Niespełna tydzień przez wyborami parlamentarnymi w Mołdawii jej służba specjalna i policja przeprowadziły przeszukania w setkach lokali i zatrzymały kilkadziesiąt osób.
Przeszukania przeprowadzała Służba Informacji i Bezpieczeństwa oraz policja. Przeprowadzono je w ponad 250 lokalach w kilku miejscowościach, jak podał portal Newsmaker. “Przeszukania są związane ze sprawą karną dotyczącą przygotowywania masowych zamieszek i destabilizacji, koordynowaną przez Federację Rosyjską za pośrednictwem elementów przestępczych” – portal zacytował przedstawiciela miejscowych organów ścigania.
Śledztwo w tej sprawie ma być prowadzone od lipca 2025 r. W kolejnym artykule Newsmaker podał, że w ramach akcji zatrzymano 74 osoby. Miały to być osoby, które systematycznie podróżowaly do Serbii, aby uczestniczyć w ćwiczeniach działań na rzecz destabilizacji. W szczególności przeszli szkolenie z obsługi broni palnej. Uczestnicy otrzymali po około 400 euro., jak twierdził na poniedziałkowej konferencji prasowej szef Prokuratury do Spraw Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Viktor Furtune.
Komendant policji Viorel Cernăuțeanu oświadczył, że większość uczestników została przeszkolona przez obywateli Rosji. Niektórzy Mołdawianie, według niego, zostali namówieni do wyjazdu do Serbii na szkolenie pod pretekstem pielgrzymki, ale po dotarciu na miejsce zostali “wciągnięci w przygotowania do zamieszek”, jak to ujął Newsmaker.
Cernăuțeanu zaprzeczał, że przeszukania miały podłoże polityczne. W wyniku przeszukań władze skonfiskowały broń, amunicję, namioty, odzież maskującą, paszporty i inne dowody. W przypadku skazania podejrzanym grozi od 4 do 8 lat więzienia.
Szef Służby Bezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Alexandru Musteata ze swojej strony oświadczył, że plan destabilizacji był koordynowany przez rosyjskie służby wywiadowcze. W Mołdawii odpowiedzialnym za planowanie i kierowanie operacjami sabotażowymi finansowanymi przez Rosję miał być Aleksandr Pawłow.
Miał on wykorzystywać również współpracowników i zwolenników przebywającego na emigracji, skazanego za przestępstwa finansowe oligarchy Ilana Șor do werbowania ludzi. Komunikacja siatki miałą odbywać się głównie za pośrednictwem serwisu Telegram.
Niedzielne wybory odbędą się w warunkach znacznej polaryzacji społeczno-politycznej. Najwyższa Izba Sądowa zatwierdziła odmowę w przypadku trzech małych partii: “Wielka Mołdawia”, Związku Centrystów i “Odrodzenia”. W lipcu odrzucono wniosek o rejestrację bloku prorosyjskich partii “Zwycięstwo”. A ostatnio Współczesnej Partii Demokratycznej Mołdawii.
W zeszłym roku władze wyborcze uniemożliwiły start prorosyjskich kandydatów na prezydenta.
27 sierpnia bieżącego roku w pobliżu ambasady Mołdawii w Moskwie odbył się wiec obywateli tego kraju mieszkających w Rosji protestujących przeciwko temu, że w tym drugim państwie otworzone zostaną tylko dwie zagraniczne komisje wyborcze. Protestujący wskazywali, że we Włoszech, gdzie liczba mołdawskich emigrantów jest podobna co w Rosji, władze Mołdawii otworzą 75 lokali do głosowania.
Władze Mołdawii uzasadniły swoją decyzję “względami bezpieczeństwa”.
Centalna Komisja Wyborcza Mołdawii poważnie zmniejszyła również liczbę lokali wyborczych przeznaczonych do głosowania dla obywateli zamieszkujących na terenie pod kontrolą separatystycznego Naddniestrza. Lokale takie są zawsze organizowane na prawym brzegu Dniestru kontrolowanym przez Kiszyniów. Na wyborach prezydenckich w 2020 r. było ich 42, w czasie przedterminowych wyborów parlamentarnych w 2021 r. – 41, a w czasie wyborów prezydenckich w zeszłym roku już tylko 30. W zbliżających się wyborach będzie ich już tylko 12.
Prozachodnie władze oskarżają część prorosyjskich polityków o przyjmowanie nielegalnego finansowania z Rosji i kupowanie głosów. Szefowa władz Gagauzji – prorosyjskiego regionu autonomicznego, została w sierpniu skazana za to na siedem lat więzienia.
newsmaker.md/kresy.pl
































