Politycy CDU i SPD planują uchwalić ustawę do walki z „fałszywymi wiadomościami” w mediach społecznościowych. Koalicjanci twierdzą, że „fake newsy” zagrażają demokracji i wolności słowa. Projekt krytykują niemieccy prawnicy, którzy uważają, że doprowadzi on do ograniczenia debaty publicznej.
Nowa ustawa CDU i SPD ma na celu walkę z „fałszywymi wiadomościami” w mediach społecznościowych, uznając je za zagrożenie dla demokracji i wolności słowa – wynika z dokumentu roboczego grupy „Kultura i media” łączącej obie partie – napisał Bild 27 marca.
Projekt zakłada penalizację dezinformacji, jednak budzi kontrowersje wśród prawników, którzy ostrzegają przed naruszeniem zasad wolności wypowiedzi. Krytycy podkreślają, że określenie „fake news” jest nieprecyzyjne, a nowe prawo może prowadzić do ograniczenia debaty publicznej.
Bild skontaktował się z wieloma prawnikami konstytucyjnymi, którzy podchodzą do tego prawa bardzo sceptycznie. Tabloid pisze, że „nawet stwierdzenie kłamstwa jest zawiłością prawną”
„Kłamstwa są zakazane tylko wtedy, gdy są karalne, na przykład w przypadku podżegania do czynu zabronionego. W przeciwnym razie możesz kłamać” – powiedział Volker Boehme-Neßler, profesor na Uniwersytecie w Oldenburgu – „To nie jest łatwe pytanie, co jest stwierdzeniem faktycznym, a co wyrażeniem opinii. Większość sądów interpretuje wolność wypowiedzi bardzo szeroko” – dodał.
Profesor krytykował także konkretny fragment dokumentu roboczego, który dotyczy „nienawiści i agitacji”.
Powiedział, że „nienawiść i agitacja” — to nie są „terminy prawne”. Dodał: „Zasadniczo szerzenie nienawiści w Niemczech jest chronione przez wolność słowa. Twierdzenie takie jak „nienawidzę wszystkich polityków” nie stanowi jeszcze przestępstwa”.
Inny profesor prawa z Uniwersytetu w Augsburgu, Josef Franz Lindner, powiedział, że „umyślne rozpowszechnianie fałszywych wiadomości nie jest karalne, ani nielegalne”. Stwierdził, że jeśli nowy rząd uchwali prawo przeciwko „fałszywym wiadomościom”, będzie to stanowić poważne zagrożenie dla wolności słowa.
Jak informowaliśmy na portalu, niemiecki rząd kilkukrotnie był oskarżany o tłumienie wolności słowa. Raport think tanku MCC Brussels ujawnił, że niemiecki rząd dopuścił się przekroczenia swoich uprawnień ws. karania za tzw. mowę nienawiści, a także utrudniał kampanię prawicowej opozycji.
W raporcie możemy przeczytać o przypadkach zwykłych obywateli, którzy zostali ukarani grzywną lub karą więzienia tylko dlatego, że opublikowali negatywne komentarze na temat partii rządzącej.
W jednym przypadku, w którym władze naruszyły obowiązującą w Niemczech ustawę o podżeganiu, 74-letnia kobieta została ukarana grzywną w wysokości tysięcy euro za krytykę niemieckiej polityki imigracyjnej na Facebooku.
Ponadto przypominamy, że grupa 124 parlamentarzystów przedłożyła do Bundestagu wniosek o delegalizację partii AfD. Otworzy to ścieżkę do procesu przez Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym.
Kresy.pl/bild.de
































