Zaćmienia Słońca od wieków fascynowały ludzkość. Jednym z najciekawszych historycznie zjawisk tego typu, które zapisało się w polskiej tradycji kronikarskiej, było całkowite zaćmienie Słońca z 7 czerwca 1415 roku.
Pas całkowitości miał bardzo szeroki przebieg. Biegł od północnego Atlantyku przez Półwysep Iberyjski, Europę Zachodnią i Środkową, ziemie polskie i litewsko-ruskie, a następnie dalej przez obszary dzisiejszej Rosji i Azji Wschodniej. Najdłuższa faza całkowita trwała niemal 5 minut i przypadła na rejon zachodniej Syberii.
Zaćmienie było widoczne także na ziemiach polskich i litewsko-ruskich. Według relacji przekazanej przez Jana Długosza zaskoczyło króla Władysława Jagiełłę, gdy ten jechał z Kobrynia do Myta. Sam Długosz nie był świadkiem wydarzenia, ponieważ urodził się w roku tego zaćmienia, ale opisał je później na podstawie starszych przekazów.
„Kiedy z Kobrynia jechał do Myta, w piątek po Oktawie Bożego Ciała, w godzinie pacierzy kapłańskich Tercją zwanych, przypadło wielkie zaćmienie Słońca, które jako zjawisko niespodziewane i nieznane króla Władysława i wszystkich, którzy z nim jechali, wpierw w wielkie zdumienie, a potem w bojaźń zabobonną wprawiło. Tak bowiem było wielkie, że ptaki nagłą ciemnością przestraszone na ziemi osiadły, a gwiazdy świeciły jak w nocy; tenże król Władysław z powodu ciemności zmuszony był się zatrzymać i nie wcześniej mógł ruszyć naprzód, aż zaćmienie Słońca nie minęło.”
Fascynowały hetmanów i królów
Zaćmienie z 1415 roku należy do najwcześniejszych tak wyraźnie opisanych zjawisk astronomicznych związanych z ziemiami dawnej Polski i Litwy. Dziś wiadomo, że zaćmienia są przewidywalnymi zjawiskami wynikającymi z ruchu Ziemi, Księżyca i Słońca. W XV wieku ich nagłe pojawienie się było jednak dla większości ludzi fenomenem niezrozumiałym, budzącym lęk i skłaniającym do interpretacji religijnych lub mistycznych.
Podobne zjawiska towarzyszyły także późniejszym wydarzeniom politycznym i wojennym. 12 sierpnia 1654 roku, w dniu bitwy pod Szkłowem, na tym obszarze obserwowano bardzo głębokie zaćmienie Słońca. Sam pas całkowitości przebiegał dalej na północ, m.in. przez część ziem Rzeczypospolitej. Zjawisko dodało dramatyzmu starciu, w którym litewski hetman Janusz Radziwiłł, mając około 3500 żołnierzy, stanął do walki z kilkunastotysięczną armią moskiewską. Bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk litewskich.
W późniejszych wiekach zaćmienia zaczęto obserwować już w sposób naukowy. 5 września 1793 roku Stanisław August Poniatowski został zaproszony do Augustowa na obserwację głębokiego zaćmienia Słońca. Towarzyszyli mu astronomowie Jan Śniadecki i Marcin Odlanicki Poczobut. To samo zjawisko jako zaćmienie obrączkowe obserwowano w Warszawie.
W XIX wieku badania zaćmień miały już duże znaczenie dla rozwoju astronomii. W 1851 roku Adam Prażmowski obserwował całkowite zaćmienie Słońca w Wysokiem Mazowieckiem. Kilka lat później, podczas zaćmienia obserwowanego w Hiszpanii w 1860 roku, wykazał polaryzację światła korony słonecznej, co było ważnym osiągnięciem w badaniach nad naturą tego zjawiska.
Inspiracja dla Prusa i Żeromskiego
Kolejne niezwykłe zaćmienie miało miejsce 19 sierpnia 1887 roku. Zainspirowało ono Bolesława Prusa, który mimo pochmurnej pogody w Mławie opisał zjawisko w felietonie dla „Kuriera Codziennego”.
„Wy ludzie dobrzy nie sądźcie, że zupełne zaćmienie słońca, nawet przy dniu pochmurnym, należy do tuzinkowych zjawisk. Ja także je widziałem w biednej Mławie przy chmurach, a owe półtorej minuty, przez które trwało, uważam za najszczęśliwszą chwilę w moim życiu. I jeżeli kiedy to w tym wypadku zrozumiałem dawny aforyzm, że kto chce poznać i odczuć naturę w jej cudach, musi przede wszystkim umieć czuć i patrzeć.”
Opis tego samego zaćmienia pozostawił Stefan Żeromski, który obserwował je w Szulmierzu koło Ciechanowa. Warunki pogodowe nie były dobre również tam, ale nagłe pociemnienie zrobiło na pisarzu silne wrażenie.
„Wreszcie nadeszła chwila, że nastała ciemność absolutna i taka, że nie widać było nic o cztery kroki. Bydło idące na pole zaczyna ryczeć i zawracać do domu, na wsi pieją koguty, gwałtowny wicher obraca ramiona wiatraka z gwałtownością, szare obłoki nabierają barwy popiołu, później stają się brudnoczarnymi, wreszcie czarnymi jak sadze. Tę nieprzejrzaną ciemność, jaka piorunem spadła na cały widnokrąg, przeszywa ostry śpiew, zmieszany z płaczem: to kobiety wiejskie śpiewają przed figurą Matki Boskiej. Co jednak było najwspanialsze, to to, że gdy na całej północno-wschodniej stronie panowała nieprzejrzana ciemność – w stronie Warszawy było najzupełniej jasno. Szulmierz leży na granicy pasa zaćmienia. Ale oto – po upływie 45 sekund światło wraca… Straszliwe, fantastyczne przedstawienie! Piekielnie drżą nerwy, gdy na taką straszną przestrzeń – w ciągu jednej sekundy upada nieprzejrzana noc.”
Najbliższe całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Polsce nastąpi dopiero 7 października 2135 roku. Na zaćmienie obrączkowe, czyli takie, w którym tarcza Księżyca nie zasłania całkowicie Słońca i wokół jej ciemnego dysku widoczna jest jasna obrączka światła, trzeba będzie poczekać krócej. W Polsce będzie je można obserwować 13 lipca 2075 roku.
Czytaj też: Na co umierali sławni Polacy?
Kresy.pl / Gdańskstrefa









