Śledztwo dziennikarskie ujawniło skalę wykorzystania amerykańskiego sprzętu sieciowego przez rosyjskie wojska na Ukrainie. Według ustaleń, urządzenia jednego producenta odpowiadają za około 80 proc. rosyjskich mostków radiowych wykorzystywanych na linii frontu.
Siły rosyjskie powszechnie wykorzystywały sprzęt sieciowy produkowany przez amerykańską firmę Ubiquiti do budowy systemów łączności krótkiego zasięgu oraz sterowania operacjami bezzałogowych statków powietrznych. Takie ustalenia przedstawiło śledztwo opublikowane 27 stycznia przez Hunterbrook.
Z analizy materiałów wizualnych, postów publikowanych w serwisie Telegram oraz innych ogólnodostępnych źródeł wynika, że mosty radiowe, anteny i urządzenia sieciowe tej firmy były regularnie widoczne na rosyjskich pozycjach wojskowych wzdłuż całej linii frontu na Ukrainie. Autorzy śledztwa oszacowali, że sprzęt Ubiquiti stanowi około 80 proc. wszystkich mostków radiowych wykorzystywanych przez rosyjskie wojska w strefach działań wojennych.
Na podstawie tej samej analizy dziennikarze zidentyfikowali co najmniej dziewięć rosyjskich jednostek wojskowych lub osób z nimi powiązanych, które korzystały z urządzeń Ubiquiti. Część tych formacji była wcześniej oskarżana o popełnianie zbrodni wojennych na Ukrainie.
Równolegle śledztwo objęło sposób, w jaki sprzęt objęty formalnym zakazem eksportu do Rosji na mocy sankcji Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej nadal trafiał do rosyjskich użytkowników wojskowych. Reporter Hunterbrook, podszywający się pod oficera odpowiedzialnego za zamówienia wojskowe, skontaktował się zarówno z rosyjskimi dostawcami, jak i z kilkoma oficjalnymi dystrybutorami Ubiquiti w różnych państwach.
Według ustaleń niemal tuzin sprzedawców zgodził się na sprzedaż sprzętu objętego ograniczeniami eksportowymi. Jeden z dostawców przekazał nawet listy z podziękowaniami, które miał otrzymać za dostarczenie urządzeń Ubiquiti rosyjskim jednostkom wojskowym.
Śledztwo wykazało również, że oficjalni dystrybutorzy, w tym amerykańska firma Multilink Solutions, byli skłonni organizować dostawy do krajów trzecich, takich jak Turcja, z możliwością odbioru osobistego, nawet w sytuacjach, gdy kupujący jednoznacznie informował, że znajduje się w Rosji.
Analiza danych handlowych przeprowadzona przez Hunterbrook wskazała, że łączna wartość sprzętu Ubiquiti przekraczającego rosyjską granicę wzrosła o 66 proc. po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, mimo obowiązujących sankcji i kontroli eksportowych. Wśród przesyłek znajdowały się także nowsze modele urządzeń, wprowadzone na rynek już po wejściu w życie zakazu eksportu, co sugeruje utrzymanie dostępu Rosji do łańcuchów dostaw producenta.
Równocześnie rosyjscy sprzedawcy mieli otwarcie wykorzystywać znak towarowy i logo Ubiquiti, mimo że rosyjskie przepisy dotyczące własności intelektualnej formalnie wymagają natychmiastowego usuwania takich materiałów i przewidują odpowiedzialność karną za naruszenia. W 2025 roku firma złożyła wniosek o ochronę swojego stylizowanego logo „U” w rosyjskim urzędzie ds. własności intelektualnej i wygrała postępowanie, jednak śledztwo nie wykazało podjęcia istotnych działań wobec rosyjskich dystrybutorów używających tej marki.
Producent dysponuje technicznymi możliwościami śledzenia lokalizacji urządzeń pojawiających się w Rosji oraz identyfikowania ich drogi dystrybucyjnej. Według relacji, we wrześniu 2025 roku firma miała ograniczyć aktualizacje oprogramowania sprzętowego dla rosyjskich użytkowników na podstawie adresów IP, co potwierdzają skargi publikowane na rosyjskich forach internetowych.
Z tych samych relacji wynika, że możliwe jest powiązanie konkretnych urządzeń z pierwotnymi dystrybutorami przy użyciu numerów seryjnych oraz adresów MAC, co potencjalnie umożliwia mapowanie tras dostaw sprzętu trafiającego do Rosji.
Sankcje omijają również europejskie firmy. Dziennikarskie śledztwo dziennika „Bild ” wskazuje na rozbudowaną sieć nieformalnych kanałów logistycznych, tworzonych przez osoby związane z rosyjską pocztą. Zakazane towary w dalszym ciągu są wysyłane z Niemiec do Rosji, mimo sankcji wprowadzonych przez Unię Europejską
Kresy.pl/Hunterbrook































