Z relacji uczestników Global Sumud Flotilla wynika, że w izraelskim areszcie dochodziło do nadużyć i brutalnego traktowania. Greta Thunberg miała skarżyć się na odwodnienie i brak jedzenia, a inni aktywiści opisywali skrajne warunki i przemoc. Izrael odpiera zarzuty.
Według relacji aktywistów biorących udział w Global Sumud Flotilla, warunki panujące w izraelskim więzieniu były skrajnie trudne, a niektórzy zatrzymani mieli być ofiarami przemocy ze strony służb.
Jak podaje „The Guardian”, Greta Thunberg miała możliwość rozmowy z przedstawicielem ambasady Szwecji. Informacje na ten temat szwedzkie MSZ przekazało rodzinie aktywistki w wiadomości mailowej. Według treści korespondencji, 22-letnia Thunberg poinformowała urzędników, że w areszcie była źle traktowana. „Poinformowała, że jest odwodniona. Nie otrzymywała wystarczającej ilości wody i pożywienia. Stwierdziła również, że wystąpiły u niej wysypki, które, jak podejrzewa, zostały wywołane przez pluskwy. Mówiła o brutalnym traktowaniu i dodała, że przez długi czas siedziała na twardych powierzchniach’” – cytuje dziennik.
Z kolei turecka prezenterka telewizyjna Ikbal Gurpinar relacjonowała, że uczestnicy flotylli byli „traktowani jak psy”. „Zostawili nas głodnymi przez trzy dni. Nie dali nam wody, musieliśmy pić z toalety” – opisała. O podobnym traktowaniu mówiła 28-letnia Hazwani Helmi, piosenkarka z Malezji i działaczka humanitarna, która twierdzi, że zatrzymanym nie zapewniono podstawowych warunków – brakowało wody, jedzenia, a osobiste rzeczy i leki zostały skonfiskowane. „To była katastrofa. Traktowali nas jak zwierzęta” – powiedziała agencji Reuters.
Wstrząsające opisy przedstawiła także turecka aktywistka Aycin Kantoglu. Opowiadała o zakrwawionych ścianach i inskrypcjach pozostawionych przez byłych więźniów. „Widzieliśmy matki piszące imiona swoich dzieci na ścianach. Doświadczyliśmy po trochu tego, przez co przechodzą Palestyńczycy” – relacjonowała.
W odpowiedzi na oskarżenia strona izraelska stanowczo zaprzeczyła, jakoby dochodziło do niewłaściwego traktowania zatrzymanych. „Oczywiście wszyscy zatrzymani mieli dostęp do wody, jedzenia i toalet; nie odmówiono im dostępu do pomocy prawnej, a wszystkie ich prawa zostały w pełni zachowane” – oświadczył rzecznik izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w rozmowie z agencją Reuters. Stwierdził, że zarzuty to „kompletne kłamstwa”.
Jak informowaliśmy, obywatele Polski, w tym poseł Franciszek Sterczewski, którzy brali udział w międzynarodowej flotylli humanitarnej do Gazy, wracają z Izraela. Zanim dotrą do Polski, muszą przejść badania lekarskie w Atenach. Ich powrót spodziewany jest dopiero w środę.
Polscy uczestnicy międzynarodowej misji humanitarnej do Strefy Gazy, którzy w poniedziałek dotarli z Izraela do Aten, prawdopodobnie powrócą do Polski dopiero w środę – poinformował rzecznik organizacji Global Movement to Gaza Poland, Rafał Piotrowski. Wśród nich znajduje się między innymi poseł Franek Sterczewski.
Jak wyjaśnił rzecznik, kluczowe jest obecnie przeprowadzenie obdukcji, aby ustalić, czy uczestnicy misji doznali jakichkolwiek obrażeń podczas pobytu w izraelskim areszcie. Podkreślił również, że ich stan zdrowia i samopoczucie nie są jeszcze w pełni znane, co opóźnia ich powrót do kraju.
theguardian.com / aljazeera.com / Kresy.pl
































