Podczas interwencji komorniczej w centrum handlowym przy ul. Modlińskiej 6D doszło do starć z udziałem grup Czeczenów. Kupcy – w tym Polacy i Wietnamczycy – twierdzą, że są nękani przez agresywnych „ochroniarzy” i oskarżają policję o bierność. Spór trwa od miesięcy.
W środę doszło do poważnych zamieszek na terenie centrum handlowego przy ulicy Modlińskiej 6D. Kupcy, wspierani przez komornika, weszli do hali, by odzyskać swoje mienie. Jak relacjonują, zostali zaatakowani przez grupy Czeczenów działających jako „ochrona” budynku. Incydenty miały miejsce na oczach policji, która – według relacji uczestników – nie podjęła skutecznej interwencji.
Modlińska 6D to nowa lokalizacja kupców ze spalonego w maju 2024 roku targowiska przy Marywilskiej 44. Zniszczenie kompleksu przypisywane jest rosyjskim służbom. Po pożarze handlarze – głównie Polacy i Wietnamczycy – zorganizowali się w hali przy ul. Modlińskiej, adaptując ją własnym kosztem. Centrum ruszyło w październiku 2024 roku.
Po upadłości dotychczasowego zarządcy, GE Operator, nieruchomość przejęła firma Mirtan sp. z o.o., której kupcy zarzucają nieprzejrzyste działania. – „Mirtan żąda: +20 proc. czynszu; dopłat za prąd ‘na miliony złotych’ – bez faktur i odczytów liczników. Odmówiliśmy; zaproponowaliśmy negocjacje i – w razie potrzeby – drogę sądową” – informują kupcy w oświadczeniu z 8 maja.
Z relacji handlarzy wynika, że od stycznia są oni nękani przez czeczeńskich „ochroniarzy” działających w imieniu zarządcy. Mieli oni stosować przemoc fizyczną, używać maczet i kastetów wobec najemców i uniemożliwiać im prowadzenie działalności.
„Większość z nas to dawni kupcy z KTD pod Pałacem Kultury, a później z hali Marywilska 44, która spłonęła 12 maja 2024 r. wraz z całym naszym dobytkiem. Po pożarze znaleźliśmy schronienie w pustej hali Expo przy Modlińskiej 6D” – czytamy w relacji kupców.
Do eskalacji konfliktu doszło po podniesieniu czynszów przez nowego zarządcę. Brak porozumienia doprowadził do wejścia komornika, który miał umożliwić najemcom odzyskanie własności z zablokowanej hali. Zamiast spokojnej interwencji, doszło do przemocy, którą – jak twierdzą poszkodowani – obserwowała bezczynna policja.
Kupcy zapowiadają dalsze działania prawne i apelują o interwencję władz państwowych. Sytuacja na Modlińskiej 6D staje się symbolem narastającego chaosu wokół powojennej odbudowy handlu po pożarze Marywilskiej 44.
We wtorek warszawska policja poinformowała o zatrzymaniu cudzoziemca. Do zatrzymania doszło podczas pełnienia prewencyjnej służby na terenie obiektu przy ul. Modlińskiej 6. Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI interweniowali wobec 23-letniego mężczyzny narodowości czeczeńskiej.
“W trakcie kontroli jego audi mundurowi znaleźli pistolet gazowy oraz 41 sztuk amunicji hukowej bez wymaganego zezwolenia. Znaleźli również torebkę z narkotykiem ukrytą pod klapą komory wlewu paliwa. Zatrzymali mężczyznę” – podaje policja we wtorkowym komunikacie.
Funkcjonariusze przekazali zgromadzone materiały do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Północ. “Tam też zatrzymany został przesłuchany. Prokurator przedstawił mu zarzut nielegalnego posiadania broni i amunicji oraz środków odurzających w postaci marihuany. Za te przestępstwa 23-latkowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został również objęty policyjnym dozorem” – czytamy.
Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na działania Czeczenów w hali targowej przy ulicy Modlińskiej w Warszawie.
Na początku maja do hali targowej wtargnęła grupa uzbrojonych Czeczenów, która usunęła ze stanowisk kilku Wietnamczyków przeprowadzających nocną inwentaryzację. Dostęp do hali został odcięty. Była to kolejna tego typu sytuacja w ostatnim czasie. Konflikt w centrum handlowym trwa od kilku miesięcy.





























