Partia Polaków na Litwie przeprowadziła konferencję w miejscowym parlamencie wskazując na dwie płaszczyzny dyskryminacji polskiej mniejszości w tym państwie.

Konferencja miała miejsce w litewskim parlamencie. Została ona zorganizowana, by “omówić dwie niezwykle ważne i delikatne kwestie, dotyczące dyskryminacji mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty oraz prawowitych właścicieli ziemi w zakresie przywracania praw własności”, jak ujął to parlamentarzysta AWPL-ZChR Czesław Olszewski. Jak powiedział na otwarcie konferencji ma ona na celu “pełen szacunku dialog”, by “jasno wskazać na problemy”, zacytował portal L24.

Olszewski mówił o dyskryminacji mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty. Uznał, że Litwa nie realizuje Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, podpisanego w 1994 roku. Wskazał też, że dyskryminacyjne praktyki Republiki Litewskiej były już przedmiotem obrad Intergrupy ds. Tradycyjnych Mniejszości Narodowych i Językowych Parlamentu Europejskiego, której członkami są przedstawiciele AWPL-ZChR.

“Posłowie PE zwrócili szczególną uwagę na sytuację w rejonie trockim, gdzie pod przykrywką reorganizacji polskie szkoły tracą swój niezależny status i są wręcz niszczone. Omówiono konkretne przypadki, gdy zdanie wspólnoty jest ignorowane, nie ma dialogu, a decyzje podejmowane są drogą administracyjną” – zrelacjonował Olszewski.

Jak twierdził, że Integrupa wyraziła poparcie dla społeczności dawnej Szkoły Podstawowej im. Adnrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach i Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, w zeszłym roku formalnie zdegradowanych do poziomu filii przez władze rejonu trockiego.

Na konferencji pojawiła się przedstawicielka rodziców uczniów szkoły starotrockiej, a zarazem członek rady rejonowej z ramienia AWPL-ZChR, Agnieszka Rynkiewicz. Podkreślając, że Polacy stanowią znaczną część ludności rejonu trockiego pytała – “Dlatego nam, rodzicom, nasuwa się proste, ale zasadnicze pytaniem: czy państwo i samorząd mają prawo ignorować potrzeby edukacyjne tej części społeczeństwa?”. Podkreśliła przy tym, że żadna inna szkoła w rejonie nie została formalnie zlikwidowana, a tylko dwie wymienione szkoły z polskim językiem nauczania.

“Reorganizacja szkół mniejszości narodowych nie jest pojedynczym sporem, nie jest konfliktem emocjonalnym. To systematyczne działania rządzącej większości liberalno-konserwatywnej, który już dziś rodzi poważne pytania co do jego zasadności, możliwej dyskryminacji i przestrzegania zobowiązań międzynarodowych” – zacytował słowa radnej L24.lt.

W czasie konferencji poruszono także zagadnienie zwrotu ziemi w Wilnie należącej niegdyś do rodzin miejscowych Polaków, a upaństwowionej w czasach Związku Radzieckiego. Jarosław Kamiński, członek rady miasta Wilna z AWPL-ZChR skrytykował jednostronną decyzję miejskiego samorządu sprzed dwóch lat o zakończeniu zwrotu własności w naturze. Podkreślał, że spadkobiercy dawnych właścicieli mogą dochodzić swoich praw do realnej własności ziemskiej już tylko w sądach, co jest procedurą długą i kosztowną.

O ile niemal na całym terytorium Litwy proces zwrotu ziemi upaństwowionej w czasach Związku Radzieckiego został już zakończony, o tyle wiele nieprawidłowości zakłóciło ten proces w Wilnie i rejonie wileńskim. W tym drugim, na mocy tak zwanych przepisów o „przenoszeniu własności” działki o które ubiegali się dawni polscy właściciele lub ich potomkowie, były przekazywane Litwinom z innych części kraju. Prof. Zbigniew Kurcz określił to procesem „wewnętrznej kolonizacji” Wileńszczyzny.

Jak zwracaliśmy uwagę, w samym Wilnie sytuacja jest jeszcze gorsza, bowiem odrębne dla tego miasta przepisy znacznie utrudniły zwrot własności w naturze. W efekcie, według informacji z 2018 roku, niemal 30 lat po rozpoczęciu prywatyzacji prawo własności przywrócono zaledwie na 55,53 proc. powierzchni gruntów, których dotyczą wnioski dawnych właścicieli. Wówczas na zwrot 5,24 tys. hektarów ciągle czekało 6,4 tys. wnioskodawców, z czego większość stanowili Polacy.

Na naszym portalu pisaliśmy, że w Wilnie obowiązują bardziej restrykcyjne przepisy reprywatyzacyjne niż na wiejskich terenach Litwy. W ramach rekompensaty oferowano działki mniejsze niż należące niegdyś do przodków ubiegających się obecnie o zwrot własności Polaków. Władze mogły proponować także rekompensaty pieniężne o ułamku wartości nieruchomości niegdyś posiadanej przez polskie rodziny. Znaczne rozszerzenie granic administracyjnych Wilna w latach 90 XX wieku, kosztem zamieszkanego w większości przez Polaków rejonu wileńskiego, poważnie utrudniło mieszkańcom niegdysiejszych podwileńskich wsi dochodzenie swoich praw własnościowych. W 2023 roku nowe władze Wilna zadecydowały o zakończeniu zwrotu własności w postaci działek oferując jedyni odszkodowanie pienięże ułamkowej wartości.

W samym rejonie wileńskim władze litewskie dokonały praktycznie kolonizacji obszarów pod Wilnem. Ziemię w tych gminach zamiast zwracać potomkom miejscowych Polaków przekazywano Litwinom z innych części kraju, którzy właśnie tam otrzymywali „rekompensatę” za własność przodków położoną w zupełnie innym regionie Litwy.

l24.lt/kresy.pl

 

 

Tagi: , , , , , , , , , ,
forma płatności