Karol Nawrocki ogłosił decyzję o wecie wobec tzw. ustawy łańcuchowej oraz o podpisaniu ustawy zakazującej hodowli zwierząt na futra z ośmioletnim okresem przejściowym i systemem odszkodowań dla hodowców. Odrzucając ustawę o łańcuchach stwierdził, że „kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd”.
We wtorek prezydent Karol Nawrocki poinformował o zawetowaniu tzw. ustawy łańcuchowej oraz podpisaniu ustawy zakazującej hodowli zwierząt na futra, zapowiadając jednocześnie skierowanie do Sejmu własnych projektów ustaw dotyczących ochrony zwierząt oraz produkcji rolnej. W kilkuminutowym wystąpieniu podkreślił, że przy podejmowaniu decyzji „musiał zważyć wiele racji”.
Może Cię zainteresować: Prezydent wetuje ustawę o kryptoaktywach
Prezydent wyjaśnił, że choć intencją tzw. ustawy łańcuchowej była ochrona zwierząt, to jego zdaniem regulacja nie nadawała się do wprowadzenia. „Ustawą, którą postanowiłem zawetować jest tzw. ustawa łańcuchowa. Choć intencja, ochrona zwierząt, jest słuszna i szlachetna, to sama ustawa była źle napisana. Zamiast rozwiązywać problemy, tworzyła nowe, które mogły doprowadzić do pogorszenia, a nie polepszenia sytuacji zwierząt” — stwierdził prezydent.
Wymogi dla kojców dla psów zakładały m.in. powierzchnię 10 m2 dla psów o wzroście poniżej 50 cm w kłębie, 15 m2 dla psów o wzroście od 51 do 65 cm oraz 20 m2 dla większych zwierząt. „Kojce wielkości miejskich kawalerek – to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa. To prawo było oderwane od rzeczywistości. Martwe prawo jest gorsze niż brak prawa. Nie będę sankcjonował przepisów, których nie da się wykonać, a państwo nie da rady ich egzekwować” — wyjaśnił prezydent.
Po przedstawieniu zastrzeżeń do tzw. ustawy łańcuchowej prezydent zapowiedział jednocześnie złożenie w Sejmie własnego projektu regulacji dotyczącej trzymania psów na uwięzi. W nagraniu wskazał, że jego inicjatywa ma zastąpić zawetowaną ustawę przy zachowaniu celu, jakim jest poprawa losu zwierząt. Prezydent zapowiedział, iż złoży do Sejmu własny projekt ustawy, który „pozwoli spuścić psy z łańcuchów, realnie poprawi los zwierząt, ale nie będzie nakładał na ludzi restrykcyjnych, a jednocześnie nierealnych do spełnienia obowiązków budowania kilkudziesięciometrowych kojców” — podkreślił prezydent. Dodał także, że „jest możliwość, aby tę inicjatywę sprawnie przeprowadzić przez parlament, tak aby te lepsze przepisy weszły w życie w podobnym czasie, jak ustawa zawetowana, która miała przecież roczne vacatio legis”.
W kontekście dotychczasowych regulacji prezydent wskazał, że obecne przepisy dopuszczają trzymanie psów na uwięzi przez najwyżej 12 godzin w ciągu doby, lecz w praktyce jest to trudne do skontrolowania, co daje pole do nadużyć ze strony właścicieli zwierząt i gospodarstw. Zawetowany projekt przewidywał wprowadzenie całkowitego zakazu stałego trzymania psów na łańcuchach, dopuszczając jedynie krótkotrwałe, wyjątkowe sytuacje uwięzi, m.in. podczas prac gospodarskich lub w celu zapewnienia bezpieczeństwa.
W tym samym wtorkowym wystąpieniu prezydent poinformował, że podpisał ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra, wskazując na poparcie społeczne dla takiego rozwiązania oraz przewidziany w ustawie okres przejściowy dla branży. „Fakty są jednoznaczne: ponad 2/3 Polaków, w tym także mieszkańców wsi, popiera zakaz hodowli zwierząt na futra. Ten głos nie może być zignorowany. To kierunek, który społeczeństwo wskazuje w zdecydowanej większości”. „Podpisuję tę ustawę, bo pozwoli to branży na korzystny okres przejściowy” — dodał prezydent.
Po ogłoszeniu decyzji o podpisaniu ustawy futerkowej prezydent wyjaśnił, że postulaty hodowców zostały w niej ujęte w postaci odszkodowań i stopniowego wygaszania działalności. Głowa państwa podkreśliła, że ośmioletni okres przejściowy, w którym polscy hodowcy będą musieli zrezygnować z hodowli zwierząt na futra, jest dla nich „uczciwy”. Nowelizacja przewiduje także odszkodowania dla tych, którzy szybciej zakończą działalność, przy czym wcześniejsze podjęcie decyzji ma oznaczać wyższe wsparcie finansowe.
Równolegle w oświadczeniu prezydent zapowiedział przygotowanie w Kancelarii Prezydenta projektu ustawy mającej chronić prowadzenie produkcji rolnej na wsi przed negatywnymi konsekwencjami decyzji sądowych. „Nie może być dłużej sytuacji, że rolnik prowadzący hodowlę czy uprawiający ziemię, jest za to karany decyzją sądu. Przed złożeniem do Sejmu skonsultuję ten projekt z rolnikami. Rolnik musi mieć pewność, że jego działalność jest szanowana i że nie będzie karany za to, że dba o nasze bezpieczeństwo żywnościowe” — podkreślił Nawrocki.
Polska należy do największych producentów futer w Europie i na świecie. Szczyt produkcji przypadł na 2015 r., ale liczba zwierząt hodowanych rocznie na futro spadła od tego czasu o ok. 70 proc., do ok. 2–3 mln. W rejestrze Głównego Inspektoratu Weterynarii figuruje 318 ferm mięsożernych zwierząt futerkowych, z czego w 2024 r. aktywnych było ok. 200. Wartość eksportu futer z norek zmalała z blisko 1,7 mld zł w latach 2014–2015 do niespełna 300 mln zł w 2024 r.
W 2020 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił tzw. piątkę dla zwierząt, która zakładała m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych czy ograniczenie uboju rytualnego. Projekt wywołał protesty rolników, a ówczesny rząd Mateusza Morawieckiego wycofał się z jego dalszego procedowania.
Kresy.pl/prezydent.pl






























