Premier Węgier Viktor Orban podkreśla, że dla Węgrów „kwestią życia i śmierci” jest dostęp do infrastruktury gazowej, dającej im dostęp do polskiego terminala LNG i do gazu nierosyjskiego.

W przeprowadzonym w środę wywiadzie dla TVP Info, premier Węgier Viktor Orban mówił m.in. o kwestiach energetycznych, w tym infrastrukturze gazowej. W tym kontekście powiedział, że dla jego kraju dostęp do gazu niepochodzącego z Rosji poprzez terminal LNG w Świnoujściu jest bezwzględną koniecznością.

– Dla nas Węgrów kwestią życia i śmierci jest to, by na Węgry tudzież z Węgier wychodziły gazociągi, za pomocą których będziemy mieli dostęp do polskiego terminala LNG i do gazu nierosyjskiego – powiedział Orban.

– Węgrzy i Słowacy zbudowali już swoje odcinki, zachęcam polski rząd, by razem ze Słowakami zbudować odcinek polsko – słowacki (…) mamy wtedy korytarz, w którym nie będzie żadnych wpływów rosyjskich – zaznaczył węgierski premier.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Podczas rozmowy Orban odniósł się również do polskich obaw związanych z rozbudową elektrowni jądrowej w Paks, 100 km na południe od Budapesztu. Została zbudowana w latach 80. XX w. w oparciu o radziecką technologię. W 2014 roku Węgry zawarły umowę międzyrządową dotyczącą rozbudowy elektrowni z udziałem państwowego rosyjskiego koncernu Rosatom. Rosja udzieliła Węgrom na ten cel kredyt w wysokości do 10 mld euro. Prace mają ruszyć w tym roku. Dwa reaktory zostaną uruchomione w 2025/26 roku. Kwestia ta wzbudzała krytykę w UE, a także zaniepokojenie ze strony władz w Warszawie.

Premier Węgier przyznał, że rozumie stanowisko Polski w tej kwestii. – Polska historia jest nam znana i jasna, rozumiemy odruchy, które mają miejsce w Polsce – mówił Orban, dodając, że jego rząd akceptuje polskie stanowisko.

Przeczytaj: Orban: Wspólnota losu każe nam stanąć przy boku Polski ws. artykułu 7.

Mamy swoje odruchy i swoją przeszłość. W przypadku elektrowni atomowej widzimy w tym raczej niezależność. Elektrownia została zbudowana przez Rosjan, ale jest niezależną własnością Węgier. Próbujemy z dwóch stron rozwiązać kwestie zaopatrzenia energetycznego na Węgry – zaznaczył Orban.

Węgry nie chcą przepłacać za gaz

W lipcu 2017 roku, premier Węgier odniósł się do propozycji sprzedaży amerykańskiego gazu, jaka pojawiła się podczas wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. Orban pozytywnie odniósł się do efektu konkurencji dostawców skroplonego gazu, jaki wywoła na europejskim rynku energii pojawienie się surowca ze Stanów Zjednoczonych. Komentując ofertę prezydenta USA Donalda Trumpa, wskazującą amerykański gaz jako alternatywne źródło energii, Orban zauważył, że oznacza to pojawienie się konkurencji dla dostaw gazu z Rosji.

ZOBACZ TAKŻE: Rosyjskie MSZ komentuje możliwość sprzedaży LNG z USA m. in. do Polski

Oba [źródła energii – red.] są dla nas dostępne. Jesteśmy klientami, więc pozwólmy sprzedawcom gazu w Europie konkurować o nasze pieniądze. Będziemy kupować najtańszy gaz – tłumaczył swoje stanowisko premier Węgier.

Viktor Orban dodał, że zależność energetyczna Węgier w ostatnim czasie radykalnie spadła, m.in. poprzez wydłużenie czasu działania i modernizację elektrowni atomowej w Paks, a także budowę międzynarodowych połączeń gazowych.

Z kolei w październiku kwestia ta została poruszona przez szefa MSZ Polski Witolda Waszczykowskiego. W wywiadzie dla węgierskiego tygodnika „Heti Valasz” powiedział, że rozumie odmienne od polskiego stanowisko Węgier w stosunku do Rosji. Jego zdaniem, jak mówił, wynika ona z innej sytuacji geopolitycznej, a także tego, że Węgry są uzależnione od rosyjskiego gazu. Waszczykowski zaznaczył jednak, że gdy będzie możliwość nabywania gazu z terminali LNG w Polsce i w Chorwacji, Polska będzie oczekiwała, że Węgry z niej skorzystają.

W związku z tą sytuacją Witold Waszczykowski zastrzegł, że nie nazywa premiera Orbana przyjacielem Putina. To pragmatyczny polityk, który nie ma innej możliwości –  stwierdził szef polskiej dyplomacji – Ale jeśli będzie alternatywa i Węgry z niej nie skorzystają, możemy zmienić zdanie. – zagroził.

Przeczytaj więcej: Waszczykowski: jeśli Węgry nie kupią od nas gazu, możemy uznać Orbana za „przyjaciela Putina”

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pod koniec grudnia ub. roku Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej poinformował o podpisaniu trójstronnej umowy na dofinansowanie międzysystemowego połączenia gazowego między Polską a Słowacją. Zaznaczał, że to połączenie gazowe stanowi ważny element dywersyfikacji dostaw paliwa dla całego regionu. Co z kolei „bezpośrednio” wpisuje się w tzw. ideę Trójmorza.

Dzięki nowemu połączeniu gazowemu, kraje regionu Europy Środkowej uzyskają bezpośredni dostęp do różnych źródeł dostaw gazu z kierunku północnego: poprzez terminal LNG w Świnoujściu, litewski terminal LNG w Kłajpedzie przez połączenie międzysystemowe Polska – Litwa (GIPL) oraz z Norwegii – w ramach planowanego gazociągu Baltic Pipe. Dotyczy to także połączenia z kierunku południowego, poprzez połączenie międzysystemowe Słowacja-Węgry i planowany gazociąg Eastring.

PAP / gazownictwo.wnp.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Ten nierosyjski gaz będzie droższy o ponad 50% od gazu rosyjskiego, a Orban już zapowiedział, że będzie kupować gaz najtańszy. Litwini już się przekręcili na LNG i swoim gazoporcie, bo myśleli że Łotwa i Estonia będą kupowały od nich gaz droższy, żeby zrobić ruskim na złość, ale nic z tego nie wyszło, więc Litwini zostali sami z tym szambem.

    Podobnie jest z polskim gazoportem. Ceny, jakie płaci Polska za LNG z Kataru i USA są wyższe o co najmniej 60% od cen gazu rosyjskiego. Dlatego nikt tego gazu od Polski nie kupi. KE otwarła gazociąg OPAL dla Rosji, wbrew wrzaskom Polski, bo Niemcy umieją liczyć pieniądze i nie szastają nimi jak władze Polski.