Z Instytutu Pileckiego w Berlinie zwolniono dyscyplinarnie Mateusza Fałkowskiego – zastępcę odwołanej wcześniej dyrektor Hanny Radziejowskiej. Powodem miała być publikacja krytycznego artykułu i lojalność wobec przełożonej. Sprawa nabiera coraz większego rozgłosu, a głos zabierają kolejne instytucje.

W niemieckim oddziale Instytutu Pileckiego doszło do kolejnego zwolnienia. Po odwołaniu dyrektor Hanny Radziejowskiej, stanowisko stracił również jej zastępca – Mateusz Fałkowski. Informację o jego dyscyplinarnym zwolnieniu przekazała Radziejowska we wtorkowym wpisie w mediach społecznościowych. Sprawę opisuje Wirtualna Polska.

„Dziś dowiedzieliśmy się, że mój zastępca, Mateusz Fałkowski, został dyscyplinarnie zwolniony z Instytutu Pileckiego. Przyczyną było współautorstwo ze mną artykułu opublikowanego w »Rzeczpospolitej« 8 sierpnia br. oraz jego lojalność i solidarność w obliczu pomówień i kłamstw” – napisała była dyrektor we wtorek na platformie X.

Dodała, że od 3 kwietnia Fałkowski był objęty ochroną jako sygnalista, zgodnie z decyzją Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Mateusz to człowiek niezwykłej odwagi, ogromnej wiedzy i niezachwianej uczciwości – erudyta, niezastąpiony współpracownik i przyjaciel. Od początku współtworzył program i zespół oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie. Przez ponad sześć lat wspólnie pracowaliśmy z pełnym zaangażowaniem, budując jedną z najlepszych instytucji w Polsce” – podkreśliła Radziejowska.

Po jej wpisie, pytania dotyczące sprawy zostały skierowane przez Wirtualną Polskę do Instytutu Pileckiego.

Czytaj: Dziennikarze ujawniają kulisy odwołania Radziejowskiej. W tle zgłoszenie nieprawidłowości i wyciek listu

Przypomnijmy, Hanna Radziejowska została odwołana ze stanowiska 14 sierpnia. Dyrektor Instytutu, prof. Krzysztof Ruchniewicz, tłumaczył decyzję „poważnym podważeniem zaufania pracodawcy” przez Radziejowską.

Jednak według ustaleń Wirtualnej Polski, to właśnie zawiadomienie przez nią ministerstwa o nieprawidłowościach w instytucji było prawdziwym powodem odwołania. 15 sierpnia portal informował, że Radziejowska w poufnej korespondencji informowała ministra kultury Hannę Wróblewską oraz jej następczynię Martę Cienkowską o mobbingu i działaniach, które mogłyby narazić interesy państwa polskiego – chodziło m.in. o propozycje zwrotu dóbr kultury Niemcom.

3 kwietnia otrzymała status sygnalistki, co powinno chronić ją przed represjami. Ministerstwo jednak udostępniło jej korespondencję dyrektorowi Instytutu, a ten zdecydował się ją zwolnić. Jak donosi WP, prof. Ruchniewicz chce nawet, aby została zwolniona dyscyplinarnie, i w tej sprawie skierował dokumenty do odpowiedniego urzędu w Niemczech.

Po ujawnieniu tych faktów przez media, zarówno ministerstwo, jak i Instytut twierdziły, że Radziejowska nigdy nie miała statusu sygnalistki. Dopiero po przedstawieniu przez dziennikarzy dowodu – maila z resortu kultury – instytucje przyznały, że status został przyznany „przez pomyłkę”, a urzędnik, który to zrobił, nie miał takich uprawnień.

W reakcji na doniesienia medialne, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych ogłosił podjęcie działań z urzędu.

„Z uwagi na pytania informuję, że po lekturze m.in. artykułów red. Patryka Słowika i Pawła Figurskiego, zdecydowałem w ubiegłym tygodniu o podjęciu z urzędu sprawy możliwości naruszenia danych sygnalistki. Pismo do Ministerstwa Kultury o wyjaśnienia przygotowuje Urząd Ochrony Danych Osobowych” – informował w poniedziałek prezes UODO Mirosław Wróblewski na platformie X.

Także minister  kultury Marta Cienkowska zarządziła postępowanie wyjaśniające w sprawie Instytutu Pileckiego i zamieszania wokół odwołania byłej dyrektor niemieckiego oddziału.

Zobacz: Nowa szefowa oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie to radna niemieckiej gminy z partii Zielonych

wiadomosci.wp.pl / x.com / Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności