Siergiej Czemiezow, prezes rosyjskiego koncernu Rostec, skrytykował zachodnie pojazdy pancerne wykorzystywane na Ukrainie, zarzucając konstrukcjom amerykańskim, niemieckim i brytyjskim nieprzystosowanie do realnych warunków bojowych. Dodatkowo inżynierowie Rostec twierdzą, że USA kopiują rosyjskie technologie ochronne przy modernizacji własnych czołgów.
W czerwcu prezes rosyjskiego koncernu obronno-technologicznego Rostec, Siergiej Czemiezow, w wywiadzie dla czasopisma „Razvedchik” skrytykował zachodnie konstrukcje pancerne używane przez siły zbrojne Ukrainy. Jego ocena dotyczyła m.in. czołgów Leopard 2, M1 Abrams i Challenger 2, a także bojowego wozu piechoty M2 Bradley. W tym samym czasie pojawiły się doniesienia o planach Pentagonu dotyczących modernizacji amerykańskich pojazdów gąsienicowych, co zostało przez stronę rosyjską uznane za kopiowanie rozwiązań stosowanych przez rosyjski przemysł zbrojeniowy.
Czemiezow ocenił niemiecki czołg Leopard 2 jako solidną konstrukcję, jednak bez przełomowych rozwiązań. „Czołg Leopard jest dobrze wykonany: nowoczesne komponenty, system kontroli ognia, mocny silnik, choć z dziwnymi ograniczeniami temperaturowymi. Ale nie widzieliśmy żadnych przełomowych rozwiązań konstrukcyjnych – nie ma niczego, co moglibyśmy wziąć z Leoparda i zastosować na naszych własnych platformach” – stwierdził.
Odnosząc się do amerykańskiego Abramsa, podkreślił jego ogólne zalety, ale powtórzył, że nie zawiera on innowacji przydatnych dla rosyjskich projektantów. „Nasi specjaliści zbadali również Abramsa — to ogólnie interesujący pojazd, ale znowu, nie ma nic do zabrania” — powiedział.
Najbardziej krytyczne były jego uwagi dotyczące brytyjskiego Challengera 2, który określił jako „garnek”, nieprzystosowany do realnych warunków bojowych. „Chcielibyśmy go zbadać, głównie z ciekawości. Z góry jest oczywiste, że jest to „garnek”, niezbyt nadający się do prawdziwej wojny” – powiedział Czemiezow.
W kontekście porównań, Czemiezow wskazał, że rosyjski czołg T-90M „Proryw” przewyższa zachodnie konstrukcje pod względem siły ognia, opancerzenia oraz mobilności. Jak zaznaczył, pojazd ten posiada większy zasięg dzięki kierowanej amunicji oraz wszechstronną ochronę dynamiczną. „Były przypadki, gdy dziesiątki ukraińskich dronów uderzyło w pojazd, a on pozostał sprawny” – powiedział.
Czemiezow odniósł się również do bojowego wozu piechoty M2 Bradley. Przyznał, że pojazd oferuje dobrą ochronę załogi i ergonomię wnętrza, ale skrytykował jego zdolności bojowe i poruszanie się w terenie. „Niektórzy eksperci, w tym nasi, chwalą Bradleya. Moim zdaniem — to nieuzasadniony entuzjazm. Tak, ma pewne zalety pod względem ochrony i komfortu przedziału wojskowego. Ale to nie powstrzymuje naszej broni przed zniszczeniem pojazdu wraz z załogą i pasażerami” — powiedział. Dodał też, że „Bradley ma poważną słabą stronę: problemy z mobilnością. Ma problemy w terenie i grzęźnie w czarnej glebie, stając się łatwym celem ze względu na swoje duże rozmiary”.
Rosyjski koncern Rostec przy tej okazji zaznaczył także, że ukraińskie siły zbrojne często korzystają z zachodnich pojazdów w sposób bardziej bezpieczny dla załogi, czego nie można powiedzieć o rosyjskich formacjach, które nierzadko jeżdżą na dachach pojazdów, by zwiększyć szanse przeżycia w razie eksplozji. Zwrócono również uwagę, że w wielu przypadkach ukraińskie załogi przeżywały bezpośrednie trafienia wewnątrz pojazdów typu Bradley, podczas gdy rosyjskie załogi BMP-3, BMD-4 czy BTR-82 często ginęły w wyniku ataków minowych lub dronowych.
W międzyczasie, w opublikowanym w połowie czerwca dokumencie Pentagonu dotyczącym planowanych wydatków obronnych na 2026 r., znalazły się zapisy o modernizacji amerykańskich pojazdów gąsienicowych. Wskazano m.in. na zamiar wydania ok. 107,8 mln dolarów na rozwój systemów ochrony pojazdów – tzw. Vehicle Protection Systems. Wśród wymienionych rozwiązań znalazły się:
-
GM1911 – system z odbiornikami ostrzegającymi o namierzaniu laserem,
-
GM1912 – powłoka kamuflująca sygnaturę cieplną,
-
GM1914 – pancerz chroniący pojazd przed atakami z góry, np. przez drony FPV.
Według analityków branży obronnej, wskazane ulepszenia są rezultatem obserwacji przebiegu działań wojennych na Ukrainie, w tym skuteczności amerykańskich pojazdów jak Abrams i Bradley. Większość ekspertów zakłada, że nowe technologie zostaną w pierwszej kolejności wdrożone właśnie w czołgach Abrams, być może w nowej wersji – M1A3.
Na te plany zareagował również Rostec, oskarżając USA o kopiowanie rozwiązań stosowanych wcześniej przez rosyjskich konstruktorów. W wypowiedzi przesłanej do agencji Ria Novosti stwierdzono: „W rzeczywistości nowe środki amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego powtarzają to, co rosyjscy konstruktorzy czołgów stosują od dawna. Specjalne pokrycie jest analogiem naszego „płaszcza”, dodatkowa ochrona przed atakami z góry – analogiem naszego zestawu ekranów czy kratek”.
Rostec przypomniał również wcześniejsze przypadki, w których – według nich – amerykańscy inżynierowie przyjęli rosyjskie koncepcje, np. ochronę dynamiczną krytykowaną wcześniej przez USA w latach 80. i 90. XX w., a także projekt czołgu M103 z lat 50., który – zdaniem rosyjskich konstruktorów – miał czerpać z radzieckich rozwiązań powojennych.
Komentując obecne działania Pentagonu, rosyjscy eksperci wskazali również, że przy projektowaniu kamuflażu GM1912 Amerykanie mogli inspirować się multispektralnym pokryciem Nakidka, ujawnionym w 2006 r., a produkowanym seryjnie od 2023 r. po doświadczeniach zebranych na Ukrainie. Z kolei po stronie amerykańskiej, podobne technologie jak Ultra-Light Camouflage Netting System (ULCANS) czy farba TALON były dotąd stosowane głównie testowo, m.in. na czołgach Abrams od 2019 r. oraz pojazdach z kamuflażem Barracuda firmy Saab.
Kresy.pl/rostec.ru




























