Józef Stalin, Włodzimierz Lenin i Barack Obama to bohaterowie rosyjskich komunistów. U naszych wschodnich sąsiadów nie zapomniano o 95 rocznicy wybuchu Wielkiej Rewolucji Październikowej. W tym roku pogratulowano na nim reelekcji amerykańskiemu prezydentowi.
Komuniści zorganizowali w Moskwie “czerwony marsz”, a opozycja pikietę w obronie więźniów politycznych. Około 5 tysięcy zwolenników partii komunistycznej przemaszerowało przez Moskwę z portretami przywódców radzieckich: Włodzimierza Lenina i Józefa Stalina. Lider komunistów Giennadij Ziuganow pogratulował zwycięstwa wyborczego Barackowi Obamie i pochwalił prowadzoną przez amerykańskiego prezydenta politykę socjalną. Kilka godzin później na wiecu w centrum Moskwy zebrało się około 1000 zwolenników opozycji. Domagali się uwolnienia więźniów politycznych i twierdzili, że prezydent Władimir Putin toleruje represje wobec własnego narodu. Tymczasem władze Rosji nie wspominały ani o rocznicy wybuchu komunistycznej rewolucji, ani o sytuacji politycznej w kraju. Na Placu Czerwonym zorganizowano paradę wojskową mająca przypomnieć, że w 1941 roku właśnie z tego miejsca Armia Czerwona wyruszyła na wojnę z hitlerowskimi wojskami. Linia frontu przebiegała zaledwie 30 kilometrów od rosyjskiej stolicy. Tak jak przed laty przez Plac Czerwony przejechały historyczne czołgi T-34 a maszerujący żołnierze ubrani byli w mundury z okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.






























