Trudne początki kanału Pierwyj Kawkazkij

Gruzińskie próby stworzenia rosyjskojęzycznego kanału informacyjnego zaczęły się pechowo. Ograniczony niewielkim budżetem oraz oskarżany przez Rosję o szerzenie propagandy Pierwyj Kawkazkij stracił teraz swojego jedynego partnera.

Celem było stworzenie jedynego gruzińskiego rosyjskojęzycznego programu telewizyjnego, który byłby nadawany przez satelitę do całego regionu kaukaskiego – regionu, w skład którego wchodzą nękane niepokojami republiki Czeczenii, Dagestanu i Inguszetii.

Dziecko administracji prezydenta Michaiła Saakaszwiliego miało skrzyżować szable w telewizyjnej walce propagandowej z Rosją. Wygranie wojny oznaczało przyciągnięcie publiczności, której jedyną alternatywą były rosyjskie media państwowe i kanały lokalne, a także przyciągnięcie ludzi, którzy mieszkają w oderwanych od Gruzji terytoriach Osetii Południowej i Abchazji, uznawanych przez Rosję za niezależne kraje.

Cóż mogłoby być prostszego? W listopadzie, rząd Gruzji publicznie ogłosił projekt. W połowie stycznia kanał był nadawany w internecie i przez satelitę. Ale pod koniec zeszłego tygodnia transmisje satelitarne nagle się urwały.

Sprzedany?

Dyrektorzy telewizji publicznej, której podlega Pierwyj Kawkazkij polecieli do Paryża, siedziby operatora satelitarnego Eutelsat, który nadawał pierwszych kilka programów.

Mówią, że myśleli że złożą ostateczny podpis pod negocjowanym od wielu tygodni kontraktem. Ale wszystko poszło nie tak. Eutelsat odpowiedział, że przestali nadawać, ponieważ byli “częścią projektu pilotażowego a żaden kontrakt z Gruzinami nie został podpisany.”

Gruzja natychmiast ogłosiła, że to Rosja stoi za zawieszeniem kanału. Ich zdaniem Eutelsat podpisał “lukratywny kontrakt” z rosyjską firmą satelitarną Intersputnik na transmisje dla Gazpromu (giganta medialnego kontrolowanego przez rząd rosyjski).

Gruzini oskarżyli Eutelsat o sprzedanie się rosyjskiej cenzurze. Maja Biczikaszwili, gruziński dyrektor generalny telewizji publicznej, powiedziała nawet BBC: “Jeśli chcemy komunikować się ze światem, czy jest to możliwe żeby zrobić to przez satelitę, która nie jest kontrolowana przez Kreml?”

Eutelsat stanowczo zaprzecza, że znajduje się pod presją ze strony Rosji. Rzecznik prasowy Vanessa O’Connor powiedziała BBC, że Intersputnik jest stałym klientem, a nie nowym. Powiedziała również, że jest bardzo prawdopodobne, że Eutelsat i Pierwyj Kawkazkij będą w stanie wynegocjować kontrakt.

Przedsięwzięcie nisko-budżetowe

Organizacja rosyjskojęzycznej telewizji nigdy nie miała być prosta i była krytykowana nawet przed tą porażką. Ograniczony finansowo, finansowany przez państwo gruziński nadawca telewizyjny zamierzył się na olbrzymią rosyjską maszynę informacyjną i jej szeroką, wartą wiele milionów dolarów sieć telewizji satelitarnej.

Pierwyj Kawkazkij, z jego różowo-białym pokojem redakcyjnym i triumfalnym sygnałem wiadomości wygląda jak przedsięwzięcie niskobudżetowe. I takie jest.

Na rok 2010 stacja miała przyznane 1,5 mln dolarów. Ale to nie odstraszało jej reporterów. Ekaterine Kotrikadze (wydawca i prezenter) powiedziała, że stacja przekona publiczność oferując bezstronne informacje. “Wiesz, to nie będzie przeciw Rosji, ani przeciw nikomu innemu” – powiedziała, gdy program startował. “Nie będzie też “za” czymś. To będzie telewizja, która pokazuje fakty” – dodała.

Kotrikadze promienieje optymizmem i dumą z nowej stacji, która jednak już w pierwszym tygodniu spotkała się z falą krytyki. Rosyjski minister spraw wewnętrznych powiedział, że programy emitowane przez tą stację sieją anty-rosyjską propagandę. Takie stanowisko nie budzi jednak zaskoczenia.

Prezenter Oleg Panfilow, dobrze znany w Rosji ze swojej wyważonej krytyki Kremla dziennikarz, zaprzeczył, że celem stacji jest podjęcie współzawodnictwa z Rosją: “Trzeba powiedzieć, że nie można pokonać rosyjskiej propagandy. Gruzja nie ma dość środków, żeby stanąć przeciwko wszystkim rosyjskim kanałom”.

Telewizja internetowa?

Inni obserwatorzy przekonują, że utworzenie kanału było dobrym posunięciem. “Gruzja powinna dbać o opinię swoich sąsiadów” – mówi profesor Ghia Nodia, analityk i dyrektor wydziału nauk o Kaukazie na państwowym uniwersytecie Ilii Czawczawadze. “Wojna w sierpniu 2008 r. pokazała że większość [ludności Północnego Kaukazu] była niezbyt dobrze nastawionych do Gruzji. Gruzja chce zaproponować im alternatywne źródło informacji” – dodaje.

Niektórzy z niewielu zagranicznych studentów w Gruzji pochodzących z Północnego Kaukazu uważają natomiast, że przedstawia on ich rodzinne strony w złym świetle. “Myślę, że to był świetny pomysł, żeby mieć swój kanał telewizyjny, ale uważam, że większość lokalnych wiadomości jest pokazana w negatywny sposób” – mówi Aida Gagloewa z Dagestanu.

“Oglądamy tylko raporty o bombach i ekstremistach, ale sądzę, że są również jakieś pozytywne historie do pokazania. A jak na razie takich nie widziałam” – dodaje.

Sweta Issaewa z Czeczeni przekonuje zaś: “Skoro kanały rosyjskie nadają anty-gruzińską informację, uważam, że posiadanie kanału, który jest zupełnie bezstronny jest dobrym pomysłem. Ale musimy zobaczyć więcej, żeby powiedzieć jak bardzo bezstronny jest on w rzeczywistości.”

Skoro zawieszono nadawanie przez satelitę, widzowie są zmuszeni oglądać Pierwyj Kawkazkij w internecie. Biorąc pod uwagę chwilowy brak operatora satelitarnego, trudno jest powiedzieć czy ten kanał telewizyjny będzie czymś więcej niż tylko telewizją internetową. I nawet jeśli uda jej się powrócić na ekrany telewizorów, gruzińska próba rzucenia wyzwania rosyjskim mediom już została poważnie zahamowana.

Alina Lencznerowicz/BBC/Kresy.pl

forma płatności