Niezadowolenie Ukraińców: “Bykownia to nie Katyń 2”

Planowane rozpoczęcie prac ekshumacyjnych i budowa kompleksu upamiętniającego ofiary NKWD w Bykowni pod Kijowem rodzi niezadowolenie ukraińskich środowisk prawicowych.

Swoje oburzenie z tego powodu wyraził prezes kijowskiego stowarzyszenia Memoriał zajmującego się badaniem zbrodni komunistycznych i były wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Roman Krucyk.

Artykuł Romana Krucyka o planach dotyczących Bykowni opublikował dziennik „Ukraina Mołoda” związany z byłym prezydentem Wiktorem Juszczenką i jego partią Nasza Ukraina. Według szefa Memoriału, rosyjskie służby specjalne i prorosyjskie siły w Polsce starają się przemieścić akcent zbrodni katyńskiej z Rosji na Ukrainę. „Niezgodnie z prawem i wbrew historycznej prawdzie próbuje się włączyć Bykownię do znanych miejsc masowych grobów obywateli Rzeczpospolitej” – pisze Roman Krucyk.

Szef Memoriału przypomina swoje argumenty sprzed lat, kiedy to sprzeciwiał się ekshumacji prowadzonej przez ekspertów z Torunia, których określał mianem „czarnych archeologów”, mimo że pracowali oni na podstawie umów Kijowa i Warszawy. Roman Krucyk starał się jednak udowodnić, że działają oni niezgodnie z prawem. Podkreśla także, iż nie ma żadnych dowodów na to, że w Bykowni spoczywa kilka tysięcy ciał Polaków i nie można tego miejsca nazywać „Katyniem – 2”, jak robią to – na przykład – uczestnicy motocyklowego rajdu katyńskiego.

Szefa kijowskiego Memoriału niepokoi też, że Polacy mają zamiar zbudować kompleks upamiętniający ofiary NKWD. Roman Krucyk twierdzi, że tylko polskie. Tymczasem polska Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zapewnia, że kompleks będzie się składał z dwóch części – ukraińskiej i polskiej, a ta ostatnia na pewno nie przyćmi tej pierwszej.

Szacuje się, że w Bykowni spoczywa około 30 tysięcy ciał ofiar NKWD, w tym około 3 tysięcy Polaków.

IAR/Kresy.pl

forma płatności