Promoskiewscy terroryści ostrzeliwujący Donieck mocują na swoich czołgach ukraińskie flagi.
Prorosyjscy rebelianci ostrzeliwują z czołgów dzielnice mieszkalne Doniecka na wschodzie kraju, posługując się ukraińską symboliką państwową, by zrzucić za to winę na siły rządowe, które z nimi walczą – podało centrum prasowe operacji antyterrorystycznej w Kijowie. „Terroryści zastraszają Ukraińców, uciekając się do nowych podłości. Według wywiadu sił zbrojnych Ukrainy, dwa czołgi okupantów z wypisanymi po bokach hasłami »Na Kijów« i »Na Lwów« zostały przemalowane, wywieszono na nich ukraińską symbolikę i zaczęły one prowadzić ostrzał dzielnic mieszkalnych Doniecka oraz innych pobliskich miast” – czytamy w oświadczeniu władz.
Dowództwo operacji przekazało, że buntownicy zaktywizowali działalność grup dywersyjnych „zawodowych najemników, którzy przeszli szkolenia w dziedzinie dokonywania aktów terrorystycznych przeciwko ludności cywilnej”.
Napięta sytuacja panuje też w Ługańsku, gdzie trwa ostrzał z broni ciężkiej. W ciągu ostatniej doby uszkodzonych zostało pięć budynków. Pięć osób zostało rannych. Wiadomości o ofiarach śmiertelnych nie ma. Z obwodu ługańskiego nadeszła wiadomość o zamknięciu dziewięciu kopalń, które zmuszone były przerwać pracę w związku z odłączeniem dostaw energii elektrycznej. Ewakuowano 3 tys. górników. W tym samym czasie ministerstwo spraw zagranicznych Ukrainy zaalarmowało, że buntownicy z samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej porwali z domu dziecka w Ługańsku 60 sierot i starają się wywieźć je do Rosji.
W reakcji na ostatnie wydarzenia Moskwa stwierdziła, że za rozwój wypadków na wschodzie Ukrainy odpowiedzialność ponoszą Stany Zjednoczone. Rosyjskie MSZ oświadczyło, że administracja prezydenta USA Baracka Obamy, która wspiera rząd w Kijowie, w pewnym stopniu ponosi odpowiedzialność za konflikt na Ukrainie i jego konsekwencje. „Stany Zjednoczone nadal popychają Kijów ku siłowym represjom wobec protestów rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy. Wynika z tego jeden wniosek – administracja prezydenta Obamy ponosi jakąś odpowiedzialność za konflikt na Ukrainie” – pisze resort w specjalnym komunikacie.
Nowa „czarna lista”
Jednocześnie rosyjskie MSZ oświadczyło, że najnowsze sankcje, jakie Unia Europejska nałożyła na Rosję w związku z kryzysem na Ukrainie, mogą utrudnić współpracę Moskwy i krajów „28” w kwestiach bezpieczeństwa i osłabić walkę z globalnym terroryzmem. Chodzi o zaprezentowane w sobotę rano przez władze UE informacje o rozszerzeniu sankcji przeciwko Rosji za jej politykę wobec Ukrainy. Na „czarnej liście” opublikowanej w Oficjalnym Dzienniku UE znalazło się dodatkowo 15 osób oraz 18 firm i organizacji. Osoby objęte sankcjami mają zakaz wjazdu na terytorium UE, a posiadane przez nich aktywa w europejskich bankach podlegają zamrożeniu, podobnie jak aktywa firm i organizacji z „czarnej listy”. Wśród osób objętych restrykcjami jest m.in. szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB) Aleksandr Bortnikow i dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Michaił Fradkow. Na „czarnej liście” są też m.in. zastępca szefa Rady Bezpieczeństwa Rosji Raszid Nurgalijew, sekretarz Rady Nikołaj Patruszew, członek Rady Borys Gryzłow i prezydent Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow.
Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy rozesłał list do rządów państw UE, prosząc, by dały swym ambasadorom w Brukseli zielone światło dla przyjęcia w najbliższy wtorek pakietu sankcji gospodarczych wobec Rosji. Zdaniem Van Rompuya, przygotowane przez Komisję Europejską propozycje sankcji sektorowych za destabilizowanie Ukrainy zapewniają „właściwą równowagę” między kosztami a skutecznością. Restrykcje mogą być elastyczne i odwracalne. W ocenie Van Rompuya, zaproponowane ograniczenia powinny mocno oddziaływać na gospodarkę Rosji, podczas gdy będą mieć umiarkowany wpływ na gospodarki UE.
Unijne sankcje dotyczą przede wszystkim obronności, ograniczeń przepływu kapitału, sprzedaży wysokich technologii, w tym w sektorze energii, oraz sprzętu cywilnego i wojskowego. Sankcje nie będą mogły działać wstecz – ta zasada, jak wynika z listu, ma w szczególności dotyczyć embarga na handel bronią z Rosją oraz ograniczeń przepływu kapitału. Oznacza to, że np. embargo na broń obejmie nowo zawierane kontrakty. Budząca kontrowersje transakcja sprzedaży Rosjanom francuskich okrętów Mistral będzie mogła być zrealizowana.
Udział Moskwy oczywisty
Do opinii publicznej docierają wciąż informacje o koncentracji rosyjskich wojsk i ciężkiego sprzętu przy ukraińskiej granicy. – Rosja zgromadziła ok. 15 tys. żołnierzy wzdłuż granicy z Ukrainą – powiedział ambasador USA przy NATO Douglas Lute. Wcześniej rzecznik Pentagonu płk Steve Warren poinformował, że Rosjanie zamierzają dostarczyć separatystom cięższe i nowocześniejsze wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe. Z kolei rzecznik Departamentu Stanu Marie Harf wskazała, że USA mają nowe dowody na to, że Rosjanie ostrzeliwują artylerią ze swojego terytorium pozycje wojsk ukraińskich. W ocenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, według wstępnych ustaleń rakiety, którymi strącono dwa ukraińskie samoloty bojowe, zostały wystrzelone z terytorium Federacji Rosyjskiej.
Wczoraj z Charkowa do Holandii odleciał ostatni samolot z ciałami ofiar katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Administracja obwodowa podała, że ogółem przetransportowano do Holandii 226 trumien i pojemników z ciałami i fragmentami ciał pasażerów Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych. Do strącenia samolotu doszło 17 lipca. Zachód i władze ukraińskie twierdzą, że maszynę zestrzelili prorosyjscy separatyści za pomocą zestawu rakietowego Buk. 193 spośród 298 ofiar pochodziły z Holandii. Na miejsce katastrofy, w celu zbadania jej okoliczności, zamierzają przyjechać zagraniczni śledczy. Premier Malezji powiedział, że porozumiał się z prorosyjskimi separatystami na Ukrainie w sprawie dostępu policjantów do miejsca upadku boeinga. Eksperci mają odnaleźć szczątki ofiar, które nadal są rozrzucone na obszarze o powierzchni ok. 50 km kw., i ustalić przyczyny katastrofy. Jeszcze dziś ma tu przyjechać 11 nieuzbrojonych funkcjonariuszy z Australii. Premier Australii Tony Abbott poinformował, że zespół będzie działał pod kierownictwem Holendrów.
Z powodu trwających w pobliżu miejsca katastrofy walk zbadanie terenu, na który runęła malezyjska maszyna, może być niemożliwe. Wczoraj grupa zagranicznych policjantów i ekspertów odwołała przyjazd w rejon upadku, wokół którego wciąż słychać odgłosy ostrzału artyleryjskiego, a nad obszarem unosi się czarny dym. Separatyści opuścili pobliski punkt kontrolny. – Słyszeliśmy doniesienia o trwających tam walkach. Wszystko wskazuje na to, że w terenie nie jest bezpiecznie. Dlatego postanowiliśmy pojechać tam jutro rano – tłumaczył zastępca szefa misji obserwatorów OBWE Alexander Hug.
Wczoraj na Ukrainę przyjechała natomiast grupa brytyjskich prawników, którzy zamierzają wspomóc rodziny ofiar w sporządzeniu wspólnego pozwu przeciwko Władimirowi Putinowi jako podejrzanemu o doprowadzenie do wypadku.
Jak donosi brytyjski dziennik „The Telegraph”, rosyjskiemu przywódcy grozi proces o wielomilionowe odszkodowania, bo odpowiada pośrednio za zestrzelenie boeinga. „Brytyjscy prawnicy zamierzają przeprowadzić proces zbiorowy przez amerykańskie sądy. Oskarżeni zostaną także prawdopodobnie wysocy rangą rosyjscy wojskowi, dowódcy oraz politycy związani z Putinem” – wyjaśnia brytyjska gazeta.
Dane odzyskane z pierwszej badanej czarnej skrzynki lotu MH17, do których dotarła telewizja CBS News, potwierdzają, że malezyjska maszyna została trafiona pociskiem. „Zbiornik paliwa samolotu został wielokrotnie trafiony odłamkami powstałymi w wyniku eksplozji pocisku” – pisze stacja na swoim portalu. Powołując się na anonimowych ekspertów, CBS News twierdzi, że do dekompresji kabiny doszło w wyniku „wielkiego wybuchu”. Duży wpływ na ostateczne potwierdzenie tego, że rzeczywiście doszło do zniszczenia samolotu za pomocą pocisku, ma mieć rzetelne zbadanie miejsca katastrofy. Już teraz przedstawiciele ekipy dokonującej oględzin miejsca zdarzenia opisują, że stan rzeczy osobistych pasażerów, paszportów, kart kredytowych i innych dokumentów potwierdza scenariusz ataku przy użyciu pocisku ziemia-powietrze.
Łukasz Sianożęcki






























