Tego dnia w 1832 roku papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę Cum primum, skierowaną do arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego. Dokument potępiał powstanie listopadowe jako akt nieposłuszeństwa wobec legalnej władzy cara Rosji.
Encyklika ta, choć z pozoru miała charakter teologiczny, w rzeczywistości była głęboko osadzona w ówczesnym kontekście politycznym i dyplomatycznym Europy. Na początku lat 30. XIX wieku Państwo Kościelne znajdowało się w trudnym położeniu. Zagrożenie ze strony ruchów liberalno-demokratycznych na Półwyspie Apenińskim skłaniało Stolicę Apostolską do poszukiwania oparcia w konserwatywnych mocarstwach europejskich, takich jak Austria i Rosja – filarach Świętego Przymierza. Z tego względu Watykan starał się utrzymywać poprawne stosunki z Imperium Rosyjskim.
Już w lutym 1831 roku papież wydał brewe Impensa charitas, skierowane do polskich biskupów, w którym apelował o unikanie zaangażowania duchowieństwa w trwające powstanie. Na audiencjach u nowo wybranego papieża Grzegorza XVI poseł rosyjski Grigorij Gagarin przekonywał, że car był gotów wybaczyć Polakom niewierność, jeśli złożą broń. Twierdził też, że przywódcy powstania pozostawali pod wpływem francuskiego jakobinizmu i byli nastawieni antyklerykalnie, a część duchowieństwa polskiego działała wbrew swemu powołaniu. „Pragnę tylko upomnienia ogólnego i czysto ojcowskiego” – tłumaczył Gagarin. Brewe Impensa charitas zostało jednak uznane przez rosyjskie władze za zbyt łagodne.
Rosja zabiegała o zdecydowane stanowisko
Bezpośrednio po klęsce powstania i likwidacji autonomii Królestwa Polskiego w 1832 roku, car Mikołaj I zabiegał o bardziej zdecydowane stanowisko Watykanu wobec wydarzeń w Polsce. Jego przedstawiciele, w tym feldmarszałek Iwan Paskiewicz i minister Karl Nesselrode, dążyli do uzyskania papieskiego potępienia polskiej rebelii, uznając, że wpływ Kościoła katolickiego w Polsce mógłby zostać użyty do umocnienia lojalności wobec rosyjskiego imperatora. Z kolei kanclerz Austrii Klemens von Mettetnich groził, że w przypadku dalszego poparcia polskiego duchowieństwa dla idei rewolucyjnych, car będzie zmuszony poprzeć w Polsce schizmę.
Projekt encykliki opracował osobiście Grzegorz XVI, po czym przedłożył go posłowi rosyjskiemu Grigorijowi Gagarinowi. Po poprawkach zgłoszonych na jego wniosek dokument ogłoszono 9 czerwca 1832 roku. Aby ograniczyć wrażenie, że stanowisko Stolicy Apostolskiej zostało wymuszone przez Petersburg, encyklikę przesłano nie za pośrednictwem władz rosyjskich, lecz przez nuncjaturę wiedeńską.
Działanie „pod pozorem religii”
W Cum primum Grzegorz XVI wskazywał, że powstanie listopadowe było buntem przeciwko legalnej władzy, a jego uczestnicy działali „pod pozorem religii”, przynosząc ojczyźnie jedynie cierpienie i żałobę. Papież przestrzegał, że posłuszeństwo wobec władzy świeckiej wynika z boskiego prawa, a sprzeciw wobec niej – jeśli nie jest wyraźnie sprzeczna z prawem Bożym – stanowi poważne przewinienie moralne.
Grzegorz XVI odwoływał się do autorytetu Pisma Świętego, twierdząc, że „nie ma władzy, jak tylko od Boga”, oraz przywoływał przykład pierwszych chrześcijan, którzy mimo prześladowań okazywali lojalność wobec cesarzy rzymskich. Cytował również Tertuliana, który pisał: „Chrześcijanin niczyim nie jest wrogiem, tym mniej cesarza, o którym ponieważ wiemy, że od Boga ustanowiony, winien go kochać i szanować”.
Naród do „psałterza i radeł i sochy”?
Ogłoszenie encykliki Cum primum wywołało głębokie oburzenie wśród Polaków, zarówno w kraju, jak i na emigracji. Szczególnie dotknięta była elita polityczna skupiona wokół Hôtelu Lambert, której nadzieje na międzynarodowe poparcie dla sprawy polskiej zostały rozwiane. Dokument pogłębił też nieufność polskiego społeczeństwa wobec papiestwa i Kościoła hierarchicznego.
Rozczarowanie znalazło wyraz w twórczości polskich romantyków – u Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego. Ten ostatni w II akcie „Kordiana” nakreślił cyniczny dialog pomiędzy Papieżem, Kordianem i Papugą: „No, mój synu, idź z Bogiem, a niechaj wasz naród wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród, Niech się weźmie psałterza i radeł i sochy… […] Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę”.
Niektórzy duchowni i działacze religijni, jak Bogdan Jański i zmartwychwstańcy, próbowali odbudować zaufanie do Stolicy Apostolskiej, podkreślając jej duchowy autorytet i starając się rozdzielić aspekt polityczny od religijnego. Sam papież Grzegorz XVI, w rozmowie z Władysławem Zamoyskim w 1837 roku, przyznał, że został wprowadzony w błąd i działał pod presją: „Jam tylko was nie zrozumiał, to prawda… Zgodziłem się na ten list, bo mi zagrożono, że w przeciwnym razie zacznie się od biskupów deportacja na Sybir”.
Współcześni historycy, jak ks. Mieczysław Żywczyński, podkreślają jednak, że potępienie powstania przez Watykan było „wcześniej czy później nieuniknione”, biorąc pod uwagę zarówno ideologiczne stanowisko papiestwa, jak i realia geopolityczne.
Czytaj też: Wilno pamięta o powstańcach listopadowych
Kresy.pl /PAP









