Kolumbijskie media podały, że administracja prezydenta Gustavo Petro analizuje możliwość wydania nakazu wycofania żołnierzy i funkcjonariuszy amerykańskich z miejscowych baz. Decyzja byłaby elementem reakcji na krytyczne wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa i narastający spór dyplomatyczny. W tle pozostaje wieloletnia współpraca antynarkotykowa i wojskowa oraz zależność od sprzętu, zwłaszcza śmigłowców.
Administracja prezydenta Gustavo Petro rozważa zakończenie obecności żołnierzy USA i agentów amerykańskich służb wywiadowczych w kolumbijskich bazach wojskowych. Według relacji kolumbijskich mediów decyzja ta wpisuje się w pakiet środków analizowanych w Bogocie w odpowiedzi na ostatnie wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa.
Jak poinformował w czwartek dyrektor wiadomości Ricardo Ospina w programie „Meridiano Blu”, stacja Blu Radio ustaliła, że rząd rozpatruje wydanie nakazu wycofania personelu wojskowego i agentów wywiadu USA stacjonujących w wybranych kolumbijskich obiektach. „Rząd prezydenta Gustavo Petro podobno rozważa możliwość wydania nakazu wycofania personelu wojskowego USA i funkcjonariuszy agencji wywiadowczych z kolumbijskich baz wojskowych. Casa de Nariño [kolumbijski Pałac Prezydencki] nie podjęła jeszcze żadnej decyzji” — napisał Ospina w poście na X.
Atención: El Gobierno del presidente @petrogustavo evalúa la posibilidad de ordenar el retiro de militares y de funcionarios de agencias de inteligencia estadounidenses de las bases militares colombianas. Todavía no hay decisión tomada desde la Casa de Nariño. Vía @UltimaHoraBLU…
— Ricardo Ospina (@ricarospina) October 23, 2025
Według doniesień, w Kolumbii przebywa obecnie 250 żołnierzy amerykańskich oraz 400 cywilnych pracowników kontraktowych związanych z programami obronnymi i antynarkotykowymi. Personel ten funkcjonuje w kolumbijskich instalacjach jako szkoleniowcy, doradcy i wsparcie wywiadowczo-logistyczne. Kluczowe placówki to baza morska w Cartagenie, ośrodek Tolemaida, kompleks w Larandii, a także bazy lotnicze Palanquero, Malambo i Apiay, wykorzystywane do szkolenia, rozpoznania i utrzymania mobilności powietrznej.
Dotychczasowa współpraca wojskowa USA–Kolumbia ma wieloletnią historię. Jej początki sięgają Porozumienia o Wzajemnej Pomocy Obronnej z 1952 r., zacieśnianego później przez programy rozwojowe i antypowstańcze, a w czasach „Planu Kolumbia” od 2000 r. wspartego znacznymi środkami na zwalczanie narkotyków i logistykę. W 2009 r. podpisano Porozumienie o Współpracy Obronnej, które uregulowało dostęp USA do kolumbijskich obiektów wojskowych bez tworzenia stałych baz amerykańskich. W tym samym okresie rozwinięto też komponent wywiadowczy, obejmujący m.in. technologie nadzoru i rozpoznania.
Debata w stolicy obejmuje także ocenę skutków ewentualnych zmian we współpracy z USA dla zdolności operacyjnych Kolumbii. W sferze cywilnej ograniczenie pomocy byłoby oceniane jako mniej istotne, natomiast utrata amerykańskich śmigłowców mogłaby spowodować poważne problemy w zakresie bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości. Władze w Bogocie sygnalizują, że w obecnych realiach logistycznych i geograficznych to właśnie komponent lotniczy pozostaje kluczowy dla działań w terenie.
Petro i Trump pozostają w kiepskich relacjach od czasu powrotu tego pierwszego do władzy w styczniu. Kolumbijski prezydent sprzeciwił się deportacjom imigrantów z USA do jego państwa bez konsultacji z kolumbijskimi władzami. Ostatecznie Kolumbijczycy sami odebrali swoich obywateli wydalanych z USA.
Napięcia zwiększyły się jeszcze w ostatnich tygodniach z powodu amerykańskich ataków na łodzie na Morzu Karaibskim, które zostały uznane za jednostki służące przemytnikom narkotyków, których Trump łączy z Wenezuelą. Od 2 września siły amerykańskie zbombardowały 10 łodzi, które według Trumpa miały realizować przemyt narkotyków do USA. W atakach zginęły co najmniej 43 osoby.
Kolumbijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło w poniedziałek, że ambasador Daniel García Pena wrócił z Waszyngtonu do Bogoty na konsultacje.
Kolejno Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na prezydenta Kolumbii, Gustavo Petro, oskarżając go o brak dostatecznych działań przeciwko kartelom narkotykowym.
Kresy.pl/bluradio.com































