Rosja ponownie opóźniła termin dostaw do Iranu systemu antyrakietowego S-300. Oficjalnie mowa o problemach natury technicznej, nieoficjalnie, że Moskwa chce mieć otwarte wszystkie furtki.

Z niedawnej wizyty premiera Izraela Beniamina Netanjahu rosyjska telewizja pokazała tylko “nieszkodliwą” część jego konsultacji z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem. Gość i gospodarz rozmawiali o zbliżającej się 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej i ostrzegali przed próbami fałszowania historii. Fakt, że Moskwa ponownie opóźniła termin dostaw do Iranu systemu antyrakietowego S-300, który w dziedzinie obrony powietrznej należy do światowej czołówki, wzbudził zainteresowanie przede wszystkim u obserwatorów z Izraela.

Szef urzędu ds. współpracy wojskowo-technicznej, Aleksander Fomin w wywiadzie dla agencji informacyjnej Interfax wskazał na problemy natury technicznej. Zapewnił jednak, że problemy te zostaną niedługo rozwiązane.

Rosyjskie media jednak w to powątpiewają i wskazują na motywy polityczne, tj. uwzględnienie sprzeciwu Izraela i USA, które wahania Moskwy oceniają już jako opatrzoną klauzulami zgodę na ostrzejsze sankcje przeciwko Teheranowi w konflikcie nuklearnym.

Jednak z punktu widzenia znawców tematu, takich jak szef moskiewskiego Instytutu Bliskiego Wschodu, Jewgienij Satanowski, wykonanie bądź niewykonanie umów jest tylko kwestią czasu. Satanowski ostrzegł w Radiu Wolna Europa, że Izrael wykorzysta czas pomiędzy dostawą a instalacją rosyjskiego systemu obrony powietrznej do niszczycielskiego uderzenia na irański przemysł jądrowy. Dlatego, jego zdaniem, Tel Awiw również opowiada się za wojną, ponieważ powinna ona doprowadzić do zmiany władzy w Teheranie. Podobnie uważa irańska frakcja jastrzębi i dlatego rozważa uderzenie prewencyjne, aby ubiec Izrael. Natomiast prawdziwi politycy i irańska generalicja będą prowadzić rozmowy tylko wtedy, gdy kontruderzenie – dzięki rosyjskiemu systemowi obrony powietrznej – będzie ograniczone.

Władze Rosji są ostatnim czasy bardzo niezdecydowane w kontaktach z Iranem. Na dostawy broni nalegają wysocy rangą generałowie, na czele z byłym szefem Sztabu Generalnego Leonidem Iwaszowem, prezesem rosyjskiej Akademii Problemów Geopolitycznych, który podczas wojny w Kosowie w 1999 r. wezwał Rosjan do interwencji po stronie Serbii.

Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow – inaczej niż wcześniej – unika tematu Iranu lub sięga po niezwykle ostrożne sformułowania. Jak informuje dziennik “Wriemia Novosti”, liczy on, że w konflikcie o atom Teheran w ostatniej chwili pójdzie na ustępstwa.

Ławrow oficjalnie nie chce dodatkowo komplikować dwustronnych stosunków z Iranem, które eksperci określają mianem “trudnych”. Jednak skutki sankcji gospodarczych, którymi już groził ambasador Iranu w Moskwie w przypadku zmiany frontu przez Rosję, byłyby ograniczone. Ambicje Teheranu, by w regionie Morza Kaspijskiego ponownie awansować na supermocarstwo, byłyby jednak Moskwie nie na rękę – musi ona bowiem bronić tam swojego monopolu wpływów przed USA.

Justyna Bonarek/tagesspiegel.de/Kresy.pl

forma płatności