek spotkał się z Epsteinem, zarówno przed, jak i po jego skazaniu w 2008 roku za nakłanianie nieletnich dziewcząt do prostytucji.
Sprawa dezinformacji zbiegła się w czasie z ujawnieniem nowych materiałów dotyczących Epsteina przez amerykański Departament Sprawiedliwości. Udostępniono około 3 mln stron dokumentów, 180 tys. zdjęć oraz 2 tys. nagrań wideo ze śledztwa, co stanowi największy pakiet akt ujawnionych przez rząd USA w tej sprawie.
Jeffrey Epstein został znaleziony martwy w 2019 roku w celi aresztu w Nowym Jorku. Oficjalnie jako przyczynę śmierci wskazano samobójstwo. Jego partnerka Ghislaine Maxwell odbywa karę 20 lat pozbawienia wolności za współudział w handlu nieletnimi kobietami w celu wykorzystywania seksualnego.
W opublikowanej dokumentacji media zaczęły identyfikować polskie nazwiska występujące w mailach i notatkach. Wśród osób wymienianych w dokumentach pojawiają się m.in. Wojciech Fibak, Sandra Kubicka oraz kilka modelek, których nazwiska przewijają się w kontekście korespondencji o pracy, kontraktach i sprawach prywatnych.
W Polsce ujawnienie dokumentów dotyczących Epsteina również wywołało reakcje polityczne. 3 lutego premier Donald Tusk zapowiedział powołanie zespołu pod kierownictwem Waldemara Żurka, który zajmie się analizą polskich wątków w sprawie przestępstw seksualnych Jeffreya Epsteina. Szef rządu wspomniał na osoby z Krakowa, które miały informować Epsteina o dostępie do polskich kobiet lub dziewcząt.
kilka dni później minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział podjęcie działań zmierzających do szczegółowego zbadania polskich wątków w sprawie Epsteina. Wskazał, że w celu pełnej analizy konieczne będzie wystąpienie do Stanów Zjednoczonych o udostępnienie dokumentacji, która dotychczas nie została ujawniona.
Kresy.pl/Reuters





























