Prezydent Serbii Aleksandar Vučić oświadczył, że w Belgradzie doszło do ataku terrorystycznego na miasteczko namiotowe jego zwolenników, jakie zostało rozstawione pod siedzibą parlamentu.
Miasteczko to stanęło, by tworzyć przeciwwagę dla masowych manifestacji przeciwników Vučicia i rządzącej Serbskiej Partii Postępowej (SNS), które trwają już niemal od roku. „Przemawiam jako głowa państwa i przepraszam, że muszę opuścić to wspaniałe wydarzenie. Powodem jest akt terrorystyczny, który miał miejsce przed Zgromadzeniem Narodowym i będę musiał się tym zająć jeszcze dzisiaj” – powiedział Vučić podczas ceremonii wręczania dotacji na zakup domów na wsi, jak podał portal B92.
Policja poinformowała o aresztowaniu 70-letniego mężczyzny, który oddał strzały w kierunku jednego z namiotów, wzniecając pożar. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, spowodowania zagrożenia publicznego i nielegalnego posiadania broni, zrelacjonowała agencja informacyjna Associated Press.
Nagranie sytuacji w miasteczku namiotowym wkrótce po ataku zostało zamieszczone na portalu społecznościowym X.
#Serbia | Shooting at Pionirski Park:
More images about the incident.#Belgrade #Beograd #PionirskiPark #Vlada #SNS #Police #PoliceAction #Parliament #investigation #shooting https://t.co/Hzpdbg9lL0 pic.twitter.com/tIVC3TLL2e
— Luka | Дунав Intel (@Lukai1861) October 22, 2025
Vučić określił go na późniejszej konferencji prasowej jako „obrzydliwy atak terrorystyczny”, uznając iż mężczyzna „użył broni palnej w celu spowodowania zagrożenia publicznego i z niewątpliwym motywem politycznym”.
„Było kwestią czasu, że do tego dojdzie” – powiedział prezydent, który wielokrotnie oskarżał antyrządowych demonstrantów o stosowanie przemocy.
Minister zdrowia Zlatibor Loncar poinformował, że jedna osoba odniosła poważne obrażenia po tym, jak została postrzelona przez „mężczyznę, który myśli inaczej”.
Środki masowego przekazu sympatyzujące z obozem rządzącym twierdzą, że napastnik był jego politycznym przeciwnikiem.
Protesty w Serbii wybuchły po tym, jak obruszenie się zadaszenia nad dworcem w Nowym Sadzie doprowadziło 1 listopada zeszłego roku do śmierci 15 osób. Protesty obejmuje różne miasta i regiony kraju, przybierając masowe rozmiary. Ich uczestnicy domagają się ustąpienia rządu i prezydenta. Na ulice zaczęli jednak wychodzić także zwolennicy władz.
b92.net/apenews.com/kresy.pl































