Erywań zaprzeczył wcześniejszym doniesieniom na temat planów pozyskania rosyjsko-indyjskich myśliwców Su-30. Zamiast nich lotnictwo bojowe Armenii mogą wzmocnić zachodnie Rafale. Zdaniem analityków świadczy to dystansowaniu się Armenii od Moskwy, która nie udzieliła pomocy swojemu sojusznikowi podczas konfliktu o Górski Karabach.

Pod koniec października pojawiły się medialne informacje, że Armenia jest bliska sfinalizowania umowy z Indiami w sprawie zakupu myśliwców Su-30MKI produkowanych przez Hindustan Aeronautics Limited. Szacunkowa wartość kontraktu miała wynieść od 2,5 do 3 mld dolarów. Dostawa pierwszej partii od ośmiu do dwunastu samolotów miałaby się rozpocząć się w 2027 r., a zakończyć około 2029 r. Armenia nabyła dotychczas cztery rosyjskie Su-30SM w 2019 r., jednak ich eksploatacja pozostaje ograniczona z powodu trudności z pozyskaniem kompatybilnej amunicji i wsparcia technicznego

Dwa tygodnie po tych doniesieniach, Armenia oficjalnie zaprzeczyła istnieniu jakichkolwiek umów lub negocjacji z Indiami dotyczących zakupu. Deklaracja ta może być znacząca, zwłaszcza w obliczu nowych doniesień sugerujących, że Erywań mógłby zamiast tego zdecydować się na francuskie myśliwce Dassault Rafale.

Minister obrony Armenii Suren Papikyan oświadczył, że nie podjęto żadnych rozmów ani porozumień ze stroną indyjską. Choć część obserwatorów może odbierać tę wypowiedź jako próbę złagodzenia napięć regionalnych przed ewentualnym podpisaniem jakiejkolwiek oficjalnej umowy, stanowi ona pierwszą jednoznaczną, formalną odpowiedź władz w tej sprawie.

Odmowa zakupu Su-30MKI ma swoje uzasadnienie z kilku powodów, przede wszystkim dlatego, że proponowana przez Indie ulepszona wersja samolotu nie istnieje jeszcze jako w pełni rozwinięta platforma. Modernizacja jest dopiero planowana i nie została ukończona, co rodzi pytania o to, czy uda się ją zrealizować zgodnie z harmonogramem do 2027 r.

Pomimo lokalnej produkcji w Indiach, Su-30MKI pozostaje konstrukcją rosyjską, nadal zależną od części dostarczanych z Rosji i objętą ograniczeniami licencyjnymi. Na tle rozczarowania Armenii postawą Moskwy i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, które nie udzieliły Erywaniowi realnej pomocy w czasie konfliktu o Górski Karabach, zakup myśliwców pochodzenia rosyjskiego rodziłby dodatkowe wyzwania polityczne i strategiczne.

Francja natomiast w ostatnich latach wyraźnie zacieśniła współpracę z Armenią po klęsce Erywania w starciu z Azerbejdżanem. Oba państwa podpisały umowę o współpracy obronnej, która już przełożyła się na kilka dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Głównym problemem związanym z ewentualnym wyborem Rafale pozostają jednak koszty. Dla nowego klienta, takiego jak Armenia, całkowity koszt jednego samolotu, obejmujący szkolenie, uzbrojenie i wsparcie logistyczne, może łatwo przekroczyć 200 mln euro, co czyni ten projekt znacznie droższym niż zakup indyjskich Su-30MKI.

Potencjalny kontrakt na Rafale prawdopodobnie musiałby więc zostać oparty na udzieleniu Armenii przez Francję kredytu obronnego. Niepewne pozostają także terminy dostaw: w normalnych warunkach mogą one sięgać nawet około dziewięciu lat, choć Paryż mógłby przyspieszyć ten proces, przekazując część maszyn z zasobów własnych sił powietrznych.

Kresy.pl/Defense Express

Tagi: , , ,
forma płatności