W dniach 16–18 lipca 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), wspierana przez miejscowe bojówki SKW (Samoobronne Kuszczowe Widdiły), przeprowadziła atak na polski ośrodek samoobrony, obejmujący wsie Hutę Stepańską i Wyrkę w powiecie kostopolskim woj. wołyńskiego.
Polacy, od miesięcy zagrożeni terrorem nacjonalistów ukraińskich, już w lutym 1943 roku zorganizowali samoobronę. Jej trzonem byli mieszkańcy Huty i Wyrki, wspierani przez żołnierzy Armii Krajowej, m.in. por. Władysława Kochańskiego „Bombę”, cichociemnego.
Obie wsie były schronieniem dla kilku tysięcy polskich uchodźców z okolicznych miejscowości – około 3000 osób w Hucie i 2000 w Wyrce. Wzmocniono umocnienia, organizowano wypady przeciwko UPA, współpracowano z partyzantami komunistycznymi.
Na początku maja 1943 roku tutejszy oddział samoobrony wsparł kolonię Wilcze w powiecie łuckim, odpierając atak UPA. W czerwcu podobnej pomocy udzielono polskim wsiom Ziwka Stara, Brzezina i Soszniki w powiecie sarneńskim, które również padły ofiarą ukraińskich napadów.
Czytaj też: „Myśmy się nie bali śmierci, tylko sposobu, w jaki umrzemy”. Rocznica „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu
12 lipca 1943 roku zauważono koncentrację sił UPA także wokół Huty i Wyrki. Mimo propozycji ewakuacji wsi na Polesie, przedstawionej przez komunistycznego dowódcę Józefa Sobiesiaka „Maksa”, mieszkańcy zdecydowali się na pozostanie i obronę. „Maks” opuścił wieś, zabierając część uzbrojonych ludzi, co osłabiło siły polskie. Ostatecznie na posterunkach pozostało około 500 obrońców, z czego tylko 80 posiadało broń palną.
Wieczorem 16 lipca rozpoczął się zmasowany atak UPA. Padły zewnętrzne posterunki, ludność cywilna rzuciła się do ucieczki. Do Huty napłynęły niedobitki z Wyrki i innych zaatakowanych wsi. Przetrwała jedynie Huta Stepańska, otoczona morzem ognia – płonęły Perespa, Hały, Soszniki, Tur, Użanie i Omelanka. W wyniku pierwszej fali napaści zginęło ok. 300 osób.
Rankiem 17 lipca rozpoczął się główny szturm UPA na Hutę. Obrońcy, dowodzeni przez rannego por. „Bombę”, z trudem odpierali kolejne fale upowców i chłopstwa ukraińskiego. Walki trwały przez cały dzień, wielokrotnie dochodziło do bezpośrednich starć w centrum wsi. Straty po stronie polskiej wyniosły ok. 50–100 zabitych. Zdaniem Józefa Turowskiego straty ukraińskie były jeszcze większe. Wieczorem nastąpiła chwilowa przerwa w atakach.
W nocy z 17 na 18 lipca, z powodu braku amunicji i beznadziejnego położenia, podjęto dramatyczną decyzję o przebijaniu się przez pierścień okrążenia. Ocena sytuacji wskazywała, że upadek ośrodka samoobrony jest nieunikniony następnego dnia. Po rozważeniu różnych wariantów, zapadła decyzja o ewakuacji i podjęciu próby przebicia się w kierunku linii kolejowej Kowel–Sarny oraz bazy samoobrony w Antonówce.
Pod osłoną mgły ruszyła kolumna uchodźców – kilka tysięcy ludzi i wozów. Przebito się, unikając pogromu. Mimo to część kolumny, która zboczyła w stronę Wyrki, została rozbita przez UPA. Zginęło tam około 100 osób.
Czytaj też: Kontynuacja „krwawej niedzieli”: zbrodnia w Kołodnie
Łącznie w dniach 16–18 lipca w ataku UPA zginęło około 600 Polaków. Likwidację ośrodka samoobrony Huta Stepańska–Wyrka nadzorował Iwan Łytwynczuk „Dubowyj”. Rozkaz zniszczenia Huty otrzymał od niego „Korban”, natomiast atak na Wyrkę powierzono „Borystenowi”. Całą operację wspierała sotnia „Czyhana” oraz część sotni „Jaremy”.
Wsie zostały całkowicie spalone, a murowane budynki – wysadzone. 19 lipca przed ruinami kościoła w Hucie odprawiono prawosławne nabożeństwo dziękczynne „za rozbicie ośrodka”.
Dziś pamięć o bohaterstwie i tragedii mieszkańców Huty Stepańskiej i Wyrki jest pielęgnowana – m.in. poprzez tablicę pamiątkową przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, odsłoniętą w 2017 roku.
Kresy.pl










