Według wicemarszałka Sejmu z ramienia PiS Ryszarda Terleckiego, różnice w treści wspólnej „Deklaracji pamięci i solidarności” przyjętej przez Sejm RP i Radę Najwyższą Ukrainy mają „charakter redakcyjny” i „nie powodują nadzwyczajnych różnic”, a „mogło do nich dojść przy tłumaczeniu”.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki stwierdził w rozmowie z PAP, że różnice w treści „wspólnej” deklaracji parlamentów Polski i Ukrainy to „różnice o charakterze redakcyjnym”, które „nie powodują jakiś nadzwyczajnych różnic”.

PRZECZYTAJ: Ukraińska wersja “wspólnej” deklaracji parlamentów z jasnym odniesieniem do UPA

Terlecki nie odpowiedział jednak jednoznacznie na pytanie, czy Prezydium Sejmu wiedziało o różnicach w treści dokumentu między wersją polską a ukraińską, gdy w Sejmie posłowie głosowali nad deklaracją. Dopytywany, w jaki sposób mogło dojść do różnic w treści odpowiedział, że „mogło [do nich] dojść przy tłumaczeniu”. – Słowo „narodowy” mogło się zgubić– powiedział Terlecki, co pośrednio może sugerować, że pierwotna wersja dokumentu mogła zostać sporządzona w języku ukraińskim.

Terlecki stwierdził ponadto, że w języku ukraińskim słowo „narodowy” ma inne znaczenie niż w polskim [w rzeczywistości w oryginale nie ma sformułowania „narodnyj” – czyli „ludowy”, „popularny”, lecz „nacionalnyj” – czyli narodowy – red.].

Politycy PiS stali się pożytecznymi idiotami strony ukraińskiej

– W tej poprawności politycznej przedstawiciele PiS już przekroczyli ostatni most. Zarzucanie nam agenturalnych powiązań z Rosją czy nazywanie nas pożytecznymi idiotami pokazuje tak naprawdę nie to, kim my jesteśmy według PiS, ale jest koronnym dowodem na to, że pożytecznymi idiotami strony ukraińskiej są politycy PiS. Jeżeli pod dyktando jakiegoś „Wierchownego Sowieta” Sejm RP przyjmuje uchwałę godzącą w polski interes narodowymówił Kresom.pl poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15, Endecja).

– Tego typu rezolucja to krok do tyłu w stosunku do uchwały wołyńskiej i skrajna poprawność polityczna. Widać wyraźnie, że mamy do czynienia z ogromnymi naciskami ze strony ukraińskiejmówił w rozmowie z Kresami.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, komentując przyjęcie deklaracji.

Przeczytaj: Kukiz’15 protestuje przeciwko wspólnej deklaracji parlamentów Polski i Ukrainy

Jak informowaliśmy wcześniej, w czwartek Sejm głosami PiS, PO, Nowoczesnej i koła Europejskich Demokratów przyjął w pierwszym czytaniu„Deklarację pamięci i solidarności Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy”. Mimo, że twierdzono, że dokument to “wspólna” deklaracja, to treść obu z nich znacząco się różni. Zawiera ono jednak kontrowersyjne sformułowanie, które w wersji ukraińskiej brzmi: „Pamiętamy walkę polskich i ukraińskich narodowych sił antykomunistycznego i antynazistowskiego ruchu oporu, jaka dała moralne podstawy dla przywrócenia niepodległości naszych państw”.

Wyrażenie ruch oporu jest jednoznacznie kojarzone z walką zbrojną, a na Ukrainie przede wszystkim z UPA, w przeciwieństwie do opozycji antykomunistycznej, obecnej tylko w polskiej wersji tekstu, a która dotyczy głównie dysydentów w czasie ZSRR. W ukraińskiej wersji tekstu zamiast sformułowania „sił opozycji antykomunistycznej” znajduje się wyrażenie: „narodowych sił antykomunistycznego i antynazistowskiego ruchu oporu”.

Ponadto, tekst przyjęty przez Sejm brzmi:

– Wierzymy w potrzebę intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, podjęcia szczerej i przyjacielskiej współpracy badaczy, a także powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach.

Z kolei w wersji ukraińskiej jest mowa o “konieczności aktywizacji bezstronnych badań historycznych i konieczności powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach”.

PAP / wpolityce.pl / Kresy.pl

forma płatności