W Serbii trwają protesty przeciw prezydentowi i rządowi. Protesty mają związek z niedawnym zawaleniem się zadaszenia dworca kolejowego, w wyniku którego zginęło 15 osób.

Uliczne protesty w Serbii trwają od kilku tygodni. Ich uczestnicy domagają się ukarania winnych zawalenia się zadaszenia dworca i ukrócenia korupcji. Obwiniają serbskie władzę z prezydentem Aleksandarem Vučićiem na czele o dopuszczenie do tragedii. Skarżą się także na “deptanie swobód obywatelskich”. Chcą też uwolnienia osób, które zatrzymano podczas demonstracji.

Protesty zostały zapoczątkowane przez studentów. Dołączyły do nich także inne grupy, m.in rolnicy. Niedzielny wiec na placu Slavija w Belgradzie rozpoczął się od 15 minut ciszy ku pamięci 15 tragicznie zmarłych osób.

“Masz krew na rękach!” – skandowali uczestnicy protestu. Hałasowali też gwizdkami i klaksonami.

Serbskie MSZ mówi o około 30 tys. protestujących.

Czytaj: Wicepremier Serbii: BRICS realną alternatywą dla Unii Europejskiej

Protesty odbyły się w niedzielę także w innych miastach Serbii.

Do tragedii na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie doszło 1 listopada. W wyniku zawalenia się nowego zadaszenia dworca kolejowego zginęło 15 osób. Przeciwnicy władz przypisali im winę za wadliwe zrealizowanie inwestycji. Twierdzą, że zawiniła także korupcja.

Czytaj także: Bijatyka w serbskim parlamencie na tle niedawnej katastrofy budowlanej [+VIDEO]

euronews.com / dw.com / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności