Snajper korzystał z karabinu SWD 7, 62 mm. Na terytorium jednostki wojskowej znaleziono 8 pocisków i uszkodzony przez nie sprzęt wojskowy informuje Censor.net.
Censor.net.ua/Kresy.pl
Rosja może przygotowywać prowokację wymierzoną w państwa bałtyckie lub Polskę, aby sprawdzić spójność NATO — podał w piątek „The Guardian”, powołując się na źródła z dwóch państw wschodniej flanki Sojuszu.
Według brytyjskiego dziennika obawy zachodnich źródeł mają narastać w czasie, gdy Kreml znajduje się pod presją ukraińskiej kampanii uderzeń dalekiego zasięgu na cele położone w rejonie Moskwy i Petersburga. Rozmówcy gazety nie mówią o przygotowaniach do pełnoskalowej wojny, lecz o możliwym działaniu poniżej tego progu.„Widzimy oznaki, że Rosja przygotowuje prowokacje wojskowe przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce” — przekazał w poniedziałek łotewski wywiad, cytowany przez „The Guardian”.
Podobne sygnały miały pochodzić z drugiego państwa NATO. Według wysokiego rangą źródła politycznego służby „przechwytują informacje wywiadowcze”, z których wynika, że Władimir Putin może planować działania przeciwko państwom bałtyckim. Rozmówca gazety oceniał, że rosyjski przywódca mógłby chcieć sprawdzić gotowość USA do obrony najmniejszych członków NATO: Estonii, Łotwy i Litwy.
25 czerwca 2026 roku organizatorzy projektu Vesuvius Challenge ogłosili odczytanie pierwszego zwoju z Herkulanum bez jego fizycznego rozwijania. Chodzi o PHerc. 1667, zwęglony papirus z biblioteki zasypanej podczas wybuchu Wezuwiusza w 79 roku po Chrystusie.
Rękopis, znany w ramach projektu jako Scroll 4, przez niemal 2 tysiące lat pozostawał w postaci kruchej, zwęglonej bryły. Próby mechanicznego otwierania podobnych papirusów zwykle prowadziły do ich uszkodzenia lub zniszczenia. Od dawna poszukiwano więc metody, która pozwoliłaby odczytać zawartość zwojów bez naruszania ich struktury.
Tym razem badacze odczytali tekst nieinwazyjnie. PHerc. 1667 został najpierw zeskanowany przy użyciu wysokorozdzielczej mikrotomografii rentgenowskiej. W praktyce oznaczało to wykonanie trójwymiarowej mapy wnętrza zwiniętego papirusu. Następnie komputerowo odtworzono przebieg kolejnych warstw zwoju, „rozwinięto” je w przestrzeni cyfrowej i spłaszczono do postaci przypominającej kartę rękopisu.
Spółka CPK może sprzedać 38-procentowy pakiet akcji Torpolu, jednej z najważniejszych polskich firm wykonawczych w sektorze kolejowym. Decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze w lipcu, a według wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka pojawili się już potencjalni kupcy. Krytycy takiego kroku mówią o gospodarczej zdradzie stanu.
O możliwej sprzedaży pakietu Torpolu poinformował w poniedziałek „Puls Biznesu”. Spółka Centralny Port Komunikacyjny kontroluje 38 proc. akcji przedsiębiorstwa. Pakiet ten został przejęty w 2023 roku od Towarzystwa Finansowego Silesia, a ówczesne władze CPK argumentowały, że ma to ograniczyć ryzyko braku wykonawców przy realizacji programu kolejowego związanego z budową tzw. szprych CPK.
Jak podał portal Money.pl, Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu do spraw CPK, zapowiedział rozmowy ze spółką jeszcze w tym tygodniu. Sprawa ma być omawiana razem z innymi kwestiami dotyczącymi Centralnego Portu Komunikacyjnego i całego projektu.
Stany Zjednoczone zaostrzają presję na chińskie firmy z sektora czystej energii, zmuszając je do ograniczania udziałów w amerykańskich zakładach produkcyjnych.
Jak ocenia „The Economist”, Waszyngton wypycha z rynku przedsiębiorstwa powiązane z Chinami, ale jednocześnie zachowuje na swoim terytorium ich fabryki, linie produkcyjne i część technologicznego zaplecza.
Według brytyjskiego tygodnika chińskie firmy wyprzedają w USA aktywa z sektora odnawialnych źródeł energii. Skala aktywów objętych tą presją ma sięgać blisko 9 mld dolarów. Mechanizm ten „The Economist” określa jako swoistą odmianę praktyk, o które Waszyngton przez lata oskarżał Pekin: państwo wykorzystuje własne regulacje, aby przejąć kontrolę nad produkcją i technologią zagranicznych firm.
Polscy i ormiańscy archeolodzy rozpoznali w okolicach dawnego miasta Argisztichinili w Armenii około 135 km pozostałości kanałów, które mogą być śladem starożytnego systemu dystrybucji wody. Odkrycie pokazuje skalę prac infrastrukturalnych prowadzonych w królestwie Urartu.
Badania dotyczyły rejonu urartyjskiej twierdzy Argisztichinili, położonej w dolinie Araksu. Miasto zostało założone w pierwszej połowie VIII wieku przed Chrystusem, za panowania króla Argisztiego I. Było jednym z ważnych ośrodków państwa Urartu, które w I tysiącleciu przed Chrystusem obejmowało obszary dzisiejszej Armenii, wschodniej Turcji i północno-zachodniego Iranu.
Naukowcy rozpoznali łącznie ponad 1000 km struktur związanych z gospodarką wodną. Wśród nich znalazły się współczesne kanały, dawne koryta rzeczne i potokowe oraz pozostałości kanałów, które mogą pochodzić ze starożytności. Najważniejsza część odkrycia to 134,6 km potencjalnych kanałów starożytnych, związanych prawdopodobnie z rolniczym zapleczem Argisztichinili.
Siły izraelskie otworzyły w niedzielę wieczorem ogień do mieszkańców wsi Abidin w syrujskiej prowincji Dara. Od czasu upadku Baszara al-Asada Izraelczycy podjęli okupację dodatkowych fragmentów terytorium Syrii i podejmują zbrojne rajdy w jej południowej części.
W niedzielę izraelski oddział rozbił obóz na wzgórzu Tel al-Maghar, na zachód od wioski Abidin, oraz w rejonie doliny Jarmuku na terenie syryjskiej prowincji Dara. Siły izraelskie miały następnie ostrzelać ostrą amunicją i racami świetlnymi rolników w pobliżu El-Tallah, jak podał za źródłami miejscowymi portal Middle East Monitor.
Potem Izraelczycy pojawili się w wiosce Abidin. Wycofując się z niej oddali strzały w kierunku protestującej ludności. Już po zmroku salwę w kierunku tego obszaru miała oddać izraelska artyleria. Nad wioską miały się również pojawić izraelskie śmigłowce.