W kontekście przemówienia amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona na temat dalszej strategii Waszyngtonu w Syrii, historyk i publicysta Gareth Porter ukazuje jak prezydent Donald Trump odszedł od swojej platformy nieinterwencjonistycznej polityki zagranicznej.

Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu Rex Tillerson wygłosił przemówienie na temat Syrii na Stanford University. Wymienił pięć celów amerykańskiej obecności w Syrii: pokonanie Państwa Islamskiego i Al-Kaidy, porozumienie pokojowe wspierane przez ONZ, które doprowadzi do usunięcia Asada, ograniczenie wpływów Iranu, stworzenie warunków dla bezpiecznego powrotu uchodźców i całkowite wyeliminowanie pozostałej w Syrii broni chemicznej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Chociaż nie było to wyczerpujące omówienie działań politycznych, przemówienie Tillersona zakończyło trwający kilka miesięcy proces, w wyniku którego Pentagonowi udało się pozyskać administrację Trumpa do aprobowania trwałego zaangażowania wojskowego USA w trzech krajach, w których kontyngenty wojsk amerykańskich są znaczące: Syria, Irak i Afganistan. Ta trifecta amerykańskich zobowiązań wojskowych odzwierciedla niezwykłą moc Pentagonu, iż jest w stanie wpłynąć nawet na prezydenta, którego sprzeciw wobec takiej polityki był głównym elementem kampanii wyborczej” – podkreśla Porter.

Porter zwraca uwagę, że na dwa miesiące przed przemówieniem Tillersona, Pentagon już de facto określił jaka będzie amerykańska strategia w Syrii. „Dwa miesiące przed wystąpieniem Tillersona, sekretarz obrony James Mattis przekazał do wiadomości, że armia amerykańska otrzymała zgodę na długoterminowe zobowiązanie w Syrii po tym, jak ISIS (znany również jako Daesh) zostało pokonane i wypędzone z Rakki. W połowie listopada w briefingu dla dziennikarzy w Pentagonie, Mattis powiedział, że siły amerykańskie w Syrii będą walczyć z Państwem Islamskim ‚tak długo, jak długo będzie to konieczne’, a zapobieganie powrotowi tego, co nazywał ‚ISIS 2.0’ było celem długoterminowym. Zasugerował nawet, że siły amerykańskie pozostaną, aby pomóc w stworzeniu warunków dla dyplomatycznego rozwiązania. ‚Nie zamierzamy odejść, zanim proces genewski na nowo nie ruszy’ – powiedział Mattis. W kolejnym briefingu dla reporterów pod koniec grudnia, Mattis powiedział, że siły amerykańskie w Syrii będą ‚przesuwać się z ofensywnego, zdobywającego teren podejścia do roli stabilizacyjnej'” – przypomina Porter.

Według Portera, przemówienie Tillersona było więc jedynie potwierdzeniem wcześniejszych ustaleń Pentagonu, z naciskiem położonym na „zmniejszanie” wpływów irańskich w Syrii. Zmniejszanie, a nie konfrontację, gdyż Pentagon chce przede wszystkim skupić się na walce z terrorystami, a nie angażować się w operacje mające na celu obalenie Baszszara Asada. Porter ukazuje realizację tej strategii na przykładzie wydarzeń z pierwszych miesięcy prezydentury Trumpa. „We wczesnych miesiącach rządów Trumpa, Mattis i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Joseph Dunford odrzucili propozycję pracowników Narodowej Rady Bezpieczeństwa w sprawie amerykańskiej interwencji wojskowej przeciwko Asadowi. A w czerwcu 2017 r. koalicja prowadzona przez USA, walcząca z ISIS, prawdopodobnie powitała z zadowoleniem siły wspierane przez Syryjczyków i Irańczyków, wkraczające do miasta Dajr az-Zur, które znajdowało się pod okupacją ISIS, odrzucając wszelkie pomysły dążące do militarnego uprzedzenia takiego ruchu. Ta determinacja, aby uniknąć wciągnięcia w wojnę z Iranem lub Syrią, nie uległa zmianie przez cały rok 2017. Tillerson ogłosił wizję zmiany reżimu w Syrii, która doprowadzi do odejścia Aasada i jego rodziny nie dzięki rozwiązaniu siłowemu, ale poprzez ‚narastający proces reform konstytucyjnych i wyborów sponsorowanych przez ONZ'” – relacjonuje Porter.

Następnie Porter przypomina, że Trump w trakcie kampanii wyborczej i już po jej zakończeniu wielokrotnie obiecywał, że za jego prezydentury polityka zagracznina dążąca do obalania nieprzyjaznych reżimów i inicjowania wojen nie będących w interesie USA zakończy się. „Jednak po tym, jak Mattis przejął Pentagon, on i Dunford wraz z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego, H. R. McMasterem, rozpoczęli kampanię mającą na celu przekonanie Trumpa do porzucenia sprzeciwu wobec amerykańskich interwencji wojskowych w Afganistanie, Syrii i Iraku. Już w kwietniu 2017 r. reprezentanci USA rozmawiali z rządami w Afganistanie i Iraku o porozumieniach dotyczących tego, co oficerowie armii amerykańskiej nazywają [operacjami] ‚na czas nieokreślony’ w tych krajach,  pomimo oczekiwań, że wkrótce ISIS zostanie zdecydowanie pokonane w swoich irackich i syryjskich twierdzach miejskich” – przypomina autor.

Przez cztery miesiące Trump opierał się swoim doradcom i nie wyrażał zgody na przedłużanie obecności amerykańskich wojsk w Afganistanie. Sprzeciw Trumpa był motywowany m.in radami Steve’a Bannona, byłego już doradcy ds. strategii politycznej prezydenta. 20 lipca 2017 r., doradcy prezdyenta zaprosili Trumpa i Bannona do Pentagonu na briefing „i wykorzystali wykresy i diagramy, aby przekonać ich, że [globalne] rozmieszczenie oddziałów wojskowych, szpiegów i dyplomatów było konieczne, aby ‚uczynić świat bezpiecznym dla amerykańskiego biznesu'”.

Następnie przeprowadzona została nieudana próba usunięcia McMastera przez Bannona przy pomocy Zionist Organization of America i sugestiach, że McMaster jest niewystarczająco proizraelski. Plan jednak upadł, gdyż Sheldon Adelson, najbardziej hojny donator kampanii prezydenckiej Trumpa znany ze skrajnie proizraelskich poglądów nie zgodził się na przyłączenie do wysiłków Bannona. Wkrótce sam Bannon został usunięty z Białego Domu.

Na spotkaniu w prezydenckim ośrodku Camp David w sierpniu, w którym Bannon nie uczestniczył, „Mattis, McMaster i Dunford wykorzystali swoją szansę”. Sprzeciw Trumpa wobec dalszego zaangażowania w Afganistanie został skutecznie zlikwidowany. „[Trump] Nie zakwestionował planów generałów dotyczących nieokreślonej kontynuacji 16-letniej wojny, którą przedstawili jako niezbędną dla zapobieżenia powstanie ‚bezpiecznej przystani’ dla ISIS i Al-Kaidy w Afganistanie. Pokazali także Trumpowi fotografie afgańskich dziewcząt w Kabulu w minispódniczkach z 1972 roku, aby przekonać go, że zachodnie wartości mogą zwyciężyć w Afganistanie. Bez doradcy, który mógłby dostrzec oszustwa Pentagonu, Trump, znany z szacunku do starszych generałów, stał się popychadłem” – relacjonuje Porter.

Po tym jak zdołali przekonać Trumpa do swoich planów w Afganistanie, wojskowi nie mieli większego problemu z utwierdzaniem prezydenta w poglądzie, że podobna obecność amerykańska jest konieczna w Syrii i Iraku.

„Permanentne wojny w tych trzech krajach stanowią w rezultacie nowy model biznesowy Pentagonu w odniesieniu do tych regionów. Model ten żąda jeszcze większych korzyści pod względem środków ze strony Kongresu, jak również władzy w kraju i za granicą w odniesieniu do kosztów budżetowych i politycznych, niż Pentagon uzyskał z tytułu prowadzenia wielkich wojen w przeszłości w Iraku i Afganistanie. Opiera się na tym, że ofiary amerykańskie są stosunkowo niewielkie, ponieważ walka prowadzona jest przez bombardowania lub przy użyciu sił specjalnych” – konkluduje Porter.

Kresy.pl / Antiwar.com




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz