To historia jak z powieści Alexandre’a Dumasa. 10 maja 1638 roku Jan Kazimierz Waza, wówczas jeszcze królewicz, na prawie dwa lata stał się więźniem kardynała Richelieu – jednego z najpotężniejszych ludzi XVII-wiecznej Europy.
Jego uwięzienie było elementem wielkiej gry politycznej między Francją a Habsburgami, w którą nasz królewicz został uwikłany wbrew własnej woli.
Jan Kazimierz był młodszym, przyrodnim bratem króla Władysława IV, synem Zygmunta III Wazy i Konstancji Habsburżanki. Młodsi bracia królów rzadko zasiadają na tronie. Ponadto polska szlachta, obawiając się absolutystycznych tendencji dynastii panującej, odmawiała królewiczowi niemal wszystkiego. Sejm nie dał mu namiestnictwa w Kurlandii, co młody Waza odebrał jako policzek. Królewicz nie mógł też poślubić ukochanej baronówny Guldenstern, którą jego brat Władysław IV wydał za mąż.
Rozczarowany losem w ojczyźnie, postanowił opuścić Polskę. W 1635 roku wstąpił nawet do armii Habsburgów austriackich i bił się z Francuzami w wojnie trzydziestoletniej. Cesarz austriacki początkowo obiecywał Janowi Kazimierzowi księstwo, potem jednak oddał sprawę wynagrodzenia swoim hiszpańskim kuzynom.
Właśnie dlatego Jan Kazimierz Waza zdecydował się udać do Hiszpanii, gdzie tamtejszy Filip IV Habsburg oferował mu intratne stanowiska. Waza miał zostać wicekrólem Portugalii i admirałem floty. Na Półwysep Iberyjski popłynął statkiem z Genui. W ogóle nie powinien pojawić się we Francji, ale sztorm zmusił żeglarzy do międzylądowania na południu Francji . Polski królewicz schodził na brzeg i zwiedzał, choć w jego otoczeniu dały się słyszeć plotki, że może zostać aresztowany.
Francuzi, świadomi prohabsburskiego kursu Jana Kazimierza, potraktowali jego podróż jako zagrożenie. Kardynał Richelieu, urażony wcześniejszym odrzuceniem francuskich propozycji sojuszu przez Władysława IV, postanowił ugrać coś dla Francji. Kiedy statek Wazy zatrzymał się w porcie Tour de Bouc, wysłannicy kardynała ujęli królewicza – zaproszono go na przejażdżkę, z której już nie wrócił.
Oficjalnym pretekstem do zatrzymania były podejrzenia o szpiegostwo na rzecz hiszpańskich Habsburgów oraz lustrowanie francuskich portów wojennych. W praktyce Jan Kazimierz stał się zakładnikiem politycznym Richelieu, który chciał osłabić prohabsburski kurs Władysława IV i ograniczyć możliwość współpracy Rzeczypospolitej z przeciwnikami Francji. Wybuchł skandal, o którym mówiła cała Europa – wszak zatrzymano członka rodziny królewskiej.
Więzień początkowo przebywał na zamku w Salon, potem w surowych warunkach w twierdzy Sisteron. Próby ucieczki się nie powiodły. Waza był kuszony przez francuskich emisariuszy – obiecywano mu rękę francuskiej księżniczki i wpływy, jeśli tylko porzuci lojalność wobec Habsburgów. Odmówił. Jednocześnie próbowano zniszczyć jego opinię, twierdzono np., że był habsburskim szpiegiem. W końcu przewieziono go do Château de Vincennes pod Paryżem. Cały czas pozostawał w izolacji.
Uwolnienie przyszło w 1640 roku po długich polskich zabiegach dyplomatycznych, kiedy Richelieu uznał, że osiągnął cel – skutecznie rozbił polsko-habsburską współpracę. Jan Kazimierz odzyskał wolność 25 lutego 1640 roku pod warunkiem, że nie będzie służył w armii żadnego państwa będącego w stanie wojny z Francją.
Tak oto królewicz, który szukał kariery wojskowej i miłosnego spełnienia, stał się pionkiem w jednej z największych geopolitycznych rozgrywek XVII wieku. Kilka lat później w końcu otrzymał ważne stanowisko: został królem Polski.
Czytaj też:
Gdzie jest serce Jana Kazimierza?
Kresy.pl / WielkaHistoria










