Atak dronu na irackie złoże gazu w Chor Mor zmusił je do zawieszenia działalności, odcinając dostawy prądu w znacznej części autonomicznego Regionu Kurdystanu w północnym Iraku.
Atak miał miejsce w środę wieczorem, około godziny 21:30 czasu warszawskiego, poinformowała, za agencją Reutera, Al Jazeera. Trafił on w kilka zbiorników gazu, powodując eksplozję jednego z nich i duży pożar. Poszkodowanych zostało kilku pracowników. Nikt jednak nie zginął. Według Dowództwa Połączonych Operacji Iraku celem ataku może być zakłócenie „bezpieczeństwa i stabilności gospodarczej” autonomicznego regionu kraju.
#BREAKING: Production at Sulaimani province’s Khor Mor gas field has been suspended following an explosion at the field – Source pic.twitter.com/RUzvoqWYTR
— Rudaw English (@RudawEnglish) November 26, 2025
Złoże gazu Chor Mor jest eksploatowane przez Pearl Petroleum, konsorcjum, w którego skład wchodzą Dana Gas z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Crescent Petroleum, podał Rudaw.net. Jest położone między miastami Kirkuk i Sulajmanija.
Już na początku tego tygodnia doszło do próby ataku dronowego na instalację, ale została ona udaremniona przez służby bezpieczeństwa. Inny atak z kwietnia zeszłego roku doprowadził do śmierci czterech pracowników zakładu gazowego pochodzących z Jemenu.
Atak spowodował poważne braki zasilania w regionie. Według portalu Rudaw.net spadek wynosi 80 proc. standardowej mocy. Stratę oszacowano na 3 tys. megawatów. W sieci zamieszczono nagrania pogrążonej w ciemnościach stolicy Regionu Kurdystanu – Irbilu.
Do czwartkowego poranka nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za sabotaż.
Inżynierowie pracujący na polu gazowym twierdzą, że naprawa zniszczonych w czasie ataku zbiorników gazu zajmie od dwóch do trzech dni.
Czytaj także: Iran uderza w kurdyjskich separatystów
aljazeera.com/rudaw.net/kresy.pl





























