Na unijnej liście dozwolonych substancji zabrakło hafnu i cyrkonu, dwóch metali niezbędnych do emaliowania zbiorników ciepłej wody. Ich niedopuszczenie do użytku może sprawić, że ponad 90 proc. bojlerów nie spełni wymogów i zniknie z rynku w całej UE. Zastosowanie alternatywnych materiałów byłoby cztero- do pięciokrotnie razy droższe.
Od 2027 r. z rynku Unii Europejskiej może zniknąć nawet 90 proc. bojlerów i zasobników ciepłej wody. Przyczyną są nowe przepisy dotyczące jakości wody pitnej, w których zabrakło dwóch pierwiastków kluczowych dla produkcji emaliowanych zbiorników — hafnu i cyrkonu.
Organizacja Applia, zrzeszająca producentów sprzętu AGD, ostrzega, że brak dopuszczenia tych metali oznacza, iż zdecydowana większość urządzeń nie spełni wymogów unijnych i nie trafi do sprzedaży. Zbiorniki emaliowane stanowią obecnie około 80–90 proc. europejskiej produkcji bojlerów i systemów podgrzewania wody. To właśnie hafn i cyrkon od ponad wieku zapewniają elastyczność oraz trwałość emalii, dzięki czemu powłoka nie pęka, a woda utrzymuje temperaturę. Jak wskazują producenci, bez tych pierwiastków „glazura się kruszy, a woda nie jest gorąca”.
Problem wynika z unijnej implementacji dyrektywy o wodzie pitnej, która wprowadziła listę substancji dopuszczonych do kontaktu z wodą w urządzeniach takich jak zbiorniki, rurociągi, armatury czy grzejniki. Dwutlenek hafnu, dotąd powszechnie stosowany w emaliach, nie został jednak ujęty na tej liście. Już w 2023 r. Europejskie Stowarzyszenie Emalierskie ostrzegało, że pominięcie tego związku może skutkować wykluczeniem wyrobów emaliowanych z rynku. Europejska Agencja Chemikaliów nie uwzględniła wniosku o dopuszczenie hafnu, mimo że w przepisach krajowych niektórych państw UE substancja ta jest legalna.
Paolo Falcioni, szef Applia, zwrócił uwagę, że zastosowanie alternatywnych materiałów, takich jak stal czy miedź, byłoby cztero- do pięciokrotnie droższe. — „Koszty te zostaną przerzucone na klientów w czasie, gdy domowe budżety i tak są napięte” — stwierdził Falcioni.
Zastrzeżenia wobec nowych regulacji zgłaszają także duzi producenci, m.in. francuski Groupe Atlantic oraz włoski Ariston. Według przedstawicieli firm, konsekwencje wprowadzenia przepisów w obecnej formie byłyby „ogromne”, zwłaszcza że branża już zmaga się z wysokimi kosztami energii, cłami amerykańskimi i konkurencją ze strony Chin. Brak jasności prawnej może również zniechęcać inwestorów do lokowania produkcji w Europie.
Komisja Europejska poinformowała, że dopuszczenie hafnu do kontaktu z wodą pitną należy do państw członkowskich, które mogą złożyć odpowiedni wniosek. Dotąd żaden rząd nie podjął takiego kroku. Możliwe jest również złożenie samodzielnego wniosku przez producentów, jednak procedura jest kosztowna i czasochłonna. Branża wskazuje, że takie rozwiązanie stawia unijnych wytwórców w gorszej pozycji wobec konkurentów spoza UE, którzy nie podlegają podobnym ograniczeniom.
Jeżeli lista dozwolonych substancji nie zostanie uzupełniona przed wejściem nowych przepisów w życie, rynek emaliowanych zbiorników może ulec załamaniu, a ceny urządzeń wykonanych z droższych materiałów znacząco wzrosną. Choć obecnie implementacja dyrektywy nie przewiduje obowiązku wymiany istniejących instalacji, eksperci nie wykluczają, że Komisja Europejska może w przyszłości wprowadzić takie wymaganie. W efekcie wymiany mogłoby wymagać nawet 90 proc. europejskich grzejników i bojlerów.
Może Cię zainteresować: UE przyjęła nowe cele klimatyczne: 90 proc. redukcji emisji do 2040 r. i wyższe koszty energii
Czytaj także: ETS-2 podniesie koszty energii i paliw w Polsce. To warunek otrzymania unijnych funduszy
Kresy.pl/Financial Times































