Podczas briefingu w Kijowie prezydent Wołodymyr Zełenski odniósł się do działań Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, wskazując, że operacja stała się przykładem postępowania wobec dyktatorów. Wypowiedź padła w kontekście stanowiska ukraińskiej dyplomacji dotyczącego nielegalności władzy Nicolása Maduro.
Podczas spotkania z doradcami przywódców państw zachodnich, prezydent Wołodymyr Zełenski skomentował operację Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, która doprowadziła do zatrzymania Nicolása Maduro. Jak relacjonuje „Europejska Prawda”, słowa padły na briefingu w Kijowie.
Zełenski nawiązał do oficjalnego stanowiska ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dyplomacja w swoim komunikacie nie zakwestionowała amerykańskiej operacji, przypominając jednocześnie o braku legitymacji Maduro do sprawowania władzy.
„Cóż można powiedzieć. Jeśli z dyktatorami można postępować w taki sposób, to Stany Zjednoczone Ameryki wiedzą, co robić dalej” — stwierdził prezydent, co wywołało reakcję śmiechu wśród dziennikarzy obecnych na sali.
W swojej wypowiedzi Zełenski nie wymienił bezpośrednio Rosji ani jej przywódcy Władimira Putina. Jednak, jak wskazywał kontekst, część obserwatorów uznała, że słowa mogą odnosić się do sytuacji związanej z rosyjską agresją na Ukrainę oraz statusem rosyjskich władz.
Wcześniej Andrij Sybiha, przedstawiciel ukraińskiej dyplomacji, przypomniał o nielegalnym charakterze władzy Nicolása Maduro w świetle operacji przeprowadzonej przez USA.
W sobotę, 3 stycznia, Delcy Rodríguez złożyła przysięgę jako nowa prezydent Wenezueli. Jak zauważył „The New York Times”, środowisko związane z Nicolásem Maduro, w tym sama Rodríguez, nadal uznaje go za prawowitego przywódcę państwa. W publikacji przypomniano, że wielokrotnie podkreślała ona, iż Maduro pozostaje „jedynym prezydentem” kraju. Równocześnie w materiale emitowanym w wenezuelskiej telewizji państwowej przedstawiano ją jako wiceprezydent.
Podczas swojego wystąpienia Rodríguez mówiła: „W tym kraju jest tylko jeden prezydent i nazywa się Nicolás Maduro Moros”. Słowa te zostały przyjęte owacją. W dalszej części przemówienia zaznaczyła, że Wenezuela jest gotowa do utrzymywania relacji z administracją Donalda Trumpa, jednak wyłącznie w ramach norm prawa międzynarodowego oraz w granicach przepisów obowiązujących w Wenezueli. „To jedyny rodzaj relacji, jaki mogę zaakceptować po tym, jak zaatakowali i militarnie zaatakowali nasz ukochany kraj” — oświadczyła.
Według relacji gazety tymczasowa prezydent Wenezueli wystąpiła publicznie w otoczeniu wysokich rangą przedstawicieli wojska oraz innych kluczowych osób w aparacie państwowym. Wystąpienie miało podkreślać jedność struktur władzy oraz sprzeciw wobec działań Stanów Zjednoczonych. Podczas transmitowanego na żywo przemówienia, gdy Rodríguez zwracała się kolejno do poszczególnych osób, miały one potakiwań głowami na znak aprobaty.
Rodríguez domagała się uznania Nicolása Maduro za legalnego prezydenta państwa. W przemówieniu wskazała również na kwestie suwerenności. „Jeśli jest coś, co naród wenezuelski i ten kraj wiedzą na pewno, to że nigdy więcej nie będziemy niewolnikami, że nigdy więcej nie będziemy kolonią jakiegokolwiek imperium, niezależnie od jego charakteru” — powiedziała.
Kresy.pl/Europejska Prawda































