Marsze śmierci. Sama ewakuacja Auschwitz pochłonęła do 15 tysięcy ofiar

22 stycznia 1945 roku do Wodzisławia Śląskiego dotarły ostatnie kolumny więźniów ewakuowanych z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Był to finał największego marszu śmierci przeprowadzonego na ziemiach polskich. Pojedyncze grupy więźniów docierały do stacji kolejowej Loslau jeszcze 23 stycznia, co zamykało kilkudniowy proces pieszej ewakuacji prowadzonej w warunkach skrajnej zimy i terroru.

Marsz z Auschwitz-Birkenau do Wodzisławia Śląskiego był największym marszem śmierci na ziemiach polskich i jednym z najbardziej dramatycznych epizodów końcowej fazy II wojny światowej.

Czym były marsze śmierci

„Marsze śmierci” to określenie przymusowych ewakuacji więźniów niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych, prowadzonych pod koniec wojny, głównie zimą 1944 i 1945 roku, w obliczu zbliżającego się frontu alianckiego, przede wszystkim Armii Czerwonej. Nazwa ta powstała w środowisku więźniarskim, a następnie została przyjęta przez historiografię.

Więźniów pędzono pieszo w głąb III Rzeszy bez zapewnienia odpowiedniego wyżywienia, odzieży i opieki medycznej. Dziennie pokonywali zwykle od 20 do 30 kilometrów. Noclegi odbywały się pod gołym niebem lub w prowizorycznych warunkach. Skrajne wyczerpanie, mróz, głód i choroby zbierały śmiertelne żniwo. Każde potknięcie, próba zejścia z kolumny lub brak sił do dalszego marszu karano natychmiastową egzekucją.

Marsze organizowano na terenie całej Rzeszy i okupowanej Europy Środkowej. Obejmowały więźniów obozów takich jak Auschwitz-Birkenau, Gross-Rosen, Stutthof, Majdanek czy Neuengamme. Celem było zarówno ukrycie świadków zbrodni, jak i dalsze wykorzystywanie więźniów jako niewolniczej siły roboczej dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.

Marsz z Auschwitz do Wodzisławia Śląskiego

Ewakuacja Auschwitz została przygotowana przez niemieckie władze obozowe pod koniec 1944 roku. Jej rozpoczęcie powiązano z bezpośrednim zagrożeniem wkroczeniem Armii Czerwonej. 17 stycznia 1945 roku rozpoczęto wyprowadzanie więźniów z obozu macierzystego oraz z podobozów.

Do 21 stycznia w marszach śmierci wyprowadzono około 56 tysięcy osób. Kolumny miały składać się wyłącznie z więźniów zdolnych do długiego marszu, jednak w praktyce znalazło się w nich wielu chorych, skrajnie wycieńczonych oraz dzieci, które obawiały się pozostania w obozie.

Największa i najbardziej znana trasa ewakuacyjna prowadziła z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego, noszącego wówczas niemiecką nazwę Loslau. Trasa liczyła około 63 kilometry, a marsz odbywał się w wyjątkowo trudnych warunkach pogodowych. Styczeń 1945 roku był mroźny i śnieżny, a więźniowie maszerowali w cienkich pasiakach, często w drewnianych chodakach lub boso. Kolumny wyruszały 17 i 18 stycznia. Pierwsze grupy dotarły do Loslau już 19 stycznia, główna fala przybyła 21 i 22 stycznia, natomiast ostatnie, rozbite kolumny dotarły jeszcze 23 stycznia, co zakończyło pieszy etap ewakuacji.

15 tys. ofiar samej ewakuacji Auschwitz

Na samej trasie marszu naliczono około 600 ciał więźniów zamordowanych lub zmarłych z wyczerpania i zimna. Liczba ta nie obejmuje ofiar egzekucji dokonywanych poza drogą marszu ani osób, które zginęły później w wagonach kolejowych. Po dotarciu do Wodzisławia Śląskiego więźniów ładowano do otwartych wagonów węglowych i w warunkach mrozu oraz skrajnego ścisku kierowano transporty kolejowe w głąb Rzeszy, w stronę Moraw, Austrii i Niemiec.

Więźniowie trafiali między innymi do obozów Mauthausen-Gusen i Buchenwald. Wielu z tych, którzy przetrwali marsz pieszy, zmarło lub zostało zamordowanych podczas dalszego transportu.

Szacunki dotyczące liczby ofiar ewakuacji Auschwitz są szerokie, co wynika z charakteru wydarzeń i rozproszenia tras. Historycy przyjmują, że w wyniku marszów śmierci z Auschwitz i jego podobozów, rozumianych jako całość styczniowej ewakuacji – obejmującej marsze piesze, egzekucje po drodze oraz zgony w pierwszej fazie transportów kolejowych – zginęło od 9 do 15 tysięcy więźniów. Na terenie województwa śląskiego w ponad 20 miejscowościach znajdują się dziś miejsca pamięci ofiar tych wydarzeń.

Czytaj też: „Nie ma innego wyjścia, jak przez komin”. 14 czerwca 1940 do Auschwitz przyjechał pierwszy masowy transport więźniów

Ewakuowano także inne obozy

Równolegle z głównym marszem do Wodzisławia Śląskiego odbywały się liczne, mniejsze ewakuacje. Jedną z nich był marsz z Auschwitz do Milęcic. Kolumna licząca około 3 tysiące więźniów, w większości Żydów, wyruszyła 18 stycznia 1945 roku i przeszła przez Gliwice, Racibórz, Prudnik, Nysę, Kłodzko i Wałbrzych. Do Milęcic dotarło zaledwie około 280 osób. Na miejscu utworzono Arbeitslager Geppersdorf, filię obozu Gross-Rosen, gdzie więźniowie pracowali przy kopaniu polowych umocnień wojskowych. Obóz funkcjonował do maja 1945 roku.

Jedną z najdłuższych tras pokonała kolumna około 3,2 tysiąca więźniów z podobozu Neu-Dachs w Jaworznie. Marsz do Gross-Rosen na Dolnym Śląsku liczył około 250 kilometrów. W tym samym czasie ewakuowano również obóz Stutthof, skąd więźniów pędzono zarówno pieszo, jak i transportowano drogą morską. W końcowej fazie wojny część transportów zakończyła się katastrofami, jak zatopienie statków Cap Arcona i Thielbek, na których zginęło około 7 tysięcy więźniów.

Pomimo terroru w wielu miejscowościach położonych na trasach marszów lokalna ludność – Polacy i Czesi – udzielała pomocy zbiegłym więźniom, ukrywając ich i dzieląc się żywnością.

W samym kompleksie KL Auschwitz Niemcy pozostawili około 7 tysięcy skrajnie wyczerpanych więźniów. 27 stycznia 1945 roku obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną.

Kresy.pl / PAP

Tagi: , , , , ,
forma płatności