Generał, który nigdy nie przegrał bitwy, potem barman. Stanisław Maczek

Historia kina zna opowieść o „szeregowcu Ryanie” – ostatnim ocalonym z braci, którego życie miało ocalić pamięć rodziny. Historia Polski zna własny, nie mniej dramatyczny wariant tego scenariusza.

W rodzinie Maczków przeżył tylko Stanisław. Jego brat-bliźniak Franciszek poległ na froncie rosyjskim w 1914 roku, Karol zginął cztery lata później na froncie włoskim, a Jan, średni brat, zmarł od ran odniesionych w wojnie polsko-bolszewickiej. Trzech braci nie doczekało wolnej Polski. Czwarty, Stanisław, przeżył całe stulecie – i stał się jednym z najwybitniejszych polskich dowódców XX wieku.

„Pierwszą wojnę światową przetrwałem sportowo”

Urodził się w 1892 roku w Szczerzecu, dorastał w Drohobyczu. Był harcerzem, niepodległościowcem, a po wybuchu I wojny światowej – żołnierzem armii austro-węgierskiej. W 1914 roku został zmobilizowany i skierowany na kurs oficerski. Wkrótce dowodził plutonem w elitarnym 2. Pułku Strzelców Tyrolskich, a potem kompanią szturmową złożoną z narciarzy i alpinistów. Walczył w Dolomitach, gdzie zdobywał pierwsze doświadczenia dowódcze.

Po latach pisał: „Pierwszą wojnę światową przetrwałem sportowo i z pewnym rozmachem […] Do końca mej służby wojskowej byłem szczęśliwy, gdy teren na mapie zaczynał się gmatwać i czernić warstwicami – najlepiej mi się wtedy wojowało. Przydało mi się to i na Podkarpaciu w 1918/19 r., i na Podhalu w 1939, a nawet pod Falaise w 1944”.

Wymarsz czołgów Cromwell VII szwadronu sztabowego. Generał Stanisław Maczek wchodzi na czołg, fot. Cz. Datka, źródło: NAC.

„Dojrzał na dowódcę Wielkiej Jednostki”

Po upadku monarchii udał się przez Wiedeń do Krakowa, a w listopadzie 1918 roku w Krośnie sformował ochotniczą kompanię. Już kilka dni później poprowadził ją na odsiecz Lwowa. Dwa lata później, w czasie wojny polsko-bolszewickiej, zorganizował w Jarosławiu 400-osobowy batalion szturmowy, który walczył z Armią Konnego Budionnego. Zyskał sławę dowódcy odważnego, szybkiego w decyzjach i świetnie orientującego się w terenie. W 1922 roku miał już stopień majora, a w 1931 został pułkownikiem.

Przełożeni oceniali go jednoznacznie: „Wybitny. Wielkie zalety charakteru […]. Bardzo energiczny, pełen inicjatywy”. Generał Janusz Gąsiorowski pisał: „W czasie pokoju i wojny wybitny typ doskonałego dowódcy, posiadającego autorytet i miłość podwładnych […]. Pod każdym względem dojrzał na dowódcę Wielkiej Jednostki”.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej Maczek otrzymał dowództwo 10. Brygady Kawalerii – pierwszej w pełni zmotoryzowanej jednostki Wojska Polskiego. We wrześniu 1939 roku to właśnie ona, „Czarna Brygada”, stawiła opór niemieckim dywizjom pancernym, osłaniając odwrót Armii „Kraków”. Rankiem 19 września Maczek poprowadził ocalałych żołnierzy przez Przełęcz Tatarską na Węgry. Do Polski nigdy już nie wrócił.

Do Polski nie wrócił

Walczył we Francji w 1940 roku. Potem tworzył na Zachodzie nowoczesną jednostkę  – 1. Dywizję Pancerną. Była to pierwsza w historii duża polska jednostka pancerna, a jednocześnie najsilniejsza i najlepiej uzbrojona jednostka Polskich Sił Zbrojnych w czasie II wojny światowej. Dzięki swojej skuteczności i waleczności na polu bitwy nazywano ją również „Czarnymi Diabłami”. Składała się z około 15 tysięcy żołnierzy, dysponowała setkami czołgów, dział i pojazdów mechanicznych, i wyróżniała się profesjonalizmem oraz doświadczeniem bojowym swoich żołnierzy.

Generał Maczek (od listopada 1939 roku miał stopień generała brygady) tworzył ją od 1942 roku w Wielkiej Brytanii na rozkaz Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego. Odmłodził m.in. kadrę oficerską, dostosowując etaty do standardów brytyjskich dywizji pancernych. W sierpniu 1944 roku dywizja weszła do walki w Normandii.

Odprawa przed ćwiczeniami. Z lewej generał Stanisław Maczek, fot. Cz. Datka, źródło: NAC.

„Umiera się tylko dla Polski”

Maczkowcy weszli do walki w ramach operacji „Overlord” latem 1944 roku. W dniach 7–22 sierpnia żołnierze Maczka toczyli niezwykle ciężkie boje w rejonie Falaise, zwłaszcza na wzgórzu Mont Ormel, nazwanym „Maczugą”. To właśnie tam Polacy zamknęli drogę odwrotu niemieckiej 7. Armii. „Niemcy byli jakby w butelce, a polska dywizja była korkiem, którym ich w niej zamknęliśmy” – wspominał później gen. Bernard Montgomery. Sam Maczek wydał wówczas pamiętny rozkaz: „Bijcie się twardo i po rycersku. […] Żołnierz polski bije się o wolność wielu narodów – ale umiera tylko dla Polski”.

Bitwa ta była jedną z najcięższych w historii dywizji. Polacy samotnie powstrzymywali ataki dwóch niemieckich korpusów SS, biorąc do niewoli ponad 5 tys. żołnierzy, w tym generała, kilku pułkowników i dziesiątki oficerów.

Po zwycięstwie pod Falaise żołnierze Maczka kontynuowali ofensywę. 6 września 1944 roku przekroczyli granicę belgijską i wyzwolili Ypres – miasto-symbol I wojny światowej, miejsce pierwszego użycia gazu bojowego. Polacy ocalili je od zniszczenia, co przyniosło im ogromną wdzięczność mieszkańców.

Jesienią dywizja zdobywała kolejne miasta: Abbeville, a w dniach 28–30 października 1944 roku wyzwoliła holenderską Bredę. Jej mieszkańcy witali żołnierzy transparentami „Dziękujemy Wam, Polacy!” i przyznali całej dywizji honorowe obywatelstwo miasta.

Na przełomie 1944 i 1945 roku Polacy uczestniczyli w walkach o północne Niemcy, zakończonych zdobyciem strategicznego portu Wilhelmshaven.

Za zasługi pod Falaise i Bredą Maczek otrzymał Virtuti Militari III klasy „za wybitną inicjatywę połączoną z umiejętnym i skutecznym dowodzeniem”. Po generale Władysławie Andersie było to drugie Virtuti Militari tej klasy przyznane w Polskich Siłach Zbrojnych.

Od września 1945 roku generał dowodził 1. Korpusem Polskim w Szkocji, wkrótce awansując do stopnia generała dywizji. Jednak polityczne decyzje sprawiły, że nie wrócił do kraju. W 1946 roku komunistyczny rząd odebrał mu obywatelstwo, argumentując to „przyjęciem [przez gen. Maczka] bez zgody właściwych władz polskich, urzędu publicznego w państwie obcym, a to podejmując się funkcji współorganizowania Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczeń, będącego formacją paramilitarną stanowiącą część armii brytyjskiej”.

Odjazd czołgu Cromwell VII szwadronu sztabowego. Generał Stanisław Maczek mówi przez laryngolofon, fot. Cz. Datka, źródło: NAC.

Barman, portier, kredytobiorca

Od 1945, w związku z ustanowieniem stosunków dyplomatycznych między Wielką Brytanią a rządem polskim w Warszawie, Maczek był pozbawiony świadczeń przysługujących żołnierzom alianckim. 9 września 1948 opuścił szeregi wojska w ramach demobilizacji. W 1949 osiadł z rodziną na stałe w Edynburgu, gdzie mieściła się wcześniej wojenna kwatera jego jednostki. Za otrzymaną od Brytyjczyków odprawę oraz pożyczkę kupił w 1949 roku skromny dom, w którym zamieszkał z żoną i trojgiem dzieci. Aby utrzymać rodzinę, w wieku 57 lat podjął pracę fizyczną.

Pracował jako robotnik, sprzedawca, barman, był też portierem w klubie sportowym. Wreszcie odszedł na skromną brytyjską emeryturę. Generał, który prowadził do zwycięstwa tysiące ludzi i którego talenty oraz umiejętności nadal mogły się przydać, nalewał piwo w szkockim hotelu, prowadzonym przez swojego dawnego podoficera.

Nigdy nie skarżył się publicznie. Nigdy nie mieszał się w emigracyjne spory. Do końca pozostał żołnierzem – i człowiekiem, którego autorytet był naturalny, nie wymuszony. Zmarł w 1994 roku w wieku 102 lat – nigdy nie przyjechał do Polski. Spoczął tam, gdzie być chciał – wśród swoich żołnierzy, na cmentarzu w Bredzie.

Kresy.pl / Przystanek Historia

forma płatności