Andrius Kubilius twierdzi, że budowa elektrowni atomowej w Kaliningradzie to projekt wątpliwy zarówno pod względem technicznym, jak i ekonomicznym.
Litewski polityk podkreślił, iż nie do końca jasnym jest dla kogo Rosjanie budują swoją elektrownię. Brakuje bowiem ze strony rosyjskiej otwartości i transparentności informacyjnej, jaką reprezentuje Litwa. Dlatego też nie wiadomo komu Rosjanie zamierzają sprzedawać energię wytworzoną z inwestycji kaliningradzkiej.
Premier przypomniał w tym kontekście o wspólnych planach Litwy, Polski, Łotwy i Estonii względem miejscowości Wisaginia, gdzie miałaby powstać nowoczesna elektrownia atomowa, zastępując starą typu czarnobylskiego w pobliskim Ignalino, zamkniętą ze względu na normy europejskie.
Andrius Kubilius stwierdził, iż rząd jest w trakcie poszukiwania inwestora strategicznego. “Myślę, że te starania zakończą się powodzeniem w ciągu najbliższych kilku miesięcy” – dodał w wywiadzie dla “Żiniu radijas”.
Według litewskich mediów plany budowy elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim związane są z kontynuacją rosyjskiej ekspansji inwestycyjnej zapoczątkowanej projektem Nord Stream.
Błażej Cecota/alfa.lt/Kresy.pl
Zobacz także:





























