Unia Europejska, która dała Rosji i Ukrainie czas do końca tygodnia na zakończenie sporu gazowego, będzie dziś z uwagą śledzić wydarzenia w Moskwie. Odbędą się tam rozmowy premierów Rosji i Ukrainy – Władimira Putina i Julii Tymoszenko, oraz szczyt z udziałem krajów – importerów gazu, które ucierpiały w wojnie Moskwy z Kijowem.
Europa jest bez gazu 11. dzień. Dotychczasowe apele, a nawet groźby, nie pomogły. Unijni liderzy spróbowali więc jeszcze raz – dali ultimatum Rosji i Ukrainie podkreślając, że ich cierpliwość już się wyczerpała. Do końca tygodnia spór gazowy musi być rozwiązany – mówi rzecznik Komisji Europejskiej Johannes Laitenberger i kolejny raz grozi rewizją stosunków z tymi dwoma krajami. „Jeśli dostawy gazu nie zostaną wznowione, Komsja przyjrzy się punkt po punkcie relacjom z Ukrainą i Rosją. I zdecyduje, czy może kontynuować normalną współpracę” – mówi rzecznik.
Unia grozi, ale nie ma wielu możliwości nacisku. Jedyne co mogłaby zrobić to utrudnić Rosji negocjacje na temat wejścia do Światowej Organizacji Handlu. Na zawieszenie rozmów o partnerstwie kolejny raz pewnie się nie zdecyduje. Pozostają jeszcze ewentualne pozwy w sądach składane przez europejskie firmy.
Jeśli chodzi o Ukrainę, to kryzys gazowy może negatywnie wpłynąć na negocjacje w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Unią. Wprowadzenie jakichkolwiek sankcji wymaga jednak jednomyślności wszystkich państw członkowskich.
IAR/mb




























