„Uczestniczymy w historycznym wydarzeniu” – powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, rozpoczynając w piątek pierwszą mszę świętą w Świątyni Opatrzności Bożej na błoniach wilanowskich w Warszawie.

Kard. Nycz podkreślił, że dziś stajemy przy ołtarzu tej monumentalnej świątyni by przede wszystkim dziękować. Na pierwszym miejscu – jak mówił – podziękowania te należą się Bogu i jego Opatrzności, a w dalszej kolejności darczyńcom z całej Polski.

Bez waszej ofiarności nie byłoby tej pięknej świątyni– powiedział metropolita warszawski. Dziękował też inicjatorowi powrotu do idei budowy świątyni, swojemu poprzednikowi, kard. Józefowi Glempowi. – Szkoda, że nie doczekał dzisiejszego dnia– powiedział kard. Nycz.

– Dziękujemy też za odzyskanie niepodległości w roku 1918 i modlimy się w intencji naszej ojczyzny– mówił metropolita warszawski.

We mszy św. oprócz licznych przedstawicieli duchowieństwa – z nowym nuncjuszem na czele – uczestniczą w niej najwyżsi przedstawicieli władz państwowych, samorządowych, wojewódzkich, formacje mundurowe wojska, policji, straży, przedstawiciele kombatantów.

Przed mszą delegacja państwowa złożyła kwiaty w Panteonie Wielkich Polaków, który mieści się w podziemiach świątyni.

Czytaj również: 11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości

225 lat temu zdecydowano o wybudowaniu Świątyni Opatrzności jako Wotum Narodu za uchwalenie Konstytucji 3 maja i wolną Polskę. Obietnice przed Bogiem w imieniu Rzeczypospolitej złożyło Zgromadzenie Narodowe wraz królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i Prymasem Polski Michałem Jerzym Poniatowskim..

Historia budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności liczy ponad 200 lat i wiąże się z Konstytucją 3 maja z 1791, kiedy to uchwałą posłów Sejmu Czteroletniego podjęta została decyzja o wybudowaniu świątyni jako wotum wdzięczności za Konstytucję. Kamień węgielny wmurowano na terenie dzisiejszego Ogrodu Botanicznego UW w pobliżu Łazienek. III rozbiór Polski przerwał podjęte prace.

Działania na rzecz budowy świątyni wznowiono po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Obiekt miał być zbudowany na Polu Mokotowskim. Wybuch II wojny światowej uniemożliwił jej realizację przez następnych kilkadziesiąt lat. Z kolejną inicjatywą budowy świątyni wystąpił w 1989 roku prymas Józef Glemp.

W 210 rocznicę rozpoczęcia budowy po raz pierwszy, 2 maja 2002 roku, uroczyście wmurowano kamień węgielny, pobłogosławiony przez Jana Pawła II, a następnie rozpoczęto pierwsze prace budowlane na Polach Wilanowskich.

kresy.pl/ pap/ niezalezna.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mop
    mop :

    Tak obserwuję sobie KK jego „wierne owieczki” i „kapłanów”. Analizuję jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo KK jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był, jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To KK z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To KK z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To KK do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To KK z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez KK piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To KK wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci KK – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej. To KK wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To KK wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To KK zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że Bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny KK, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten Bóg rzeczywiście jest taki, jakim go KK przedstawia. KK to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. KK w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje KK i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. KK decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To KK decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa. To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem KK, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem KK od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się komanda KK. Taka religijna policja. Brrrrrr…………………skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.

    • malkontent
      malkontent :

      Zdziwiony jestem, że nie ma na twój post bluzgów, plwocin i pogróżek , przecież dotykasz ” podbrzusze ” pisdzielskiej gawiedzi.
      Historia idei budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności, bo tak ją pierwotnie nazywano, to Sejm Czteroletni 5 maja 1791 roku ją proklamował jako ponad wyznaniową !!!!!. . Obecnie jej wzniesienie ma uczcić nie tylko Ustawę Majową, ale także odzyskanie przez Polskę niepodległości w roku 1918 i w roku 1989, 200-lecie powstania diecezji warszawskiej, 700-lecie uzyskania przez Warszawę praw miejskich oraz wejście świata w drugie tysiąclecie chrześcijaństwa, nie wspominając już nawet Bitwy Warszawskiej z roku 1920. Kościół, w Wilanowie, poza nazwą niewiele ma wspólnego ze świątynią, którą zamierzali zbudować twórcy Konstytucji 3 maja — świątynią ponadwyznaniową, łączącą wszystkich uczciwych ludzi. Katolizacja projektu zawładnęła publicznymi finansami finansujacymi projekt, które nie były brane pod uwagę u pomysłodawców tej idei :-((((
      Cóż Polska to kraj ułomny z obywatelami z pierworodnym grzechem masochizmu :-((((

  2. kbog
    kbog :

    Gdyby tak jezcze wraz zilością kościołów w Polsce rosła liczba wiernych i przestrzeganie przykazań. Jest niestety odwrotnie. Urzędnicy kościelni zamiasst zająć się wiernymi zajmują ię budową kościołów. Nie tedy droga, drodzy urzędnicy, wy macie być sługami a nie urzędasami. Panu Bogu są niepotrzebne mury i przepych. To jest potrzebne tylko wam w waszej pysze. Jak tak dalej pójdzie to w tych murach zostaniecie sami.