Milicjanci z Klecka na Białorusi, którzy zatrzymali grupę dziennikarzy, będą musieli przejść dodatkowe szkolenia. Zdaniem ich przełożonych dopuścili się naruszenia podstawowych zasad służby i wykazali nieznajomością procedur.
Według niezależnego portalu Karta-97 incydent w Klecku pokazał, że nastawienie władz do niezależnych mediów jest wciąż negatywne.
W kwietniu 7-osobowa grupa dziennikarzy przygotowywała program poświęcony renowacji jednego z prawosławnych klasztorów. Dziennikarze zostali wylegitymowani na planie zdjęciowym przez funkcjonariuszy milicji, a następnie przewiezieni na posterunek. Po kilku godzinach przesłuchań zostali zwolnieni, ale kamer i aparatów fotograficznych im nie zwrócono.
W obronie reporterów wystąpił Białoruski Związek Dziennikarzy, którego skarga na postępowanie milicjantów została uwzględniona. Po dwóch miesiącach od zajścia dziennikarzy przeproszono i zwrócono im skonfiskowany sprzęt. Funkcjonariusze, którzy wykazali się nadmierną gorliwością, będą musieli brać udział w dodatkowych szkoleniach.
IAR/Kresy.pl





























