Choć liczba miejsc w warszawskich szkołach średnich przewyższała liczbę absolwentów podstawówek, ponad 3 tysiące uczniów nie dostało się nigdzie. Błażej Poboży, doradca prezydenta, sugeruje, że powodem mogą być preferencyjne zasady przyjmowania dzieci z Ukrainy.
Ponad 3 tys. warszawskich uczniów nie zakwalifikowało się do żadnej ze szkół ponadpodstawowych, do których składali podania. „Czy nie jest to konsekwencja tego, że na preferencyjnych warunkach do szkół, z pominięciem egzaminów ośmioklasisty, były przyjmowane dzieci z rodzin ukraińskich” – pyta doradca prezydenta, Błażej Poboży.
Poboży odniósł się do sprawy w piątek w Telewizji Republika. „W Warszawie było około 14 tys. absolwentów podstawówek, miejsc w szkołach średnich, czyli ponadpodstawowych 21 tys., czyli spory zapas. Teraz uwaga, 3 tys. dzieci, absolwentów szkół podstawowych z Warszawy, nie dostało się do szkół […] chciałbym zapytać, dlaczego tak się stało. Mam tezę […] czy nie jest to konsekwencja tego, że na preferencyjnych warunkach do szkół, z pominięciem egzaminów ośmioklasisty, były przyjmowane dzieci z rodzin ukraińskich” – powiedział.
„Ci rodzice alarmują mnie, jako członka Komisji Edukacji w Sejmiku, jako byłego radnego w Warszawie […] jak to jest, że 3 tys. dzieci w Warszawie, gdzie rządzi Trzaskowski […] jest wypychanych przez państwo i władze miasta do szkół prywatnych” – dodał.
W lipcu do sprawy odnosiła się stołeczna rzecznik Marzena Gawkowska. „Trzeba pamiętać, że w Warszawie chcą uczyć się też dzieci spoza miasta” – mówiła.
Czytaj: Ponad 200 tys. ukraińskich dzieci w polskich szkołach i „klasy dla cudzoziemców”
Zobacz także: Polska wprowadza ukraiński jako drugi język obcy do szkół podstawowych
youtube.com / Kresy.pl






























