Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew jest zaniepokojony wydarzeniami na Bliskim Wschodzie i ostrzega, że rewolucje ludowe w tamtej części świata mogą wynieść do władzy fanatyków, którzy na całe dziesięciolecia wzniecać będą pożary rozprzestrzeniające ekstremizm.

Zdaniem Miedwiediewa podobny scenariusz jak ten w krajach arabskich islamscy ekstremiści przygotowywali dla Rosji.
Stanowisko prezydenta popierają również rosyjscy eksperci, którzy twierdzą, że bez stanowczych działań rozlewające się na Bliskim Wschodzie kolorowe rewolucje mogą przybrać oblicze ekstremizmu i z łatwością przeniknać w te regiony Federacji, gdzie już od lat islamscy ekstremiści marzą o stworzeniu swojego bezrozumnego porządku opartego na przemocy.
Deputowany do rosyjskiej Dumy Państwowej pochodzący z kaukaskiego regionu Kabardo – Bałkarii Adalbi Szchagoszew radzi skorzystać z doświadczeń państw na co dzień borykających się z problemem terroryzmu i ostrzega przed bliskowschodnim scenariuszem. „Szczególnie teraz powinniśmy bić na alarm wychodząc z założenia, że u nas także był jakieś tam związki z ekstremistami” – twierdzi Szchagoszew. Polityk dodaje, że „istnieje niebezpieczeństwo, że w niektórych regionach Bliskiego Wschodu władzę zdobędą ekstremiści” i radzi: „Jeśli nie chcemy, żeby tacy ludzie i takie procesy dotarły również do nas, to już teraz trzeba zbierać informacje i wyciągać wnioski”.
Dziś w Rosji o terroryzmie mówi się chyba więcej niż w jakimkolwiek innym kraju, może po za Izraelem i Palestyną. Jednak do walki ze znanym sobie przeciwnikiem rosyjscy eksperci muszą wkalkulować nowe elementy – niewiadomą z równania, które dopiero co zaczęło układać się w krajach arabskich Afryki i Bliskiego Wschodu.

IAR/Kresy.pl

forma płatności