Przed jutrzejszą rocznicą wybuchu wojny wokół Osetii Południowej rosyjskie media ponownie oskarżają władze Gruzji o jej rozpętanie i przestępstwa wojenne. Zaś rosyjscy politycy i wojskowi zarzucają Tbilisi nowe prowokacje.
Aleksander Bastrykin, szef komitetu śledczego rosyjskiej prokuratury w rozmowie z „Rossijską Gazetą” posunął się nawet do stwierdzenia, że „metody, które wykorzystywała gruzińska armia w Osetii Południowej można porównać z operacjami karnymi hitlerowców”.
Tymczasem dziennik „Kommiersant” zwraca uwagę, że Waszyngton jest zaniepokojony sytuacją na Kaukazie i wzywa strony konfliktu do wstrzymania się od działań destabilizujących.
Media nadal twierdzą, że rosyjska armia musiała rozpocząć wojnę z Gruzja, by bronić ludności cywilnej Osetii Południowej i stacjonujących tam rosyjskich żołnierzy z sił pokojowych. Na dalszy plan zeszła informacja, że w walkach zginęło 162 mieszkańców tej republiki, czyli 10-krotnie mniej niż podawano zaraz po wojnie. Nie wspomina się też o zniszczeniach, jakich dokonała interweniująca rosyjska armia na terenie Gruzji.
IAR/Kresy.pl






























