W niedziele w Berlinie podczas międzynarodowego festiwalu miała miejsce premiera najnowszego filmu Agnieszki Holland – „Pokot”. Na spotkaniu z prasą reżyser i pisarka podzieliły się z dziennikarzami swoim punktem widzenia na obecną sytuację polityczną w Polsce.

– Gdy zaczynaliśmy prace nad filmem, nie chcieliśmy zbawiać świata – mówiła Holland na konferencji prasowej po pokazie w Pałacu Festiwalowym przy Placu Poczdamskim w Berlinie.

Nie zabrakło też interesujących wątków politycznych

Agnieszka Holland opowiadała dziś w Berlinie, że niektóre rejony się do Polski po 1945 roku „nie przyjęły”. Naprawdę Polska ma takie elity– skomentował wypowiedzi Holland publicysta Eryk Mistewicz.

Tym rejonem ma być Kotlina Kłodzka Ten malutki, trochę zapomniany ogonek południowej granicy Polski, który w jakimś sensie przypomina nam, że jesteśmy w środku Europy. Ten region stał się polski dopiero po Jałcie. Wcześniej był czeski, potem pruski. Dla mnie to ważna metafora Europy, zwłaszcza Środkowej.powiedziała Olga Tokarczuk.

Agnieszka Holland dodała: – To trochę ziemia niczyja – zwierzęta zresztą też nie mają ojczyzny. Nie przypadkiem czują się tu dobrze takie osoby jak Duszejko czy Dyzio. Nie muszą udowadniać, że mają prawo tu żyć– opowiadała pani reżyser.

I wracała do rozmowy o filmie: – W międzyczasie rzeczywistość wokół nas zaczęła jednak strasznie galopować i bardzo dużo złych rzeczy, które w filmie reprezentują myśliwi (…) – ten świat narcystycznych mężczyzn, myśliwych, wszedł do mainstreamu i zaczął decydować o losach świata –tłumaczyła reżyserka, dodając, że Borys Szyc gra w filmie złego człowieka, który swoje narcystyczne ego syci porożami zwierząt.

– To naprawdę nie jest nasza wina, że „Pokot” stał się naraz filmem politycznym. I nagle wychodzi, że my namawiamy, żeby jakichś ministrów rozwalać. Nie. My chcemy po prostu pokazać pewien rodzaj wrażliwości i pewien rodzaj zmiany, bo świat się zmienia, zmienia się na gorsze, ale zmienia się też na lepsze– wyjaśniła Holland.

Holland broniła się także przed zarzutami o to, że film nawołuje do zabijania.

– Filmy, szczególnie jeżeli nie są filmami propagandowymi, ale starają się być sztuką, nie są instrukcją obsługi– zapewniła. – Nie mówimy „zabijajcie”– dodała. – Jestem przeciwko karze śmierci, przeciwko wielu okrutnym rzeczom, które dzieją się na świecie. Przeciwko zabijaniu kogokolwiek i czegokolwiek– zapewniała na konferencji.

Pisarka Olga Tokarczuk, której powieść „Prowadź swój pług przez kości umarłych”była podstawą scenariusza, dodała: – Sztuka zawsze miała za zadanie poszerzać nasze granice, prowokować, stawiać takie pytania, które jeszcze nie przychodzą nam do głowy. Ja osobiście uważam, że nikogo nie można zabić za karę ani z żadnego innego powodu.

Pytana przez dziennikarzy o związki z pokazanym wcześniej filmem węgierskim „On Body and Soul”, poruszającym też problem wrażliwości wobec zwierząt, Holland powiedziała: – Może to sygnał, znak, że pewien rodzaj wrażliwości, pewien rodzaj metafory jest na czasie. Film węgierski jest też filmem z Europy postkomunistycznej, a teraz Europy, która zaczyna przyjmować pewną wersję bardziej autorytarną polityki i demokracji.

Holland podkreśliła, że wrażliwość na cierpienia najsłabszych znalazła się w poważnym konflikcie, który stał się polityczny, z zupełnie inną mentalnościąz mentalnością tych, którzy chcą podporządkować sobie wszystko to, co jest słabsze – przyrodę, zwierzęta, kobiety, gejów, niepełnosprawnych.

Pewna wrażliwość, która się buduje, która się otwiera na prawa tych najsłabszych i między innymi naszych braci mniejszych jak mówił święty Franciszek z Asyżu. Ale ta wrażliwość jest w poważnym konflikcie z inną zupełnie mentalnością. Z mentalnością tych którzy chcą podporządkować sobie wszystko co słabsze: przyrodę, zwierzęta kobiety– mówiła.

Te dwie wrażliwości ze sobą walczą. W naszym filmie zaistniał ten rodzaj sporu podstawowego. Robiliśmy ten film cztery lata, świat się zmienił i wszystko zrobiło się naraz polityczne– kontynuowała reżyser.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ziemkiewicz: Holland chciałaby nadal dzielić kasę z PISF

Odnosząc się do spraw warsztatowych, Holland wskazała na wyzwanie stylistyczno – rzemieślnicze, jakim był ten film, charakteryzujący się brakiem zdefiniowanego gatunku. Jak dodała, „Pokot” to anarchistyczno-ekologicznie-feministyczny thriller z elementami czarnej komedii.

Odtwórczynią głównej roli w filmie jest Agnieszka Mandat. W filmie, który powstał jako koprodukcja Polski, Niemiec, Czech, Szwecji i Słowacji,zagrali także: Jakub Gierszał, Patrycja Volny, Miroslav Krobot, Tomasz Kot, Andrzej Grabowski, Katarzyna Herman, Marcin Bosak, Andrzej Konopka, Sebastian Pawlak i Katarzyna Skarżanka.

kresy.pl/ pap/ Twitter

Reklama



2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz