Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Wołodymyr Zełenski z wyraźnym niezadowoleniem wrócił w rozmowie z TSN do pierwszego spotkania z Karolem Nawrockim, podczas którego polski prezydent miał podarować mu książkę o ludobójstwie na Wołyniu. Ukraiński przywódca powiedział, że dotąd publicznie o tym nie mówił, ale teraz odpowiada, ponieważ Nawrocki „podejmuje kroki”, które uważa za niewłaściwe.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w niedzielnej rozmowie z ukraińską telewizją TSN odniósł się do swojego pierwszego spotkania z prezydentem RP Karolem Nawrockim. Jak relacjonował, Nawrocki wręczył mu wówczas książkę o ludobójstwie na Wołyniu.
Abp Światosław Szewczuk w rozmowie z KAI bronił odwoływania się przez Ukrainę do UPA, przedstawiając ją jako część „ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej przeciwko sowieckiej dominacji”. Relację z rozmowy opublikował w niedzielę „Gość Niedzielny”, który w pierwotnej wersji artykułu napisał o „tragedii wołyńskiej”.
Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego odniósł się do polsko-ukraińskich sporów historycznych w kontekście 25. rocznicy wizyty Jana Pawła II na Ukrainie. W materiale opublikowanym w niedzielę przez „Gościa Niedzielnego” hierarcha przekonywał, że współczesne ukraińskie odwołania do UPA nie mają być wymierzone w Polaków.
„Dzisiaj, jeśli chodzi o Ukrainę, która jest w stanie wojny, historyczna pamięć o stosunkach ukraińsko-polskich, samo wspomnienie wydarzeń z udziałem UPA, nie ma w żadnym wypadku charakteru antypolskiego. Odwołanie się do bohaterskiej historii ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej przeciwko sowieckiej dominacji nie ma absolutnie żadnego antypolskiego wydźwięku, ponieważ dzisiaj Ukraina jest w stanie wojny o niepodległość z Rosją. Dziś dla nas Polska jest przyjacielem i partnerem. Przez myśl nikomu nie przechodzi, że możemy dziś zrobić coś, co mogłoby urazić Polaków. Przede wszystkim Ukraińcy uważają dziś Polaków za swoich braci i przyjaciół” – mówi arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.
Unia Europejska przekaże Mołdawii środki w łącznej wysokości ponad pół miliarda euro w ramach przedakcesyjnych funduszy dla państwa negocjującego właśnie dołączenie do wspólnoty.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej zauważyła, że Mołdawia poczyniła postępy we wdrażaniu wymaganych przez UE reform, co pozwoliło na wydzielenie 504 mln euro z unijnego Planu Wzrostu właśnie dla tego państwa. Ma szanse na niemal identyczną sumę pieniędzy jeśli wdroży kolejne zaplanowane zmiany jeszcze przed końcem bieżącego roku, jak podała agencja informacyjna Moldpres.
„Zasada jest bardzo prosta: reformy przybliżają Mołdawię do jednolitego rynku, tworzą równe warunki działania dla wszystkich, a reformom towarzyszą znaczące inwestycje europejskie. Jedna liczba mówi sama za siebie: Mołdawia zrealizowała 93 proc. reform w ramach Planu Wzrostu" - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskie, Ursula von der Leyen na poniedziałkowym szczycie UE-Mołdawia. Na konferencji prasowej towarzyszyła jej prezydent tego państwa Maja Sandu oraz przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
Szereg redakcji polskich liberalnych mediów w tym jedna państwowa dołączyło do ukraińskich w apelu o wycofanie się ze sporu o historię z władzami Ukrainy.
Deklarując "świadomość tragicznych momentów polsko-ukraińskiej historii, które politycy wykorzystują do swoich własnych celów" sygnatariusze oświadczenia stawiają priorytet na innej sprawie. "Nasze wspólne zadanie to powstrzymanie putinowskiej Rosji" - deklarują, dodając - "Czas na poważne rozmowy o przeszłości, na wyznanie win i pojednanie przyjdzie wtedy, gdy Ukraina - przy wsparciu sojuszników - pokona agresora".
Pod oświadczeniem podpisały się polskie liberalne redakcje: "Gazeta Wyborcza", OKO Press, Onet.pl, "Polityka", "Pismo", "Newsweek". Wśród sygnatariuszy jest redakcja SlavaTV - ukraińskojęzycznego kanału informacyjno-publicystyczny i portalu internetowego działającego w ramach polskiej telewizji państwowej - TVP. Poparł list także Press Club Polska.
Sąd administracyjny w Berlinie wydał kolejne orzeczenie przeciwko zawracaniu osób ubiegających się o azyl podczas kontroli granicznych na terytorium Niemiec. Decyzja ta wywołała krytykę niemieckich mediów, które piszą o „stawianiu unijnych przepisów ponad politykę krajową”.
Sąd administracyjny orzekł w trybie pilnym, że niemiecka policja federalna musi umożliwić wjazd do Niemiec 29-letniemu Erytrejczykowi zawróconemu z granicy polsko-niemieckiej. Jak podała niemiecka agencja DPA, sprawa dotyczyła mężczyzny, który sprzeciwił się odmowie wjazdu na terytorium Niemiec i powołał się na złożony wniosek o azyl.
Mężczyzna przybył wcześniej do Niemiec przez Dubaj, Białoruś i Polskę. We wrześniu 2025 roku został zatrzymany na północy Niemiec, gdzie złożył wniosek o azyl. Argumentował, że w Erytrei był więziony i grozi mu to ponownie w przypadku powrotu do kraju pochodzenia.
W poniedziałek Izba Deputowanych nie przegłosowała wotum zaufania dla zaproponowanego przez Adriana Veștei nowego gabinetu.
Veștei przedstawił program rządu i listę ministrów nowego gabinetu, ale uzyskał poparcie zaledwie 189 parlamentarzystów, jak podał portal Newsmaker.md. Tymczasem wymagana większość wynosi 233, co pokazuje poważny problem układu próbującego sformować nowy rząd. "To oznacza, że okres niepewności trwa nadal” – powiedział po posiedzeniu sam nominowany na nowego szefa rządu.
Rząd Veștei nie uzyskał poparcia posłów AUR, którzy opuścili sesję, wyrażając niezadowolenie z zaproponowanego programu kandydata. Poseł USR Irineu Darău oskarżył Veșteę o dążenie do zjednoczenia sił antyreformatorskich. Lider PSD, Sorin Grindeanu, oświadczył, że socjaldemokraci nie zagłosują za utworzeniem rządu mniejszościowego, ale jeśli otrzymają mandat od prezydenta, są gotowi przejąć odpowiedzialność za przyszły gabinet.
„Poważne obrażenia”. Nowe informacje o stanie polskiego żołnierza rannego w Libanie