We wtorek Izrael potwierdził, że przeprowadził atak na stolicę Kataru – Dohę jednostronnie, “całkowicie niezależnie”. Binjamin Netanjahu nie osiągnął jednak swojego celu zdekapitowania Hamasu.
Palestyńska organizacja jeszcze we wtorek potwierdziła śmierć pięciu swoich członków. Już w środę potwierdzono śmierć szóstej osoby, podało BBC. Ma nią być funkcjonariusz katarskich służ bezpieczeństwa. Wśród zabitych nie ma jednak żadnego przedstawiciela kierownictwa politycznego Hamasu, którzy byli celem ataku Izraelczyków. Przywódcy organizacji byli w trakcie procesu negocjacji z USA, zapośredniczonego przez katarską dyplomację, gdy nastąpił wtorkowy atak.
Wśród zabitych Hamas wymienił syna czołowego negocjatora organizacji Chalila al-Hajji – Humama, i Dżihada Labadę, dyrektora biura al-Hajji. Celem był najpewniej między innymi właśnie sam al-Hajja.
Izraelska armia i agencja bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet podały w oświadczeniu, że przeprowadziły „precyzyjny atak wymierzony w najwyższe kierownictwo” Hamasu.
Później premier Izraela Binjamin Netanjahu i minister obrony Israel Kac poinformowali, że izraelskie siły bezpieczeństwa otrzymały w poniedziałek rozkaz przygotowania się do ewentualnego ataku „po morderczych atakach w Jerozolimie i Strefie Gazy” – nawiązując do zabicia sześciu Izraelczyków przez dwóch Palestyńczyków na przystanku autobusowym w Jerozolimie oraz zabicia czterech izraelskich żołnierzy w ataku na obóz wojskowy w Strefie Gazy.
Izraelskie media poinformowały, że w operacji wzięło udział 15 izraelskich myśliwców, które w ciągu kilku sekund wystrzeliły 10 pocisków w jeden cel – budynek mieszkalny w stolicy Kataru, Dosze.
„Uderzenie w delegację negocjacyjną, podczas omawiania najnowszej propozycji prezydenta USA Donalda Trumpa, potwierdza ponad wszelką wątpliwość, że Netanjahu i jego rząd nie chcą osiągnąć żadnego porozumienia i celowo dążą do zniweczenia wszelkich możliwości oraz udaremnienia międzynarodowych wysiłków” – napisano w oświadczeniu Hamasu, którego fragment zacytował portal BBC.
Waszyngton początkowo wyraził się ambiwalentnie o ataku. „Jednostronne bombardowanie Kataru, suwerennego państwa i bliskiego sojusznika Stanów Zjednoczonych, które ciężko pracuje i odważnie podejmuje ryzyko, by pośredniczyć w pokoju, nie służy celom Izraela ani Ameryki” – powiedziała rzeczniczka prasowa Białego Domu – Caroline Leavitt. Zarazem jednak dodała – „Jednak wyeliminowanie Hamasu, który czerpie zyski z nieszczęścia mieszkańców Gazy, jest godnym celem”.
Jednocześnie Leavitt dodała – „Prezydent Trump natychmiast polecił specjalnemu wysłannikowi Steve’owi Witkoffowi powiadomienie Katarczyków o zbliżającym się ataku, co też uczynił”. Jednak tego rodzaju deklaracji zaprzeczyła stron katarska, twierdząc, że nie otrzymała ostrzeżenia z Waszyngtonu, jak podała we wtorek Al Jazeera.
Leavitt twierdziła również, że jeszcze tego samego dnia prezydent USA rozmawiał przez telefon z emirem Kataru i zapewnił go, że “coś takiego nie wydarzy się już na ich ziemi”.
We wtorkowym wpisie na portalu Truth Social Trump napisał, że został powiadomiony o ataku Izraela na Hamas w Dosze przez wojsko amerykańskie, ale „niestety, było za późno, aby powstrzymać atak”. „To była decyzja podjęta przez premiera [Izraela] Netanjahu, a nie przeze mnie” – powiedział, po czym pochwalił Katar jako „silnego sojusznika i przyjaciela”. Jednocześnie, jak ocenił izraelski atak na cele Dosze „nie służy celom Izraela ani Ameryki”, dodając, że jest „bardzo zły” z powodu miejsca ataku.
W obszernej analizie sytuacji CNN oceniła w środę, że izraelski atak w Dosze podważył pozycję USA na Bliskim Wschodzie i nadszarpnął wizerunek samego Trumpa jako “silnego człowieka”. Obnażył bowiem amerykańskiego prezydenta jako nie kontrolującego działań władz Izraela, państwa w poważnym stopniu polegającego na amerykańskiej pomocy wojskowej.
Jednocześnie, według CNN, na arabskiej ulicy może upowszechnić się teoria, iż izraelski atak był uzgodniony z prezydentem USA i popierany przez niego. Podważy to sojusz, jaki Trump starał się pielegnować z monarchiami Zatoki Perskiej, gdzie udał się przecież z drugą wizytą w nowej kadencji i gdzie był podejmowany po królewsku. Redakcja wypomina mu przyjęcie daru od dworu katarskiego w postaci samolotu – Boeinga.
CNN uznaje, że izraelska akcja zbrojna zadała wielki cios rozpoczętej jeszcze w czasie pierwszej kadencji Trumpa strategii stabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie przez normalizację relacji między Izraelem a proamerykańskimi państwami arabskimi.
bbc.com/aljazeera.com/edition.cnn.com/kresy.pl































