W dniach 10–13 lipca 1943 roku we wsi Dominopol, położonej wówczas w powiecie włodzimierskim województwa wołyńskiego, oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zamordowały ponad 250 Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci.
Ofiarami byli mieszkańcy Dominopola, członkowie miejscowego polskiego oddziału partyzanckiego oraz osoby schwytane w okolicy i przywożone do wsi na egzekucję. Polska miejscowość została zniszczona i przestała istnieć. Zbrodnia była częścią ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945.
Przed 1943 rokiem Dominopol zamieszkiwało około 60 polskich rodzin, wywodzących się głównie ze szlachty zagrodowej, oraz kilka rodzin ukraińskich. Wiosną 1943 roku we wsi utworzono liczący około 90 osób polski oddział partyzancki dowodzony przez Stanisława Dąbrowskiego, w części opracowań występującego także jako Celestyn Dąbrowski.
Formacja powstała z inicjatywy sztabu UPA działającego w pobliskim Wołczaku. Polakom przedstawiano ją jako oddział mający wspólnie z Ukraińcami walczyć przeciwko Niemcom. Według historyków była to jednak pułapka, która pozwoliła skupić w jednym miejscu zdolnych do walki polskich mężczyzn i osłabić możliwości obrony miejscowej ludności.
W nocy z 10 na 11 lipca co najmniej 30 członków oddziału wyprowadzono pod las, gdzie zostali ostrzelani z ukrytego karabinu maszynowego. Nielicznym udało się przeżyć i uciec.
Tej samej nocy albo w ciągu następnej doby UPA rozpoczęła napad na Dominopol. Wieś została otoczona przez uzbrojone oddziały oraz miejscowych Ukraińców. Napastnicy wchodzili do domów i mordowali polskich mieszkańców przy użyciu broni palnej, granatów, siekier i innych narzędzi gospodarskich. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej zginęło co najmniej 220 mieszkańców.
Zbrodnię przeprowadziły bojówki z tzw. „Siczy”, czyli oddziały UPA stacjonujące w lasach świnarzyńskich. W pobliskim Wołczaku mieścił się sztab dowodzony przez Porfirego Antoniuka „Sosenkę”. W mordzie mogła uczestniczyć również bojówka Służby Bezpieczeństwa OUN.
W nocy z 12 na 13 lipca Dominopol stał się także miejscem kolejnych egzekucji. UPA przywoziła tam Polaków schwytanych na lewym brzegu Turii i mordowała ich na terenie opustoszałej wsi. Ocaleli jedynie nieliczni, którym udało się ukryć lub wydostać z okrążenia.
Petronela Władyga, mieszkanka sąsiedniego Swojczowa, wspominała:
„Pamiętam pierwszą ogromną rzeź, jaka była w naszych stronach w dniu 11 lipca 1943 roku we wsi Dominopol, odległej tylko 4 km od Swojczowa. […] Zginął tam mój wujek Lipina Franciszek z całą rodziną. […] Najmłodszy syn, dwuletnie dziecko, nie rozumiał co się stało. Krzyczał, szarpiąc zwłoki rodziny. Ukraińscy oprawcy naśmiewali się z niego przez cały dzień, zanim go zabili.”
Kresy.pl / Historia na mapie / IPN









