Łotysze nadal zamierzają zabiegać o to, by most energetyczny ze Szwecji prowadzony był do ich kraju, a nie na Litwę. Oświadczył to na szczycie przywódców unijnych w Brukseli premier Łotwy Ivars Godmanis. Zaznaczył, że na Litwie i tak ciąży duża odpowiedzialność – budowa mostu energetycznego z Polską.
Szef litewskiego rządu Gedyminas Kirkilas w ubiegłym tygodniu oświadczył, że Łotysze wyrazili zgodę, by łącze było budowane w kierunku Litwy. Mówi, że zaskoczeniem dla niego była zmiana stanowiska Rygi i oświadczenie Godmanisa, iż decyzję, czy most neregetyczny ze Szwecją będzie z Łotwy czy z Litwy, powinna podjąć Komisja Europejska.
Kirkilas zapewnił premiera Szwecji, że Litwa gotowa jest natychmast rozpocząć budowę mostu i oczekuje pośrednictwa Komisji Europejskiej w tym konflikcie. W najbliższym czasie w Wilnie lub w Sztokholmie planowane jest spotkanie przedstawicieli Łotwy, Litwy i Komisji w sprawie realizacji tego projektu.
Łącze po dnie Bałtyku ma mieć długośc 350 kilometrów i moc około tysiąca megawatów. Wcześniej planowano ukończenie budowy do 2012 roku, obecnie za realny uważa się termin cztery lata późniejszy.
Most energetyczny ma pomóc w uniezależnieniu energetycznym państw bałtyckich od Rosji.
IAR / mb





























