Odłożenie podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską to element targów Kijowa z Brukselą i Moskwą – tak twierdzi dziennik „Kommersant”. Z kolei w „Segodnia” unijny komisarz do spraw rozszerzenia Štefan Füle przekonuje Ukraińców, jak wiele stracili z powodu decyzji władz.

Dziennik „Kommersant” twierdzi, że konsultacje na temat dalszego formatu współpracy Kijowa i Brukseli rozpoczną się już dzisiaj w Wilnie. Unii Europejskiej zależy na tym, aby Partnerstwo Wschodnie nadal działało, dlatego niewykluczone, że na litewskim szczycie zostanie podjęta decyzja o przyznaniu perspektywy unijnego członkostwa krajom biorącym udział w tym projekcie. Jednocześnie władze w Kijowie będą chciały wykorzystać odłożenie podpisania umowy do targowania się z Rosją.
Tymczasem w rozmowie z dziennikiem „Segodnia” komisarz do spraw rozszerzenia Štefan Füle nazywa zawyżoną wymienianą przez władzę sumę 160 miliardów euro, która jakoby jest potrzebna na modernizację gospodarki. Jego zdaniem, tych pieniędzy nie można uznać za „wydatki” ponieważ są to inwestycje w przyszłość, bez których gospodarka przestanie działać. Dodaje przy tym, że Unia Europejska gotowa była pomóc Ukrainie po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej.
Władze zrezygnowały jednak z tego kroku, twierdząc oficjalnie, że kraj jest jeszcze do niego nie gotowy i należy wcześniej zmodernizować gospodarkę i poprawić stosunki handlowe z Rosją. Štefan Füle przywołuje tutaj polskie doświadczenie. W 1990 roku PKB Ukrainy i Polski był niemal taki sam, rok później Warszawa podpisała umowę stowarzyszeniową z Brukselą, a już w 1995 Polacy mieli 4 razy większy PKB niż Ukraina. Poziom inwestycji zagranicznych na Ukrainie spadł w tym czasie o 42%, a w Polsce wzrósł o 66%. „Ukraina ma szanse powtórzyć te doświadczenia” – mówi dziennikowi „Segodnia” unijny komisarz.
IAR/KRESY.PL
forma płatności